Kontrakty ciągle słabną

Tadeusz Stasiuk
02-07-2003, 00:00

Zmiany tylko w kalendarzu. W pierwszym dniu nowego kwartału na rynku kontraktów nadal panował marazm. Kto miał grać, to spekulował na ostatnich sesjach, przy obrotach wynoszących zaledwie 200 mln zł. Brzmi to ironicznie, ale pokazuje miejsce, w jakim znajduje się obecnie rynek. To głęboki dołek, w którym grzęzną zlecenia. Kursy opadają pod własnym ciężarem.

Optymistycznych sygnałów nie ma co szukać. Za taki można uznać jedynie to, że spadki nie mają większego — na szczęście — poparcia w obrotach. Nie inaczej było na wczorajszej sesji. Zaczęła się ona co prawda od 1-pkt zwyżki kontraktów na WIG20. Szybko jednak pojawiły się zlecenia sprzedaży. Inwestorzy czekali na rozpoczęcie handlu na rynku kasowym, licząc, że tu znajdą wyraźniejsze impulsy. Popyt, jaki charakteryzował zakończony właśnie kwartał, całkowicie wyparował. Uwagę przykuwały jedynie obroty walorami Telekomunikacji Polskiej.

To było jednak za mało. Zaliczona więc została seria dołków na poziomie 1228 pkt, co wymusiło — bo nie było widać specjalnej na to ochoty — odreagowanie, które podniosło wycenę wrześniowych kontraktów na WIG20 do poziomu 1235 pkt. To był słomiany ogień. Od południa mieliśmy już tylko zjazd w dół, aż do zamknięcia, które okazało się dziennym minimum (1217 pkt). Teoria mówi, że po zaliczeniu odbicia od górnego ograniczenia kanału wzrostowego, powinno być testowane jego dolne ograniczenie. To stwarza okazję dla graczy, którzy preferują grę na krótko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kontrakty ciągle słabną