Kontrakt w rękach ministra

Anna Bytniewska
opublikowano: 08-11-2006, 00:00

Dzisiaj kolejna tura rozmów między PGNiG, a RosUkrEnergo. To, co ustalą strony, teraz ma podlegać ocenie ministra skarbu.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) od kilku miesięcy próbuje wynegocjować kontrakt na dostawy spotowe gazu z Azji Środkowej. Partnerem jest związane z Gazpromem RosUkr- Energo. Dzisiaj firmy ponownie usiądą do stołu, ale już w innych okolicznościach. Negocjacji nie ułatwiają bowiem ostatnie zmiany w statucie spółki przyjęte na walnym 26 pażdziernika. Teraz to Wojciech Jasiński, minister skarbu, ma ostateczny głos w sprawie umów na import gazu do Polski. Dotychczasowy kontrakt z RosUkrEnergo wygasa już 31 grudnia

Centrum decyzyjne

Zarząd PGNiG będzie miał ograniczone kompetencje w strategicznych dla spółki i państwa sprawach zapewnienia krajowi dostaw gazu.

— To nie ułatwia rozmów handlowych. Nie wiadomo bowiem, na ile ustalenia poczynione przez zarządy PGNiG i RosUkrEnergo w trakcie rozmów są pewne i trwałe, skoro ostateczna decyzja należy do ministra skarbu — mówi nasz rozmówca, zbliżony do jednej ze stron transakcji.

Poprosiliśmy ministra skarbu o odpowiedź, czy uczestniczy w negocjacjach. Jeśli nie, to czy udzielił przedstawicielom PGNiG prowadzącym te negocjacje pełnomocnictw, by usprawnić przebieg rozmów?

— Negocjacje będzie prowadził zarząd spółki, resort skarbu ma prawo zatwierdzić ich wyniki. Proszę nie wysuwać zbyt daleko idących wniosków — ucina Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu.

Ministerstwo Gospodarki nie odpowiedziało, dlaczego tak istotna dla bezpieczeństwa energetycznego decyzja nie będzie zależała od ministra kierującego tym właśnie resortem. Bezpieczeństwo energetyczne kraju to przecież jego domena

Cena wzrośnie

PGNiG zależy na tym, by nowy kontrakt z RosUkrEnergo obowiązywał nie dwa, ale 3 do 5 lat oraz by w jego ramach do Polski trafiało 2,5 mld m sześc. gazu. Już oficjalnie PGNiG przyznaje, że Rosjanie domagają się od PGNiG wyższej ceny za gaz ze środkowej Azji. Nieoficjalnie mówi się, że będzie ona wyższa niż ta, jaką Polska spółka płaci za rosyjski gaz, i może przekroczyć 300 USD za 1000 m sześc.

PGNiG powinno najpóźniej do połowy listopada złożyć w Urzędzie Regulacji Energetyki wniosek taryfowy. Cyryl Federowicz, dyrektor wykonawczy pionu ekonomicznego spółki, poinformował niedawno, że poczeka z wysłaniem wniosku do momentu zakończenia negocjacji z RosUkr-Energo. Czyli do kiedy? Tego jeszcze nie wiadomo.

Okiem eksperta

Statut

nie taki zły

Zmiany w statucie mogą budzić kontrowersje, ale należy pamiętać, że skarb państwa jest większościowym akcjonariuszem PGNiG i może wedle swego uznania kształtować funkcjonowanie spółki. Inwestorzy muszą mieć tego świadomość. Nie sądzę jednak, by zmiana statutu miała wpływ na wizerunek PGNiG w ich oczach. Dowodzi natomiast troski skarbu państwa o kwestie związane z bezpieczeństwem energetycznym państwa. Faktem jest, że wpłynie to na szybkość i sprawność podejmowania decyzji w sprawach handlowych, ale nie to jest priorytetem rządu.

Rafał Salwa

niezależny analityk giełdowy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy