Koszty pracy już nie straszą inwestorów

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 16-09-2009, 00:00

Może Polska nie jest wymarzonym miejscem do inwestowania, ale w regionie o lepsze trudno.

Dla kapitału zagranicznego jesteśmy bardziej atrakcyjni niż u progu kryzysu

Może Polska nie jest wymarzonym miejscem do inwestowania, ale w regionie o lepsze trudno.

Pod względem atrakcyjności inwestycyjnej Polska z brzydkiego kaczątka powoli zmienia się w łabędzia. W dodatku w jednego z najładniejszych w stadzie — czyli wśród innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Nadal mamy sporo wad, ale przynajmniej jesteśmy zdrowi, mimo że w zagrodzie panuje grypa wywołana światowym kryzysem gospodarczym.

Koniec podwyżek

Zyskujemy na atrakcyjności, ponieważ koszty pracy w Polsce wyraźnie hamują. To zła wiadomość dla pracowników, dobra dla gospodarki. Właśnie rozpędzone wynagrodzenia odstraszały jeszcze rok temu potencjalnych zagranicznych inwestorów. Według wczorajszych danych Eurostatu, w drugim kwartale koszty pracy w Polsce były o 6,1 proc. wyższe niż przed rokiem. W porównaniu z początkiem ubiegłego roku wzrost spadł więc o połowę — w 2008 r. dynamika sięgała nawet 13 proc.

— Koszty pracy przedstawiają się zupełnie inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Nie dość, że przestały szybko rosnąć, to jeszcze złoty jest znacznie słabszy. Dzięki temu dla zagranicznego inwestora realne koszty wręcz spadają — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Co prawda, w porównaniu z I kwartałem dynamika nieco podskoczyła — na koniec marca wynosiła 5,5 proc. Ale przyspieszenie wzrostu kosztów płac to zasługa wyłącznie sektora usług (tylko tu w II kwartale dynamika podskoczyła). W budownictwie i przemyśle koszty pracy nadal wyraźnie hamują.

— Firmy usługowe łagodniej przechodzą kryzys niż inne sektory, dlatego nie musiały tak mocno ograniczać wzrostu wynagrodzeń. W dodatku w poprzednich kwartałach pensje nie rosły tu tak szybko, więc koszty pracy i tak są względnie niskie — tłumaczy Karolina Sędzimir-Domanowska.

Według analityków, koszty pracy będą dalej spadać.

— Sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszać jeszcze przez kilka kwartałów. O pracę będzie coraz trudniej, więc pracodawcom łatwiej jest mrozić płace. Dlatego do końca roku i w roku przyszłym pensje będą rosły w tempie 2-3 proc. rocznie, co po uwzględnieniu inflacji oznacza wręcz spadek wynagrodzeń — mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Test zaliczony

Jak wyglądamy na tle innych krajów? Według Eurostatu, koszty pracy rosną u nas wolniej niż na Węgrzech, w Bułgarii czy Rumunii. Lepiej od nas wypadają natomiast Czechy, Słowacja i kraje bałtyckie. Te ostatnie są jednak pogrążone w tak poważnym kryzysie, że przynajmniej w najbliższych kwartałach raczej nie są konkurencją dla Polski. Zwłaszcza że sztywne połączenie ich walut z euro gwałtownie podniosło tamtejsze koszty pracy. Polska dzięki płynnemu kursowi walutowemu uniknęła tego problemu — mówi Leszek Kąsek, ekonomista Banku Światowego.

Silnym argumentem przemawiającym za Polską jest też to, że jesteśmy w o niebo lepszej sytuacji niż wszystkie pozostałe kraje regionu, również Czesi czy Słowacy. Nasz PKB nadal rośnie (o 1,4 proc., według metodologii Eurostatu), tymczasem gospodarki naszych południowych sąsiadów silnie się kurczą (odpowiednio o 5,8 proc. i 5,3 proc.).

— Kryzys pokazał inwestorom, jak poszczególne gospodarki reagują na szoki. W tym teście wypadamy bardzo korzystnie. Okazało się, że jesteśmy gospodarką elastyczną — twierdzi Leszek Kąsek.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne mocno spadają. W ostatnich 12 miesiącach napłynęło tylko 16 mld zł — o 71 proc. mniej niż w poprzednim analogicznym okresie. Ale analitycy wierzą, że będzie lepiej.

— Inwestycje spadają, bo na świecie jest mniej pieniędzy przeznaczonych na ten cel, a nie dlatego, że przestaliśmy być dla inwestorów atrakcyjni. Kiedy gospodarka globalna odbije, pieniądze z powrotem zaczną płynąć — twierdzi Maciej Reluga.

Eksperci zaznaczają, że rząd ma jeszcze dużo do zrobienia, żeby poprawić nasz wizerunek w oczach inwestorów.

— Stabilizacja gospodarcza jest ważna, ale to nie wszystko. Nadal jesteśmy mało przyjaznym państwem pod względem systemu prawnego czy podatkowego — mówi Leszek Kąsek.

Według ostatniej edycji badania "Doing Business" Banku Światowego, lepsze niż w Polsce warunki do prowadzenia firmy są w 71 krajach świata, m.in. w Kirgizji, Mongolii i Namibii.

Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych

Nie osiądźmy na laurach

Już dziś Polska jest bardziej atrakcyjna dla inwestorów niż u progu kryzysu. Wypięknieliśmy dzięki niemu i wychodzimy z niego — w opinii środowisk biznesowych — jako kraj zwycięski. Jesteśmy jednym z trzech krajów w Europie z największą liczbą studentów, mamy jedne z największych zasobów pracowników z wyższym wykształceniem, udowodniliśmy, że nasza gospodarka opiera się na kilkunastu sektorach, a nie tylko jednym. Jednak to wszystko nie wystarczy. By na dłużej zatrzymać nasz wdzięk, musimy zadbać, by inwestorzy zagraniczni, którzy dziś cenią nas za stabilność prawa, zaczęli cenić nas za jego jakość. Nad tym należy popracować.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu