Kossak krzepi

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 23-12-2015, 22:00

Szarża szwadronu szwoleżerów skrzętnie strzeże portfela aktywów — szturmując ryzyko spadków szlachecką szablą.

Malarstwo ku chwale oręża ojczyzny, które zachowywać miało dla pokoleń heroiczne momenty narodowej historii, a także dosyć wybiórczo ujętą szlachecką obyczajowość, wygląda właściwie na całkowite przeciwieństwo twórczości, która obecnie notuje na rynku największe cenowe zwyżki. Spokój związany z obrotem sztuką dawną nie powinien być jednak przeciwstawiany stopom zwrotu liczonym z inwestycji we współczesną abstrakcję, dlatego że mowa o zupełnie różnych kategoriach. Geometryczne kompozycje z jaskrawych kwadratów mogą drożeć nawet w astronomicznym tempie, ale to, co rozgrywa się w polu starej ramy, rządzi się swoimi prawami — w stabilnym rytmie stępu konia, na którym pozuje umundurowany.

Dobre, bo polskie

Przypisanie malarstwa Kossaków do sztuki tradycyjnej zamiast do współczesnej nie jest z pewnością jeszcze osiągnięciem, ale inwestorowi, któremu konne wizerunki ułanów wydają się podobne, przyda się prawdopodobnie prosta klasyfikacja: najstarszym Kossakiem był Juliusz, którego synem był Wojciech, a wnukiem syn Wojciecha — Jerzy. W okrojonym w ten sposób obrazie całego rodu można więc wyodrębnić artystyczny dorobek twórców trzech pokoleń, który okazuje się być wyjątkowo odporny zarówno na zmiany najpopularniejszych trendów, jak i na zawirowania w gospodarce. — Popyt na prace Kossaków jest ciągle wysoki z wielu względów, ale głównie dlatego, że typowo polscy malarze najskuteczniej przemawiają do narodu tak przywiązanego do historii. Na obrazie przedstawiony może być ułan, szwoleżer czy kirasjer, ale przez większość odbiorców będzie na tyle rozpoznawalny, że stanie się naturalnym wyborem na początku kolekcjonerskiej drogi — komentuje Konrad Szukalski, wiceprezes domu aukcyjnego Agra-Art, w którym przed ostatnią aukcją sztuki dawnej najwięcej zleceń przyjęto właśnie na niewielki obraz Jerzego Kossaka, który z ceny wywoławczej na poziomie 3 tys. zł wylicytowany został do 16 tys. zł. Żeby jednak patriotycznie zainwestować w prace Jerzego, warto chociaż pobieżnie przyjrzeć się twórczości Juliusza i Wojciecha, a już najlepiej zaznajomićsię z nimi dokładniej w ramach pożytecznego sposobu spędzania bożonarodzeniowego urlopu.

Konie w cenie

Skoro samo skojarzenie historycznych motywów z rodziną Kossaków okazało się już zbyt proste, zaczynając od dorobku Juliusza, można spróbować odnaleźć jakieś cechy, które pozwolą na rozpoznanie autorstwa konkretnego Kossaka. W przypadku nestora rodu zadanie jest w dodatku trochę ułatwione, bo w odróżnieniu od potomków, posługiwał się głównie techniką akwarelową. Będąc właściwie samoukiem, zdołał wypracować podporządkowany realistycznej konwencji warsztat na takim poziomie, że utrwalane w różnych dynamicznych pozach konie poddawane były nawet skomplikowanym perspektywicznym skrótom. Obserwował je w stajniach, na placach musztry, szkicował wielokrotnie w ujeżdżalniach i wykonywał studia w rzeźni, żeby potem, na podstawie tych rysunków, nakreślić wybraną scenę rozpływającą się na podłożu akwarelą. Farba, która jest przejrzysta, szybko co prawda wysycha, ale uniemożliwia też poprawki kompozycji, dlatego na te najlepiej opracowane, utrzymane w stonowanych barwach wizerunki jeźdźców autorstwa najstarszego z Kossaków zapotrzebowanie będzie najpewniej zawsze.

Ułańska fantazja

Stojące, paradnie maszerujące, ale też prężące się w bojowym zgiełku konie znajdziemy również na zdecydowanej większości obrazów syna Juliusza — Wojciecha — który w dziedzinie historyczno-batalistycznego malarstwa uznawany jest bez wątpienia za kluczowego reprezentanta. Rzetelnie odwzorowując każdy detal munduru i uzbrojenia, historycznej scenerii, a nawet taktyki militarnej, potrafił budować monumentalne bitewne wizje, które zdarzało mu się w dodatku śmiało rozciągać do panoramicznych formatów. Chociaż współczesny odbiorca nie dostrzega już w płótnie naprężonym dookoła niego na jakimś stelażu specjalnej atrakcji, to współtworzona przez Wojciecha Kossaka Panorama Racławicka stanowi zwykle w głowie stabilniejszy punkt zaczepienia niż w pewnym sensie mniej efekciarskie serie zwyczajniejszych formatów, przedstawiające wyzwoleńcze walki Legionów, heroizowanych władców czy sceny z powstania listopadowego. Brawurowe wojenne spektakle przeplatały się w jego twórczości z mniej rozbudowanymi przedstawieniamiwojskowych manewrów, rodzajowych epizodów ze służby anonimowych żołnierzy, a przy tym z upiększanymi portretami ziemianek i arystokratek, które wykonywał dla podreperowania kondycji finansowej. W działalności czysto zarobkowej, opartej na powielaniu niektórych kompozycyjnych wariantów, zaczął mu pomagać syn Jerzy, który w przeciwieństwie do ojca nie kształcił się w europejskich akademiach, tylko głównie w domowej pracowni. Chociaż ratująca budżet schematyczna twórczość powstawała na sporą skalę, nie oznacza to, że na rynek trafiały wyłącznie obrazy niższej klasy, bo malarz podejmował poza tym różne tematy, a jego warsztat wzorowany był na stylistyce malowania ojca.

— Wartość pracy zależy właściwie i od tematu, i od tego, w jaki sposób został on potraktowany. XIX-wieczna praca Wojciecha Kossaka kosztować może 100- -200 tys. zł, natomiast późniejsza już kilkadziesiąt tysięcy. W przypadku Jerzego okazjonalnie można trafić na obraz za kilka tysięcy złotych, ale przeważnie jego prace osiągają ceny 10-15 tys. zł, a te większe do 40 tys. zł — dodaje Konrad Szukalski, który jest przekonany, że sztuka dawna tworzy znacznie stabilniejszy rynek do inwestowania niż współczesna. W przypadku twórczości Kossaków można to bezpieczeństwo zrozumieć w dodatku w wymiarze stosownie świątecznym, dlatego że kiedy odwiedzający nas goście postanowią zapytać, co przedstawia dzieło nad kanapą, jednozdaniowa odpowiedź może im nawet wystarczyć. Stawiając na geometryczną abstrakcję, trzeba mieć na uwadze, że podanie nazwy powstania czy pułku nie załatwi sprawy, a wszystko, co będziemy się starali wyjaśnić w temacie uproszczonej przedmiotowości i oddziałującej barwy, z dużym prawdopodobieństwem i tak wypadnie niejednoznacznie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane