Koreańczycy kuszą rodzinę Likusów

  • Emil Górecki
24-04-2012, 10:30

Analitycy rynku handlowego uważają, że luksusowy dom mody vitkAc odstrasza klientów. Właściciele chcą budować kolejny.

Po pięciu miesiącach funkcjonowania pierwszego w Polsce luksusowego domu towarowego vitkAc (wcześniej Wolf Bracka) właściciele przekonują, że to trafiony pomysł.

— Już pierwszy miesiąc zaskoczył nas wyższymi od spodziewanych obrotami — w Guccim o 100 proc. Styczeń i luty były gorsze, ale od marca obroty znów rosną. Warszawa to duże i bogate miasto — mówi Arkadiusz Likus, który odpowiada za vitkAca.

Właśnie tu miały się koncentrować najdroższe marki w Warszawie. I rzeczywiście, Liwa Holding sprowadziła Gucciego, Yves Saint Laurent, Bottega Veneta, Alexandra McQueena i Lanvina. Budynek otwarto w pośpiechu, by zdążyć na bożonarodzeniowy sezon. Do dziś ma jeszcze 20 proc. wolnej powierzchni, ale do końca roku mają się pojawić kolejne marki.

Wcześniej — rodzinne Delikatesy 13 i restauracja Concept 13. Pierwszy w Warszawie dom mody z prawdziwego zdarzenia przez analityków rynku handlowego został przyjęty z entuzjazmem i nadziejami. Dziś ocena jest chłodniejsza.

— Jesteśmy społeczeństwem aspirującym, niezamożnym. Tymczasem wszystko w vitkAcu mówi do klientów, że to nie dla nich: począwszy od zamkniętej fasady po zachowanie ochrony i obsługi. Do tego dochodzi zupełny brak promocji i to, że spora część powierzchni jest pusta — mówi Magdalena Frątczak, dyrektor z działu handlowego CBRE.

— Jest wąska grupa klientów, która już nie musi kupować za granicą, choć dla nich warszawska oferta nadal jest uboga. Nie wolno jednak lekceważyć tego, że rodzina Likusów ma duże doświadczenie w sprzedaży produktów marki premium — dodaje Patrycja Dzikowska z Jones Lang LaSalle. Przedstawiciel inwestora i franczyzobiorca sporej części marek mówi, że sukcesu nie mierzy liczbą odwiedzających.

— To nie Arkadia czy Galeria Mokotów. Nasi klienci wchodzą czasem na pół godziny i wydają 100 tys. zł. Oczywiście są pewne błędy, jeszcze się uczymy, dopiero pracujemy nad zachęceniem klientów aspirujących.

Ceny mamy 5-15 proc. niższe od zachodnich, zakupy robią u nas wrocławianie czy poznaniacy, którzy do tej pory jeździli do Berlina — mówi Arkadiusz Likus. Koncept vitkAca podobno spodobał się także Koreańczykom. Zaproponowali, by Likusowie stworzyli podobny w Seulu. Finansowanie miałby zapewnić wielki koncern elektroniczny. Oferta leży na stole i... jeszcze poleży.

— Trzeba dokończyć wynajmowanie warszawskiej inwestycji i dać sobie trochę oddechu. To zajmie jeszcze ponad rok. Myśl, by przenieść polski koncept do centrum Seulu, jest kusząca, ale to naprawdę dużo pracy — mówi Arkadiusz Likus.

Bardziej prawdopodobne jest to, że kolejny, choć mniejszy, vitkAc powstanie w Krakowie, skąd pochodzi rodzina.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Koreańczycy kuszą rodzinę Likusów