Kosztowny grzech zaniechania

Materiał partnera
opublikowano: 10-07-2017, 13:18
aktualizacja: 10-07-2017, 13:24

Pacjenci zmagający się z chorobami zapalnymi jelit wraz z ekspertami apelują o poprawę w organizacji leczenia i zmiany w dostępie do terapii.

Nieswoiste choroby zapalne jelit (NZJ) to nie tylko wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy choroba Leśniowskiego-Crohna, ale również wiele schorzeń powiązanych, których wspólnym mianownikiem jest wykluczenie pacjentów z normalnego życia. Najczęściej pojawiającym się problemem wskazywanym przez pacjentów i lekarzy jest brak dostępu do terapii biologicznych oraz problemy z dostępem do specjalistów.
Agnieszka Gołębiewska, prezes Polskiego Towarzystwa Wspierania Osób z Nieswoistym Zapaleniem Jelita „J-elita”, zna problemy pacjentów od podszewki. Jej starsza córka, będąc już osobą dorosłą, zakwalifikowała się do rocznego leczenia biologicznego.
— Wcześniej stosowane leki poprawiały przebieg choroby, ale nie były w stanie zwalczyć stanu zapalnego, który cały czas tlił się w jelitach. Po zastosowaniu leków biologicznych nastąpiła remisja, dzięki czemu córka zdała maturę, poszła na studia. Niestety euforia nie trwała długo, gdyż już po roku od zakończenia terapii nastąpiło zaostrzenie. Termin w poradni wyznaczono dopiero za pół roku. W przypadku NZJ nie ma mowy o tak długim czekaniu — mówi Agnieszka Gołębiewska.
Wyzwaniem są również koszty życia z chorobą. Mimo refundacji miesięczny koszt farmaceutyków i zalecanych suplementów i tak oscyluje w granicach tysiąca złotych. Do tego trzeba uważać na dietę, a żywność wysokiej jakości to kolejne, niemałe koszty. Eksperci wskazują również, że w Polsce leczenie pacjentów z NZJ na wczesnych etapach choroby jest trudne z uwagi na brak szerokiego dostępu do nowoczesnych molekuł pozwalających na leczenie dopasowane do potrzeb konkretnego pacjenta.
— Opóźnienia we wprowadzaniu nowych, ogólnie stosowanych i zalecanych w Europie leków są w Polsce bardzo duże. Dostępne są u nas tylko dwa leki biologiczne skierowane przeciw TNF-alfa — to infliksimab i adalimumab. Trzeci lek biologiczny o innym mechanizmie działania (wedolizumab) dopiero ubiega się o refundację — ocenia dr hab. Małgorzata Mossakowska, założycielka i prezes honorowa Polskiego Towarzystwa Wspierania Osób z Nieswoistym Zapaleniem Jelita „J-elita”. Jej zdaniem, przewagą molekuły nad obecnie stosowanymi lekami biologicznymi jest selektywny mechanizm działania ukierunkowany na jelita i niewpływający na pozostałe komórki organizmu.
— Lek ten jest nie tylko skuteczny, ale dzięki celowanej terapii daje mniej działań niepo- żądanych. Dlatego z dużym napięciem czekamy na jego ocenę przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji — wskazuje Małgorzata Mossakowska. Niestety, w polskich realiach kryteria włączenia do terapii biologicznej nie uwzględniają czynników ryzyka, ale jedynie punktację, która obowiązuje w programie.
Konsekwencjami przewlekłej choroby zapalnej jelit są powikłania wymagające interwencji chirurgicznej. Jak wskazuje prof. Wiesław Tarnowski, kierownik Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej i Przewodu Pokarmowego Szpitala Klinicznego im. prof. Witolda Orłowskiego w Warszawie, część pacjentów z NZJ trafia na oddziały szpitalne w ciężkim stanie, kiedy przestają reagować na leczenie zachowawcze. Nierzadko przed przystąpieniem do zabiegu wymagają ustabilizowania farmakologicznego, a także leczenia żywieniowego — co dodatkowo podnosi koszty leczenia.
— Co roku do naszej kliniki trafia kilkadziesiąt osób zmagają- cych się z chorobą Leśniowskiego- -Crohna i wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego — mówi prof. Wiesław Tarnowski. Zazwyczaj chorzy ci kwalifikują się wyłącznie do leczenia chirurgicznego — resekcji fragmentu jelita, a czasami wyłonienia stomii, które z punktu widzenia ekonomiki zdrowia jest najdroższą opcją leczenia.
— Współczesna medycyna dysponuje lekami, które świetnie sprawdzają się w leczeniu zachowawczym. Największym problemem jest określony czas podawania tych leków, który został zdefiniowany przez NFZ. Współczesne doświadczenia kliniczne wskazują, że u operowanych pacjentów, przyjmujących leki biologiczne po operacji, obserwuje się zdecydowanie niższy odsetek nawrotów choroby. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że w Polsce brakuje wystarczającego leczenia zachowawczego pacjentów z NZJ — podsumowuje Wiesław Tarnowski.

 

OKIEM LEKARZA

O długości terapii powinien decydować lekarz

PROF. DR HAB. GRAŻYNA RYDZEWSKA
gastroenterolog, kierownik Kliniki Gastroenterologii CSK MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii w kadencji 2016-18

Szacujemy, że w Polsce mamy około 16-20 tys. pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna i blisko cztery razy więcej osób z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego. Z przykrością patrzę na sytuację młodych osób, które od samego początku nie mogą liczyć na optymalne leczenie. Na początku tego roku sytuacja pacjentów z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego nieco się poprawiła, bo Ministerstwo Zdrowia, wbrew opiniom Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zdecydowało o wprowadzeniu programu lekowego pozwalającego na roczne leczenie biologiczne. Niestety nadal jest to kropla w morzu potrzeb pacjentów z NZJ. My, lekarze chcemy leczyć naszych pacjentów tak, jak robi to cały świat, to znaczy do momentu, gdy odpowiadają oni na leczenie. To lekarz razem z pacjentem powinien decydować, kiedy leczenie wdrożyć, a kiedy z niego zrezygnować. Z tej perspektywy dostęp do leczenia biologicznego jest w Polsce absolutnie niedoskonały. Niestety, nadal pod względem dostępu do leczenia znajdujemy się na szarym końcu Europy, pomimo zmian wprowadzonych przez MZ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kosztowny grzech zaniechania