"Kontrakt gazowy sprowadza nas do niższej ligi"

PAP
opublikowano: 22-09-2010, 17:54

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w  środę, że negocjowany z Rosją kontrakt gazowy sprowadza Polskę do niższej ligi w  polityce. To znaczy, że wchodzimy w taką politykę, która była stosowana dotąd na  terenie tzw. Wspólnoty Niepodległych Państw - dodał Kaczyński.

W miniony weekend w Moskwie kontynuowano rozmowy dotyczące polsko-rosyjskiej umowy gazowej z udziałem przedstawicieli obu stron i Komisji Europejskiej. Wątpliwości Komisji budzą zasady ustalania taryfy za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę i zarządzanie gazociągiem, który transportuje surowiec. Premier Donald Tusk powiedział w ubiegły piątek, że umowa gazowa z Rosją odpowiada polskim interesom, bowiem najważniejsze jest zapewnienie trwałych dostaw gazu do Polski.

W czwartek posłowie zapoznają się z informacją o umowie gazowej z Rosją. Informacja zostanie przedstawiona na wniosek Klubu Parlamentarnego PiS. Przedstawicielem wnioskodawców ma być Jarosław Kaczyński.

"Będziemy jutro o tym rozmawiać w Sejmie. Będę tę sprawę w imieniu partii referował" - powiedział prezes PiS w środę w radiowej Trójce.

Pytany o słowa premiera z ubiegłego piątku, powiedział: "Nie wiem, skąd pan Donald Tusk wyciąga takie wnioski; skąd, jeżeli to cena jest bardzo wysoka, dostawy są ponad nasze potrzeby, bez prawa reeksportu. Rurociąg (...) ma być w gruncie rzeczy pod kontrolą Gazpromu, ma mieć monopol". Do tego - mówił Kaczyński - umowa miałaby obowiązywać do 2037 roku. "Przepraszam bardzo, ale to trzeba jakiegoś, że tak powiem, przenikliwszego niż mój umysłu, żeby dostrzec jakiekolwiek zalety w tego rodzaju rozwiązaniu" - ironizował Kaczyński.

"Powiem, że w żadnym wypadku nie można zaakceptować takiego kontraktu, że jego akceptacja jest aktem nie tylko w sferze gospodarczej, ale także politycznej. (...) To znaczy, że ten kontrakt, jeżeli byśmy go przyjęli, sprowadza nas - można powiedzieć - w polityce do niższej ligi, jeżeli by użyć porównania do sportu" - powiedział prezes PiS.

"To znaczy, że my wchodzimy w taką politykę, która była stosowana dotąd na terenie tzw. Wspólnoty Niepodległych Państw, bo to tam stosowano politykę szantażu przy pomocy gazu czy innych nośników energii i - że tak powiem - uzyskiwana, znaczy Moskwa uzyskiwała różnego rodzaju korzyści w sferze gospodarczej i także politycznej" - mówił Kaczyński.

W jego opinii "stawiamy się w sytuacji podobnej do tej, wchodzimy w ten sposób uprawiania polityki, który jest tam stosowany i w żadnym wypadku nie ma do tego przesłanek". "Bo to jest tak, że po pierwsze i ten szantaż nie jest tak groźny, jak niektórzy próbują sugerować, a po drugie, nawet pod wpływem bardzo mocnego szantażu i realnego, na nic takiego nie powinniśmy się decydować. To jest po prostu kwestia, zasadnicza kwestia statusu naszego kraju" - stwierdził prezes PiS.

Jak zaznaczył, ważne jest także to, że tendencja na świecie - jeśli chodzi o ceny - jest spadkowa. Jest jeszcze - mówił prezes PiS - sprawa gazu łupkowego, który w Polsce "może być, może go nie być, może być w dużej ilości, a może być w takiej, że tego się w ogóle nie opłaca eksportować", bo to będzie zbyt drogie. "Ale w każdym razie ta sprawa też jest" - podkreślił Kaczyński.

Jeśli jednak - zaznaczył szef PiS - potwierdziłby się opinie optymistów w kwestii gazu łupkowego, to "byłaby zmiana sytuacji już nie tylko gospodarczej, ale także i w jakiejś mierze strategicznej w tej części Europy". (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu