Korea narzeka na polskie przepisy

Małgorzata Birnbaum
28-11-2001, 00:00

Korea jest najważniejszym azjatyckim inwestorem zagranicznym w Polsce i należy zrobić wszystko, by nadal przyciągać kapitał z tego kraju — uważa Adam Pawłowicz, prezes PAIZ. Polska popełnia siedem grzechów głównych, które zniechęcają do inwestycji — twierdzi Jay Hyo Kim, dyrektor Kotra, koreańskiej Agencji Promocji Handlu.

SK Global, koreańska firma zajmująca się przetwórstwem tworzyw sztucznych, zastanawia się nad budową fabryki w Polsce lub Niemczech. Nie wiadomo jednak, czy nasz kraj wygra. Adam Pawłowicz przyznaje, że system zachęt inwestycyjnych jest mocno rozproszony — niektóre ulgi można otrzymać od rządu, po inne trzeba zwracać się do przedstawicieli gmin.

— Decentralizacja nie zawsze popłaca, gdyż zachowanie władz powiatu może wpłynąć na odbiór całego kraju. Dlatego polityka w stosunku do inwestorów powinna być wyznaczana i realizowana przez rząd — twierdzi prezes PAIZ.

Przedstawiciele koreańskich inwestorów też mają Polsce coś do zarzucenia.

— Istnieje siedem czynników, które szkodzą inwestycjom, a czasem powodują, że inwestor w ostatniej chwili wycofuje się. Chodzi o mało aktywne poszukiwanie inwestorów, zbyt mało zachęt inwestycyjnych, złą infrastrukturę, utrudnianie eksportu, zbyt duży wpływ związków zawodowych, biurokrację i niewielkie zainteresowanie firmami, które już zainwestowały — mówi Jay Hyo Kim.

Skarży się też na częste kontrole podatkowe i zbyt długi czas oczekiwania na zwrot cła.

— Gdy od firmy matki spółka otrzymuje środki na reklamę, jest na to nakładany podatek VAT, co jest nie do pomyślenia w innych krajach — dodaje Jay Hyo Kim.

Korea jest dziewiątym inwestorem zagranicznym w Polsce, natomiast spośród krajów azjatyckich zajmuje pierwsze miejsce. Nasz kraj znajduje się na trzecim miejscu inwestycji z Korei kierowanych do Europy.

— Powinniśmy nie tylko starać się o pozyskanie nowych inwestorów z tego kraju, ale także zachęcić już obecnych do dalszej ekspansji. Dotyczy to zresztą nie tylko inwestorów z Korei — uważa Adam Pawłowicz, prezes PAIZ.

W historii koreańskich inwestycji jest jedna wielka porażka —Daewoo, który obecnie znajduje się w wyjątkowo kiepskiej sytuacji finansowej. Przykład udanej inwestycji to LG Electronics. Firma zainwestowała w 1999 r. 5,4 mln USD (22,1 mln zł) w fabrykę telewizorów. W tym roku spodziewa się, że wartość obrotów sięgnie 90 mln USD (369 mln zł), a zysk brutto — 3,5 mln USD (14,3 mln zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Korea narzeka na polskie przepisy