Kosmetyki też stracą na refundacji

AT
opublikowano: 20-12-2011, 00:00

Macki ustawy refundacyjnej sięgają aż do branży kosmetycznej, która straci na zakazie reklamy aptek.

Nowe prawo farmaceutyczne to niekończąca się opowieść. Stracą producenci, hurtownicy, apteki i… firmy kosmetyczne. Jakim cudem, jeśli ustawa nazywa się refundacyjną i ma regulować wyłącznie przemysł farmaceutyczny? Od 1 stycznia 2012 r. apteki nie będą mogły reklamować ani własnych placówek, ani produktów, które sprzedają. Zakaz dotyczy leków, suplementów diety oraz kosmetyków— wszystkiego, co można kupić w aptece.

— To nonsens. Zakaz reklamy leków na receptę ma uzasadnienie, ale po co ustawodawca zakazuje reklamy suplementów diety i kosmetyków. Przez ten zapis apteki będą dyskryminowane, ponieważ drogerie i supermarkety, sprzedające te same produkty, nadal będą mogły się reklamować — tłumaczy Artur Dżagarow, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PhramaNET. Andrzej Balicki, prawnik z kancelarii Dla Piper, również widzi problem. Jego zdaniem takie zapisy będą skutkować nierównością podmiotów wobec prawa. Branża kosmetyczna też nie zamierza być bierna, choć — w odróżnieniu od branży aptekarskiej — nie rusza na wojnę. Jeszcze.

— Firmy spodziewają się problemów. Prawnicy organizacji analizują zapisy dotyczące zakazu reklamy — informuje Blanka Chmurzyńska, dyrektorka generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Stracą przede wszystkim te spółki, które znaczną część produktów sprzedają w aptekach, czyli L’Oreal (z markami Vichy, La Roche Posay i Skinceuticals), francuski Avene czy polscy producenci dermokosmetyków Flos-Lek i Iwostin. W mniejszym stopniu zakaz mogą odczuć też Oceanic, Ziaja czy Neutrogena. Producenci będą mieli za czym płakać. Według analiz sieci aptecznej Super-Pharm pojawienie się kosmetyku w gazetce reklamowej apteki — która od 1 stycznia będzie zakazana — windowało jego sprzedaż nawet o kilkaset procent. Na razie producenci czekają i zastanawiają się, co będzie zakazane, a co nie w nowym roku. Nadal nie wiedzą, czy będą mogli reklamować produkty na terenie apteki i prowadzić różnego rodzaju akcje, np. dermokonsultacje. Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Warszawie uspokaja i tłumaczy, że producenci będą mogli się reklamować (np. pozostawiać ulotki) również w aptekach. Dla aptek takie tłumaczenie jest niewystarczające.

— Wszystko zależeć będzie od interpretacji urzędnika. Wystarczy, że jeden uzna ulotkę producenta za reklamę apteki, by placówka zapłaciła kilkadziesiąt tysięcy złotych kary, które przewiduje ustawa. Nie będziemy mogli tak dużo ryzykować — twierdzi Artur Dżagarow.

Zwraca uwagę, że decyzje w tej sprawie będą wydawane drogą administracyjną. To oznacza, że apteka będzie musiała zapłacić karę, aby później móc się odwołać od decyzji. Krytyka płynie również z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zdaniem Małgorzaty Cieloch, rzeczniczki prasowej urzędu, zapisy zakazujące reklamy negatywnie wpłyną na rynek.

— Dostęp do informacji będzie ograniczony, co utrudni rozwój konkurencji i nie sprzyja ani interesom konsumentów, ani uczestników rynku — mówi Małgorzata Cieloch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AT

Polecane