Koszty giełdowego debiutu topnieją z roku na rok

Kamil Zatoński
16-02-2004, 00:00

Koszty emisji nie są największą barierą w drodze na giełdę. Wystarczy już kilkaset tysięcy złotych.

Giełda z roku na rok staje się coraz tańszym źródłem kapitału. Udowodnili to debiutanci z tego i ubiegłego roku. Okazuje się, że koszty emisji nie muszą stanowić więcej niż 2 proc. kwoty uzyskanej z rynku. I to nawet, gdy emisja jest bardzo mała. Udowodnił to Plast-Box, który jeszcze w tym miesiącu może zadebiutować na GPW.

Plast-Box liderem

Wśród spółek, które debiutowały w 2003 roku lub debiutują obecnie, najmniej wydał Plast-Box — zaledwie 340 tys. zł. Oferującym jego akcje był BDM PKO BP. Według nieoficjalnych jeszcze danych, słupskiemu producentowi opakowań z tworzyw sztucznych udało się zebrać z rynku pierwotnego 17 mln zł. Koszty emisji nie przekroczyły więc 2 proc., choć emisja nie należała do największych.

W przypadku innych spółek koszty wahały się od 1 mln do 3 mln zł.

— Trafiliśmy na dobry moment, bo akurat nie było jeszcze wielkiego ruchu na rynku, więc mieliśmy dość silną pozycję w negocjacjach z naszym oferentem — mówi Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boxu.

— Koszt zależy oczywiście od wielkości spółki. Im wyższa wartość emisji, tym niższy jej procentowy koszt w odniesieniu do uzyskanego kapitału — mówi Bogdan Duszek, szef Wydziału Spółek i Emisji BDM PKO BP.

Bogdan Duszek zaznacza jednak, że część kosztów jest sztywna. Natomiast można zaoszczędzić na promocji. Koniunktura na rynku pierwotnym jest bowiem ostatnio tak dobra, że akcje rozchodzą się jak świeże bułeczki. Nie ma więc potrzeby wielkiej promocji oferty. ATM Grupa czy Betacom wydały na nią 120 tys. zł. Ale np. Śnieżka wydała aż milion zł, bo zdecydowała się na szeroką kampanię prasową.

Gdzie trudno ciąć

W zestawieniu kosztów najbardziej znaczącą pozycją są sporządzenie prospektu emisyjnego i doradztwo. Stanowią one często nawet 80 proc. wydatków na emisję.

— Te koszty trzeba traktować jako stałe. Mała jest szansa na to, że gwałtownie wzrośnie liczba instytucji przeprowadzających emisje. Nie ma więc mowy o wzroście konkurencji, która przyniesie walkę cenową — uważa Bogdan Duszek.

Dość sztywne są też inne koszty stałe, takie jak opłaty administracyjne na rzecz GPW, KDPW i KPWiG. Wynoszą one w sumie od 40 do 200 tys. zł.

Bywało gorzej

W poprzednich latach koszty emisji stanowiły zazwyczaj większy procentowo udział w wartości emisji. Koszty debiutu Hogi przekroczyły 6,5 proc., a firmy Tras Tychy sięgnęły nawet 16,1 proc.

— Wynikało to jednak raczej z dość niskiej wartości emisji — ocenia Bogdan Duszek.

Zdaniem specjalisty BDM PKO BP, koszty emisji nie mają większego znaczenia przy decyzjach podmiotów planujących ofertę publiczną.

— W tej chwili giełda jest bardzo wygodnym i atrakcyjnym sposobem sięgnięcia po kapitał, w porównaniu choćby z kredytami bankowymi, czy finansowania z funduszy venture capital — mówi Bogdan Duszek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koszty giełdowego debiutu topnieją z roku na rok