Korea Północna na językach

  • Marek Rogalski
opublikowano: 09-08-2017, 22:00

Nie można wykluczyć, że zapowiedź zaostrzenia kursuStanów Zjednoczonych wobec reżimu koreańskiego jest tylko tematem sezonu ogórkowego.

Zwłaszcza że władze wyspy Guam, której atakiem mieliby grozić Koreańczycy, poinformowały, że nie otrzymały informacji z Białego Domu o podniesieniu alertu zagrożenia. Emocjonalna i nie do końca przemyślana wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa na Twitterze spotkała się z równie niezbyt rozsądną odpowiedzią Pjongjangu. Wprawdzie reżim staje się coraz bardziej nerwowy w obliczu coraz ostrzejszych sankcji, które odbiją się ekonomicznie, a więc również społecznie, ale wątpliwe jest, aby to Kim Dzong Un chciał rzeczywiście sprowokować konflikt militarny. Tym samym bardziej prawdopodobna jest wojna na słowa, i to coraz „poważniejsze” ze względu na polityczny temperament obu stron. Rzeczywista wojna nie opłaca się nikomu — ani reżimowi, który ostatecznie ją przegra, ani też Stanom Zjednoczonym, które wtedy zaangażowałyby się w długotrwały militarny konflikt (większość terenu Korei Północnej jest górzysta), a później najpewniej musiałyby przejąć na siebie proces zjednoczenia obu Korei (pytanie, na ile dla nich opłacalny ekonomicznie).

Niemniej koreański wątek skutecznie wyrwał wczoraj rynkiz wakacyjnego marazmu. Włączenie trybu „risk-off” sprawiło, że kapitał uciekał z bardziej w ostatnim czasie spekulacyjnych inwestycji w stronę bardziej bezpiecznych aktywów. Liderami zwyżek na rynku walutowym były w środę szwajcarski frank, dla którego pojawiła się w końcu mocniejsza przesłanka do korekty osłabienia z przełomu miesiąca, a także japoński jen. Słabością przykuwało natomiast euro, waluty surowcowe oraz korona szwedzka.

Na wykresie USD/CHF dobrze widać, że słabość franka z końca lipca i początku sierpniaznacznie ułatwiła budowę podstawy pod ewentualne odwracanie się trendu w stronę dolara w najbliższych tygodniach. Tym samym obserwowana wczoraj siła franka może okazać się tylko krótkoterminowym odreagowaniem — jeżeli przyjmiemy narrację „wojny na słowa”, do której rynki szybko się przyzwyczają. Tymczasem w średnim i dłuższym terminie korekta jest bardziej prawdopodobna w przypadku dolara, chociaż jeszcze przez ten miesiąc możemy być świadkami procesu tzw. ubijania dna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu