Kowalski jednak nie zapomniał o giełdzie

Przemek Barankiewicz
03-03-2006, 00:00

Udział inwestorów indywidualnych w handlu akcjami na GPW w 2005 r. był najniższy w historii. Drugie półrocze zapowiada jednak zmianę sytuacji.

Nie potwierdziły się obawy, że nastąpi odwrót drobnych inwestorów z giełdy. W drugim półroczu 2005 r. ich udział w obrotach akcjami skoczył z 24 do 28 proc. To ciągle mniej niż rok wcześniej (33 proc.), ale imponująco wygląda aktywność drobnych graczy w ujęciu wartościowym. Od lipca do grudnia zawarli oni transakcje o łącznej wartości o 65 proc. większej niż w poprzednich sześciu miesiącach.

— To efekt ofert publicznych, z PGNiG na czele. Przyciągnęły one indywidualnych graczy na giełdę. Wielu z nich zachęcił także wzrost indeksów. Wskaźnik WIG w pierwszym półroczu wzrósł tylko o 4 proc., a w drugim już o 30 proc. — mówi Tomasz Wiśniewski z GPW.

Dodaje, że wzrost znaczenia drobnych graczy w obrotach to głównie zasługa wyższej aktywności inwestorów, którzy już wcześniej byli obecni na GPW, niż napływu nowych. Potwierdza to niewielki wzrost aktywnych rachunków inwestycyjnych w biurach maklerskich. Na koniec roku aż 77 proc. z 853 tys. rachunków stanowiły martwe konta. Widać natomiast ożywienie w rachunkach internetowych. W ciągu roku przybyło ich 36,5 tys., a udział akcyjnych zleceń online w drugim półroczu zbliżył się do 30 proc.

Udział drobnych inwestorów w obrotach rósł kosztem zagranicznych. Choć w całym roku zagraniczne instytucje były odpowiedzialne aż za 41 proc. transakcji, to w drugim półroczu było to już 39 proc. Nie oznacza to, że z Londynu i zza oceanu napływa mniej zleceń. Wartościowo aktywność zagranicznego kapitału wzrosła bowiem w ciągu sześciu miesięcy o jedną czwartą. Zmiany w strukturze obrotów cieszą prezesa GPW.

— Udział stron w handlu jest zrównoważony. W Budapeszcie i Pradze indywidualni gracze wypracowują mniej niż 10 proc. obrotu — mówi Wiesław Rozłucki.

Prezes GPW nie wierzy, że więcej pieniędzy ze strony drobnych ciułaczy wróży rychły koniec hossy.

— Tylko w teorii wzrost znaczenia inwestorów indywidualnych sygnalizuje dojrzałą falę hossy. Na GPW takiej korelacji nie widzę. Gdyby faktycznie istniała, nie byłoby rekordów indeksów w styczniu i lutym — tłumaczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kowalski jednak nie zapomniał o giełdzie