Czytasz dzięki

Koronakryzys: czy jesteś gotowa/-y na „pacjenta zero” w Twojej firmie?

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 20-05-2020, 16:56

Dzienne przyrosty zarażonych koronawirusem nie hamują – blisko 2 400 pozytywnych testów polskich górników sprawia, że Śląsk zaczyna przypominać Lombardię.

Media praktycznie codziennie informują o przypadkach zarażenia pracowników lub przedstawicieli różnych instytucji w całym kraju: „Pracownik supermarketu w Gnieźnie zarażony”, „Koronawirus w ZUS w Oleśnicy”, „Zakażony pracownik urzędu marszałkowskiego w Białymstoku”, „Kolejni pracownicy Amazona zakażeni koronawirusem. Firma wdraża dodatkowe zabezpieczenia” – to zaledwie kilka przykładów nagłówków z ostatnich dni.

Zobacz więcej

Magdalena Zwolińska, Partner, Risk&Crisis Management Practice, Lighthouse

Sprawdź program webinaru "Pacjent zero w Twojej firmie - jak przygotować procedurę kryzysową na taki scenariusz?", 29 maja, 13:30 >>

Z drugiej stronny, pilna potrzeba odmrażania gospodarki powoduje, że wychodzimy z izolacji. Wracamy do działalności z zachowaniem rygoru sanitarnego, ale ryzyko nadal jest realne. Pojawienie się „pacjenta zero” wśród pracowników i klientów to nie mrzonka. Pytanie, czy jesteśmy na to gotowi? 

Trudne podejście pod stromą górę

Wyobraźmy sobie jeden dzień z życia firmy w nowej normalności: wydziały produkcyjne wróciły do pracy w większym zakresie, administracja pracuje z zachowaniem odpowiednich odstępów, wszyscy pracownicy otrzymali wytyczne w zakresie bezpieczeństwa, przestrzenie biurowe i produkcyjne są dostosowane do rządowych regulacji.

Tymczasem okazuje się, że jedna z koleżanek z działu X (po tym, jak kilka dni wcześniej czuła się rozbita, przeziębiona i zwolniła się do domu) otrzymuje dodatni wynik testu… Pracodawca jest zobowiązany do przekazania takiej informacji pracownikom. Za chwilę ta wieść z prędkością światła rozejdzie się po firmie. I to jest ten moment, w którym musimy wybrać drogę: jedna z nich to pole minowe, pełne pułapek śmiertelnie niebezpiecznych dla naszej reputacji. Druga to trudne podejście pod stromą górę – komplikacje gwarantowane, jednak jesteśmy do tej wspinaczki dobrze przygotowani – mamy mapę (procedura kryzysowa) liny i czekany (narzędzia i kanały komunikacyjne) oraz zgraną ekipę (sztab kryzysowy), w której każdy wie, jaką rolę ma do odegrania. 

Tylko po co myśleć o takich zdarzeniach, skoro w naszej firmie obowiązują wszystkie zalecenia i środki ochronne, a w razie sytuacji alarmowej i tak musimy dostosować się do wytycznych sanepidu?

Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi

Niestety. Rzeczywistość jest bardziej złożona. Lawina wydarzeń w obliczu kryzysu toczy się bardzo szybko, a na koniec dnia z konsekwencjami mierzy się nie kto inny jak zarząd lub właściciel firmy. Z jednej strony bowiem musimy się przygotować na falę obaw pracowników, którzy pozostawieni bez konkretnej informacji, zaczną najzwyczajniej w świecie bać się jeszcze bardziej o swoje zdrowie. Jak zarządzić pytaniami osób, które właśnie dowiedziały się o tym, że ich koleżanka z działu ma pozytywny test, a jeszcze kilka dni temu mijali się na korytarzu? Czy ze względu na trudną sytuację w domu (przewlekle chore dziecko) mogę nie przychodzić do pracy przez najbliższe dni, zachowując pełnię świadczeń? Jak firma zagwarantuje, że nikt inny się nie zarazi?

Mnogość pytań w takiej sytuacji będzie ogromna. I nie ma w tym kompletnie nic dziwnego. Ale oprócz samych pytań, trzeba będzie jakoś z tymi ludźmi się skomunikować – uruchomić infolinię, czy wysyłać im odpowiedzi mailem? A co z tymi, którzy nie mają dostępu do służbowego komputera? Jak szybko powinniśmy dostarczyć odpowiedzi? Kto je napisze, a kto zaakceptuje?

A to dopiero wierzchołek góry lodowej… bo przecież pracownicy, to nie jedyna grupa, która będzie oczekiwać od nas informacji... Co powiedzieć naszym biznesowym partnerom, jeśli na skutek zarządzenia sanepidu będziemy zmuszeni na jakiś czas zamknąć część lub całą firmę? Co, jeśli sytuacja zostanie nagłośniona przez pracowników na profilach społecznościowych i zainteresują się nią media? Kto i w jaki sposób powinien odpowiedzieć na pytania dziennikarzy? A może w ogóle tego nie komentować? Jak zareagować, jeśli w sieci pojawią się wypowiedzi, stawiające firmę w złym świetle? A jeśli na skutek koronawirusa wystąpią opóźnienia i rozdzwonią się telefony od klientów zniecierpliwionych brakiem dostaw? Kto je obsłuży? Co powinni w takiej sytuacji usłyszeć nasi kontrahenci? A tak w ogóle, to kto skontaktuje się z sanepidem i czy leci z nami pilot…??!!

Spokojnie, to tylko kryzys 

W sukurs tym wszystkim rozważaniom przychodzi kryzysowa procedura na wypadek pojawienia się „pacjenta zero”. Dobrze przygotowana będzie zawierać odpowiedzi na powyższe i wiele, wiele innych pytań. Określi, kto powinien wejść w skład sztabu kryzysowego, podpowie, jak najszybciej go zwołać, wskaże role poszczególnych osób oraz ułatwi podejmowanie najpilniejszych decyzji. Wytypuje najważniejsze grupy, z którymi trzeba rozmawiać, doradzi, co, do kogo i w jakiej kolejności mówić oraz z jakich narzędzi korzystać, aby informacje najszybciej trafiły do zainteresowanych. To plan, który w sytuacji pojawienia się koronawirusa w Twojej firmie, będzie niczym dobrze przygotowana górska wyprawa, gwarantująca zdobycie szczytu. Warto pomyśleć o niej zawczasu.

Autor: Magda Zwolińska, Partner, Risk&Crisis Management Practice, Lighthouse 

Jeśli chcesz wiedzieć, jak przygotować do komunikacji w kryzysie związanym z koronawirusem w Twojej firmie, weź udział w webinarze "Pacjent zero" w Twojej firmie >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane