Czytasz dzięki

Koronawirus, czyli... wszystkie ręce na pokład

opublikowano: 12-03-2020, 22:00

Jedną z metod walki z epidemią jest zwyczajne mycie rąk. Jarosław Król, prezes państwowej Polfy Tarchomin, opowiada o uruchomieniu w trybie nagłym produkcji preparatów dezynfekujących

„PB”: Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia ogłosiliście niedawno wprowadzenie na rynek nowych płynów dezynfekujących. Do tej pory ich nie produkowaliście, więc dlaczego zaczęliście?

Jarosław Król, prezes Tarchomińskich Zakładów Farmaceutycznych Polfa: W związku z koronawirusem zaczęło ich brakować na rynku. Uzgodniliśmy wspólnie, że spróbujemy jak najszybciej wypełnić tę lukę. Chodzi o bezpieczeństwo obywateli i myślę, że zadziałaliśmy bardzo sprawnie.

Jak się przystępuje do produkcji takiego płynu? On nie jest skomplikowany pod względem składu, ale trzeba przecież znaleźć linię produkcyjną i surowce.

To była wyjątkowa przygoda dla Polfy Tarchomin. Czas wdrożenia projektu był bardzo krótki — właściwie w poniedziałek [2 marca — red.] zaczęliśmy o tym rozmawiać, a już w czwartek pierwsze produkty zjeżdżały z linii. Trzeba go zarejestrować w Urzędzie Rejestracji Leków, bo jest to produkt biobójczy. By uzyskać taką rejestrację, należy na podstawie literatury udowodnić, że produkt działa. Pracował nad tym duży sztab ludzi po stronie produkcji, logistyki i zakupów, bo trzeba zgromadzić surowce i opakowania. Trzeba też było szybko zadziałać od strony dokumentacyjnej, ale ze strony urzędu współpraca była fenomenalna.

Musieliście znaleźć dostawców surowców. Nie brakuje ich teraz na rynku?

Potrzebny jest m.in. alkohol etylowy, alkohol izopropylowy, gliceryna, woda — to podstawowe składniki. Alkohol etylowy produkują globalni gracze, ale w warunkach epidemii, gdy na całym świecie brakuje płynów dezynfekcyjnych, każdy chroni w pierwszej kolejności swój rodzimy rynek. W związku z tym zdobycie niektórych komponentów było bardzo trudne. Zabezpieczyliśmy jednak bardzo dużą ilość surowców — choć oczywiście sytuacja jest dynamiczna i to, co uważamy dziś za bardzo dużą ilość, może okazać się niewystarczające.

Pierwsze zamówienia realizujecie na rzecz państwa.

Tak, na rzecz Agencji Rezerw Materiałowych, której zasobami dysponuje minister zdrowia.

Myślicie o produkcji szerszej, na potrzeby rynku?

Absolutnie tak. Nie wiemy, jak długo potrwa ta sytuacja, ale wyprodukowaliśmy produkt poręczny, który można nosić w kieszeni, i większy, pięciolitrowy, którego można używać np. w urzędach czy rozlewać do mniejszych pojemników. Mamy zarejestrowanych bardzo dużo różnych wielkości pojemników. Chodzi o to, żeby klienci mieli jak najszybciej dostęp do płynów.

Spływają zamówienia komercyjne?

Tak, bardzo dużo. Czujemy się wąskim gardłem. Zrealizowaliśmy jedno zamówienie centralne, ale jest już kolejne. Skala produkcji bardzo szybko rośnie, ale skala zamówień jest jeszcze większa — i od strony rynku, i od rządu. Wspomagamy się też podwykonawcami.

Nie zaburza wam to normalnego funkcjonowania? Produkujecie leki na receptę, insulinę i inne substancje. Musieliście którąś linię produkcyjną przestawić na płyn dezynfekujący?

Nie, po prostu kupiliśmy taką linię. Mieliśmy przestrzeń, gdzie mogliśmy ją ustawić. Przez tydzień nasz zespół koncentrował się na tym projekcie, ale produkcja żadnych leków nie została zaburzona. Jesteśmy świadomi, że jeśli koronawirus czy zwykła grypa będą powodować powikłania, to m.in. nasze antybiotyki będą potrzebne. Łańcuchy dostaw w farmacji się rwą, więc budujemy bufory surowców i substancji czynnych. Zawsze utrzymywaliśmy je na wysokim poziomie, tu nie ma sensu być „lean”.

Już w ubiegłym roku na rynku farmaceutycznym był problem z brakiem substancji z Chin. To może się pogłębiać…

Część substancji czynnych produkujemy sami, ale w większości kupujemy je z różnych miejsc świata, w tym z Chin, jak zresztą cała branża. Myślimy jednak strategicznie o kluczowych produktach i utrzymujemy wysokie bufory — są substancje, które mają trwałość pięcio-sześcioletnią i w takiej sytuacji utrzymujemy wieloletnie zapasy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane