Kontrole graniczne, kursy, konfiskata majątku - reakcje na kryzys migracyjny

PAP
26-01-2016, 18:13

Od planów konfiskaty migrantom wartościowych przedmiotów, aby pokryć koszty ich pobytu, przez obowiązkowe dania z wieprzowiny w miejskich stołówkach po kontrole graniczne - władze europejskich krajów w różny sposób reagują na bezprecedensowy napływ migrantów.

Najwięcej kontrowersji wzbudza duńska reforma programu azylowego, której celem jest - jak deklarowano - "uczynienie z Danii kraju mniej atrakcyjnego" dla migrantów. Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) ostrzegał, że zmiany "podsycają strach i ksenofobię".

Reforma zakłada możliwość przeprowadzania przez duńskie służby rewizji bagaży i rekwirowania migrantom na poczet pokrycia kosztów ich pobytu gotówki powyżej kwoty 10 tys. koron (1,3 tys. euro) i wartościowych przedmiotów, z wyjątkiem tych o znaczeniu sentymentalnym (np. obrączek).

O ile zagraniczne media potępiają szczególnie właśnie konfiskaty, to organizacje międzynarodowe i obrońcy praw człowieka piętnują obostrzenia mające utrudniać uchodźcom łączenie rodzin. O taką możliwość można będzie ubiegać się dopiero po trzech latach pobytu.

Wiele krajów decyduje się na wprowadzenie kontroli granicznych. Jesienią 2015 roku tymczasowe kontrole wprowadziły Niemcy. Szwecja na początku stycznia wprowadziła kontrole dokumentów na granicy z Danią. Kilka godzin później kontrole graniczne na południowej granicy z Niemcami rozpoczęła Dania.

Ministrowie spraw wewnętrznych UE na spotkaniu 25 stycznia zaapelowali, by KE przygotowała ewentualne decyzje o przedłużeniu tymczasowych kontroli na granicach w strefie Schengen nawet na dwa lata.

Władze Słowenii poinformowały w styczniu, że spośród migrantów, usiłujących dostać się na terytorium tego kraju, wpuszczani będą tylko ci, którzy zadeklarują zamiar wystąpienia o azyl w Austrii lub w Niemczech. Analogiczne restrykcje zapowiedziały też Chorwacja, Serbia i Czarnogóra.

20 stycznia austriacki kanclerz Werner Faymann zadeklarował przygotowywanie "pakietu przedsięwzięć", które doprowadzą do "drastycznego obniżenia" liczby uchodźców w Austrii. Mają to być działania zarówno na szczeblu europejskim, jak i krajowym.

Jak sprecyzowano, Austria przyjmie w tym roku tylko 37,5 tys. ubiegających się o azyl, w 2017 roku 35 tys., w 2018 - 30 tys. i w 2019 (do 30 czerwca) - 25 tys. W sumie będzie to maksymalnie 127,5 tys. osób, co odpowiada 1,5 proc. liczby ludności Austrii.

W połowie stycznia Bundestag podjął decyzję o wprowadzeniu jednolitego dowodu tożsamości dla imigrantów starających się o status azylanta bądź uchodźcy w Niemczech. Nowy dokument ma usprawnić pracę urzędów zajmujących się rejestracją uchodźców; ma być wprowadzany sukcesywnie od lutego.

Okazanie zabezpieczonego przed możliwością sfałszowania dokumentu będzie w przyszłości warunkiem otrzymania świadczeń oraz starania się o azyl bądź status uchodźcy.

Ustawa przewiduje ponadto wprowadzenie w placówkach zajmujących się rejestracją imigrantów w całym kraju systemu komputerowego pozwalającego na identyfikację odcisków palców.

Nowy system ma zlikwidować chaos panujący w administracji zajmującej się imigrantami. Znane są przypadki kilkakrotnego wypłacania świadczeń tej samej osobie. Szwankuje też wymiana informacji między poszczególnymi krajami związkowymi.

Nie brak też rozmaitych kroków podejmowanych przez władze lokalne, które tłumaczą, że kierują się troską o mieszkańców. W kontekście napaści, w tym seksualnych, na kobiety, dokonanych przez migrantów m.in. z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu w okresie noworocznym w Kolonii w Niemczech, a także w miastach austriackich, szwedzkich i fińskich, uwagę mediów przykuły organizowane w Norwegii kursy edukacyjne dla migrantów, dotyczące traktowania kobiet.

Ośrodek w Stavanger oferuje dwuletni program pilotażowy obejmujący norweski język i kulturę. Dużą uwagę w programie kursów przywiązuje się do zaznajomienia migrantów z "norweskim kodem zachowań społecznych".

Władze szwajcarskiej Lucerny zapowiedziały kampanię plakatową i ulotkową w związku z - jak poinformowano - obawami mieszkańców przed zbliżającymi się obchodami słynnego karnawału w tym mieście. Przekaz ma się koncentrować na "zasadzie równości między mężczyznami i kobietami".

Rzeczniczka lokalnych władz Silvia Bolliger powiedziała mediom, że akcja ma charakter prewencyjny, ponieważ na razie nie odnotowano problemów. "Chcemy pokazać, że obowiązuje polityka +zero tolerancji+ dla molestowania seksualnego. Przekaz ma być następujący: +Kiedy przyjeżdżacie, respektujecie nasze zasady" - wyjaśniła.

Według mediów akcja jest wzorowana na kampanii zorganizowanej w Austrii, której twórcy informowali migrantów, że "przemoc wobec dzieci jest bezwzględnie zakazana", a kobiety mogą swobodnie decydować, z kim wchodzą w związki. Austriacka kampania miała także na celu uwrażliwienie migrantów na takie kwestie, że dziewczęta i chłopcy wspólnie uczestniczą w zajęciach sportowych, religia jest prywatną sprawą każdego człowieka, a "czasami mężczyźni kochają mężczyzn, a kobiety - inne kobiety".

Osobną akcję ulotkową zorganizowały władze Monachium, które instruowały migrantów, w większości mężczyzn, na temat dopuszczalnego zachowania w publicznych pływalniach. Według miejscowych mediów ulotki wydano po niemiecku, arabsku, francusku, a także w językach paszto i somalijskim. Akcja uświadamiała migrantom m.in., że kobietom należy się szacunek niezależnie od tego, w jakim kostiumie pojawiają się na basenie, a słowne czy seksualne molestowanie nie jest tolerowane.

Z kolei w mieście Moedling, we wschodniej Austrii, władze zakazały mężczyznom-migrantom korzystania z basenu, jeśli nie towarzyszą im opiekunowie społeczni; decyzję tłumaczono "powtarzającymi się skargami zarówno ze strony gości basenu, jak i pracowników". Media informowały, że skargi dotyczyły m.in. wdzierania się do damskich przebieralni, nękania personelu, pływania w nieodpowiednim stroju czy prób kradzieży, przypisywanych mieszkańcom pobliskiego kompleksu dla uchodźców, głównie Afgańczykom. Z zakazu wycofano się jednak w obliczu żywej krytyki, m.in. w mediach społecznościowych.

Na podobny krok zdecydowano się w połowie stycznia w Bornheim, w Nadrenii Północnej-Westfalii; tam również zakaz uchylono.

Natomiast władze duńskiego miasta Randers wydały instrukcję, zgodnie z którą miejskie stołówki, w tym w szkołach i ośrodkach dziennej opieki, muszą serwować dania z wieprzowiną. W odpowiedzi na krytykę, że godzi to w muzułmańskich uchodźców, którzy nie jedzą wieprzowiny z powodów religijnych, miejskie władze przekonują, że miały na celu promowanie duńskiej tradycji kulinarnej.

Brytyjskie media informowały w ostatnim czasie o kontrowersjach, jakie wywołał w Cardiff w Walii wymóg noszenia przez ubiegających się o azyl plastikowych kolorowych bransoletek, uprawniających ich do odbierania darmowych posiłków. Awantura o bransoletki, które według uchodźców są stygmatyzujące, a zdaniem jednego z walijskich deputowanych nie różnią się niczym od opasek wymaganych od wypoczywających przez niektóre hotele, zbiegła się z doniesieniami z miasta Middlesbrough, w północno-wschodniej Anglii, o administracyjnym malowaniu na rzucające się w oczy kolory frontowych drzwi domów użytkowanych przez uchodźców. Drzwi następnie przemalowano na szaro.

Ujawniono także, że w Longford, niedaleko londyńskiego lotniska Heathrow, domy, w których tymczasowo zakwaterowano migrantów, oznaczono czerwonymi tablicami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Kontrole graniczne, kursy, konfiskata majątku - reakcje na kryzys migracyjny