Czytasz dzięki

Korzystajmy z osiągnięć medycyny zamiast produkować rencistów

  • Materiał partnera
opublikowano: 23-07-2020, 00:00

Choć statystycznie rak gruczołu krokowego dotyka mężczyzn w podeszłym wieku, to coraz częściej zdarzają się zachorowania wśród dużo młodszych - czterdziestolatków prowadzących aktywne życie osobiste i zawodowe. Dzięki odpowiedniemu leczeniu nie musieliby oni z takiego życia rezygnować.

- Nowoczesne terapie hormonalne nie tylko wydłużają życie pacjentom, ale także znacząco poprawiają jego jakość. W naszym stowarzyszeniu znane są przypadki panów, którzy już praktycznie byli na wózkach inwalidzkich, a nowoczesny lek, taki jak enzalutamid pozwolił im nie tylko z tych wózków wstać i wrócić do pracy, ale do tej pracy dojeżdżać na rowerze! Zamiast więc obciążać państwo kosztami rent i zwolnień lekarskich, mogą oni korzystać z życia, pracować i nadal wytwarzać PKB - mówi Bogusław Olawski, przewodniczący sekcji prostaty Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”.

Zobacz więcej

Mieszkam w Krakowie. Wystarczyłoby, żebym przeprowadził się o kilkadziesiąt kilometrów dalej, do biedniejszej od nas Słowacji, i mógłbym korzystać ze wszystkiego, co współczesna medycyna oferuje w dziedzinie leczenia raka stercza – mówi Bogusław Olawski, przewodniczący sekcji prostaty Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”.

Na świecie raka gruczołu krokowego leczy się wszystkimi dostępnymi terapiami i na wszystkich możliwych etapach choroby, nie tylko przed i po chemioterapii, ale także przed wystąpieniem przerzutów. Najnowocześniejsze leki stosowane w zaawansowanym raku prostaty, takie jak apalutamid i enzalutamid są tam już dostępne w refundacji. Kolejny, darolutamid jest już po rejestracji europejskiej i pewnie też szybciej będzie refundowany niż w Polsce.

- To niedorzeczne i nieracjonalne, że zamiast korzystać z osiągnięć nowoczesnej medycyny mnożymy tylko emerytów i rencistów. Jesteśmy w Unii Europejskiej, więc powinniśmy mieć takie same prawa, jak nasi koledzy z pozostałych 26 krajów należących do Unii. Oni mają dostęp do leczenia na każdym etapie choroby, także tym wczesnym, kiedy organizm jest jeszcze silny i gotowy powstrzymać rozwój choroby za pomocą optymalnej terapii. My w Polsce musimy natomiast czekać, aż nam się pogorszy- mówi przewodniczący sekcji prostaty.

- Ja mieszkam w Krakowie. Wystarczyłoby, żebym przeprowadził się o kilkadziesiąt kilometrów dalej, do biedniejszej przecież od nas Słowacji, i mógłbym korzystać ze wszystkiego tego, co oferuje współczesna medycyna. A u nas, jako pacjent z zaawansowanym rakiem stercza, ale bez przerzutów, musiałbym czekać aż mój stan zdrowia ulegnie pogorszeniu, aż pojawią się przerzuty i dopiero wtedy, według resortu zdrowia, mógłbym starać się o leczenie - dodaje Bogusław Olawski.

Pod koniec maja pacjenci ze Stowarzyszenia „UroConti” wysłali do Ministra Zdrowia apel. Poza poszerzeniem programu lekowego o możliwość leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem prostaty bez przerzutów, domagali się także zniesienia zakazu sekwencyjnego leczenia.

- Dzwonią do mnie zdesperowani pacjenci z całej Polski. Nie znam innego kraju, w którym obowiązywałby zakaz leczenia sekwencyjnego abirateronem i enzalutamidem. Przecież to logiczne, że jak nie działa jeden lek, to sięga się po kolejny. Zwłaszcza, że z doniesień naukowych wynika, iż sekwencyjność jest skuteczna dla około 30 proc. chorych na zaawansowanego raka gruczołu krokowego. To jedna trzecia całej populacji. Minister Zdrowia nie może skazywać tak dużej grupy polskich mężczyzn na śmierć! - oburza się Bogusław Olawski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane