Korea Północna przyznaje się do posiadania broni atomowej

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 10-02-2005, 18:03

Szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice ostrzegła w czwartek Phenian, że USA i Korea Południowa mają na Półwyspie Koreańskim wystarczające środki odstraszania, by "stawić czoło wszelkiemu potencjalnemu zagrożeniu ze strony Korei Północnej".

Szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice ostrzegła w czwartek Phenian, że USA i Korea Południowa mają na Półwyspie Koreańskim wystarczające środki odstraszania, by "stawić czoło wszelkiemu potencjalnemu zagrożeniu ze strony Korei Północnej".

    Rice złożyła tę deklarację na konferencji prasowej w Luksemburgu, komentując formalne ogłoszenie w czwartek przez Phenian, że Korea Północna "wyprodukowała broń jądrową".

    W opublikowanym przez północnokoreańską agencję prasową oświadczeniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Phenianie poinformowało też o "czasowym zawieszeniu" udziału w prowadzonych w Pekinie rokowaniach na temat północnokoreańskiego programu atomowego.

    Według Condoleezzy Rice, administracja amerykańska "już od połowy lat 90." podejrzewała, że Korea Północna jest w stanie wyprodukować broń nuklearną. "Faktem jest, że świat zaoferował im drogę wyjścia, i mamy nadzieję, że skorzystają z tej drogi" - dodała sekretarz stanu.

    Wezwała też Phenian do przemyślenia decyzji o wycofaniu się z rokowań sześciu państw w sprawie północnokoreańskiego programu atomowego. Phenian - podkreśliła - może otrzymać gwarancje bezpieczeństwa jedynie pod warunkiem dającej się zweryfikować rezygnacji z tego programu.

    We wcześniejszym wywiadzie dla stacji radiowej RTL pani Rice ostrzegła, iż wycofanie się Korei Północnej z rokowań na temat jej programu atomowego jedynie pogłębi międzynarodową izolację Phenianu.

    W odpowiedzi na działania Korei Północnej sekretarz generalny ONZ Kofi Annan oświadczył, że oczekuje, iż Phenian powróci do rokowań. "Spodziewam się, że z pomocą innych państw uda się doprowadzić Koreę Północną z powrotem do stołu" - mówił po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Jackiem Strawem.

    Szef dyplomacji Unii Europejskiej Javier Solana zaapelował do Korei Północnej, aby odwołała swoją decyzję o wycofaniu się z negocjacji. Oświadczył, że "UE czuje głęboki żal z powodu deklaracji (Phenianu) o bezterminowym zawieszeniu uczestnictwa w rokowaniach".  Japonia zapowiedziała, że będzie bacznie obserwować intencjeKorei Północnej, lecz jednocześnie nie zrezygnuje z działań na rzecz dialogu. 

    Podobne stanowisko zajęła Moskwa i wezwała Phenian do powrotu do negocjacji. "Rozumiemy niepokoje Korei Północnej, dotyczące bezpieczeństwa, ale jednocześnie uważamy, że rozwiązaniem tego problemu powinny być negocjacje, a nie wyścig zbrojeń, szczególnie zbrojeń atomowych" - oświadczył rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

    "Chiny obserwują sytuację" - poinformował rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Kong Quan i wyraził nadzieję, że Korea Północna będzie kontynuowała rozmowy. Dodał, że Chiny całkowicie popierają rozbrojenie Korei Płn. z broni atomowej. W dokumencie przekazanym w czwartek przez oficjalną północnokoreańską agencję prasową KCNA stwierdzono: "Podjęliśmy już zdecydowane działania, wycofując się z traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, i wyprodukowaliśmy broń nuklearną w celach obrony przed coraz jawniejszą strategią administracji Busha: izolowania i dławienia KRLD". Tym samym Phenian po raz pierwszy przyznał formalnie, że dysponuje bronią atomową. Dotychczas potwierdzał to wyłącznie w prywatnych rozmowach z amerykańskimi negocjatorami.

Phenian podkreślił w czwartek, że broń ta ma wyłącznie defensywny charakter i zostanie użyta tylko w celach obrony kraju. Zastrzegł też, że KRLD nadal opowiada się za rozwiązaniem kwestii atomowej na drodze dialogu. Odpowiedzialnością za impas w rokowaniach obarczył USA. W rokowaniach dotyczących północnokoreańskiego programu atomowego, prowadzonych w Pekinie, uczestniczyły delegacje sześciu państw: obu Korei, USA, Chin, Rosji i Japonii. Rozmowy  rozpoczęły się w sierpniu 2003 r., nie przyniosły jednak rezultatów i po trzech rundach, od lata zeszłego roku, pozostają w całkowitym impasie. Czwarta seria rokowań, planowana na wrzesień zeszłegoroku, nie doszła do skutku, gdy KRLD odmówiła udziału z powodu - jak argumentowała - "wrogiej polityki USA".

    W ostatnim tygodniu specjalny wysłannik administracji amerykańskiej John Bolton rozmawiał w Pekinie i Tokio na temat rokowań z Koreą; zapowiedziano też wizytę, w tej samej sprawie, północnokoreańskiego premiera w Chinach. W zeszłą sobotę George Bush poruszył ten temat w rozmowie telefonicznej z prezydentem Korei Południowej Ro Mu Hiunem. Na kilka godzin przed komunikatem agencji KCNA zapowiadano, że w czwartek szef dyplomacji seulskiej  ma prowadzić w Waszyngtonie rozmowy o ambicjach i zagrożeniach ze strony Phenianu.

    Kryzys w sprawie programu atomowego KRLD wybuchł w 2002 r., gdy USA oskarżyły Koreę Północną o prowadzenie odzysku paliwa atomowego do celów wojskowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane