Konwencja w USA i święto nie sprzyjały inwestorom

Piotr Kuczyński
31-08-2004, 00:00

W piątek w Stanach miała miejsce kolejna bycza sesja. W wyczekiwanym przez wszystkich wystąpieniu Alana Greenspana, szefa Fed, nie padło nic na temat sytuacji gospodarczej. Alan Greenspan skoncentrował się na zagrożeniach dla kolejnych budżetów USA z powodu starzenia się społeczeństwa. Dane makro też nie mogły pchnąć rynku w górę, ale też nie skłaniały do sprzedaży akcji. Wzrost PKB był mniejszy od wcześniej podawanego, ale lepszy od prognoz, a deflator dokładnie taki jak oczekiwano. Może małym plusem było to, że tak naprawdę inwestorzy spodziewali się, że wzrost PKB zostanie zrewidowany dużo niżej.

Ostateczne dane o indeksie nastroju Uniwersytetu Michigan były lepsze od prognoz, ale też nie mogły rynkiem wstrząsnąć, chociaż niewątpliwie pomagały bykom. Ta sesja rozpoczęła kończące miesiąc „window dressing”. Znacznie zresztą ułatwione przez niezwykle mały wolumen (mniejszy przynajmniej o 30 proc. od średniej miesięcznej). Można się obawiać, że rozpoczynająca się wczoraj konwencja Republikanów sparaliżuje Nowy Jork. Mówiło się, że nowojorczycy już w piątek opuszczali miasto. Może się więc okazać, że w czasie konwencji sesje będą się cechowały bardzo małą aktywnością i niewielkimi zmianami indeksów.

Dziś najważniejsze będą dane makro z USA. Indeks Chicago PMI zazwyczaj jest traktowany jako zapowiedź tego, co wkrótce pokażą indeksy ISM. Uważam, że korelacja jest ostatnio bardzo słaba, ale gracze wydają się tego nie zauważać, więc reakcja może być dosyć poważna. Oczekiwany jest spory spadek indeksu, co jest pozytywne dla rynku. Jeśli bowiem spadek będzie nieco mniejszy lub go nie będzie, to zaskoczeni inwestorzy będą akcje kupowali. Po prostu uwierzą, że gospodarka wkrótce przestanie buksować w miejscu. Podobna może być reakcja na indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Co prawda ostatnio inwestorzy reagują bardzo słabo na dane o nastroju konsumentów, ale do czasu. Prognozy też mówią o spadku, więc zasada „nie jest tak źle jak prognozowano” i tutaj będzie obowiązywała. Gdyby jednak indeks gwałtownie spadł (bardzo mało prawdopodobne) to tym razem rynek zareaguje bardzo negatywnie. Dzisiaj jest ostatni dzień kwartału i trwa konwencja Republikanów. Z tego wynika, że aktywność rynku będzie niewielka i nawet, gdyby dane były złe, to najbardziej prawdopodobne jest, że dużej reakcji nie zobaczymy.

Na GPW sesja poniedziałkowa była mniej ciekawa niż piątkowa. Jednak zarówno w piątek jak i wczoraj trwała walka na rynkach KGHM, TP i PKN. Nie było widać agresywnej podaży na szerokim rynku, mimo że w Eurolandzie indeksy lekko się korygowały. Gdyby rzeczywiście zanegowany sygnał kupna miał być potraktowany poważnie, to w piątek, po takiej przejściowej sesji jaka miała miejsce w czwartek, indeksy powinny były spaść, a jednak rosły. Sytuacja techniczna też się w piątek poprawiła, bo indeks cenowy przełamał szczyty, a WIG znowu wrócił nad opór. Istnieje więc bardzo duża szansa, że rynek ruszy na północ. Wczoraj jednak był mały problem. W Wielkiej Brytanii było święto, a jeśli dodało się do tego mało aktywny Nowy Jork, to nie można było liczyć na dużą aktywność graczy zagranicznych. W Europie handel też był bardzo ograniczony. W tej sytuacji GPW z założenia powinna była ugrzęznąć w marazmie. Nic dziwnego, że indeksy osuwały się. Jednak obrót nie był tak mały jak można było się obawiać, a to bardzo cieszy.

Uważam, że za rynek zabrały się większe kapitały i wkrótce zobaczymy ich wpływ na indeksy. Można sobie zadać pytanie, dlaczego te kapitały pozwoliły na spadek po decyzji RPP i wczoraj, ale odpowiedź jest prosta — chodzi o odebranie akcji najbardziej nerwowym inwestorom. Ostatnia sesja nie ma wielkiego znaczenia prognostycznego — czekamy na wzrost obrotów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Konwencja w USA i święto nie sprzyjały inwestorom