Kontrahent pilnie poszukiwany

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 23-01-2009, 00:00

Zamówienia w europejskich firmach spadły o jedną czwartą. Nic dziwnego, że nasi eksporterzy mają problem z przebiciem się za granicą.

Z zachodnich gospodarek płyną coraz gorsze wieści

Zamówienia w europejskich firmach spadły o jedną czwartą. Nic dziwnego, że nasi eksporterzy mają problem z przebiciem się za granicą.

Europa pogrąża się w coraz większym kryzysie. Liczba nowych zamówień w firmach przemysłowych UE spadła w listopadzie o jedną czwartą w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Jeszcze większy spadek odnotowały firmy w strefie euro. Tak źle nie było od początku istnienia Eurolandu.

Wyschnięte źródło

Wyniki mocno zaskoczyły analityków. Spodziewali się mocnego spadku zamówień (o 20 proc.), ale dane okazały się znacznie gorsze.

— Recesja w strefie euro się pogłębia. Konsumenci są bardziej oszczędni, firmy mniej inwestują, przez co produkcja w przemyśle spada, a przedsiębiorcom coraz trudniej pozyskać nowe kontrakty — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Nie dziwi więc, że naszym eksporterom ciężko jest przebić się za granicą ze swoimi produktami. Do UE trafia ponad trzy czwarte polskiego eksportu, do strefy euro — ponad połowa. W dodatku najbardziej poszkodowane przez kryzys kraje są naszymi największymi partnerami handlowymi. Do Niemiec wysyłamy 25 proc. produktów, a zamówienia spadły tam o 29,3 proc. Francja i Włochy pochłaniają po 6 proc. eksportu, a umowy skurczyły się w obu krajach o ponad 27 proc. Jeszcze cztery miesiące wcześniej we wszystkich z tych krajach zamówienia rosły w przyzwoitym, kilkuprocentowym tempie.

Witamy budownictwo

Eksport to główny kanał, którym kryzys dostaje się do Polski.

— Nasze firmy z każdym miesiącem odnotowują coraz gorsze wyniki. Negatywne skutki recesji na Zachodzie widać już w danych krajowych. Spada eksport, jeszcze mocniej zmniejsza się produkcja w przemyśle — mówi Jarosław Janecki.

Kłopoty naszych firm potwierdzają najnowsze badania koniunktury Głównego Urzędu Statystycznego. Indeks pokazujący nastroje przetwórstwa przemysłowego spadł w styczniu z -11 pkt do -13 pkt — najniższego poziomu od 2001 r. Pesymizm ogarnął budownictwo, do niedawna imponujące spokojem. Tu wskaźnik spadł z -6 pkt do -18 pkt. To najsłabszy wynik od pięciu lat.

— Najpierw pesymizm zwiększył się w przemyśle, teraz to samo dzieje się w budownictwie. To naturalne przesunięcie. Wynika z tego, że w firmach budowlanych cykl produkcyjny jest dłuższy. Sektor ten utwierdza się w przekonaniu, że nie ma do czynienia jedynie z przejściowym osłabieniem koniunktury, ale kryzys potrwa dosyć długo — mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Pozytywnie zaskoczyły natomiast firmy usługowe. Tu nastroje są nawet lepsze (choć tylko minimalnie — o 1 pkt) niż przed miesiącem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu