Kowalski nie schodzi z parkietu

ONO
opublikowano: 31-03-2006, 00:00

Udział inwestorów indywidualnych w handlu akcjami na GPW w 2005 r. był najniższy w historii.

W drugim półroczu tendencje

jednak zaczęły się odwracać.

Najnowsze badanie udziału inwestorów w obrotach giełdowych, przeprowadzone wśród 19 domów maklerskich, nie potwierdziło obaw o odpływ drobnych inwestorów z warszawskiej giełdy. W drugim półroczu 2005 ich udział w obrotach akcjami skoczył z 24 do 28 proc. To ciągle mniej niż rok wcześniej (33 proc.), ale imponująco wygląda aktywność drobnych graczy w ujęciu wartościowym. Od lipca do grudnia 2005 r. zawarli oni transakcje o łącznej wartości o 65 proc. większej niż w poprzednich sześciu miesiącach.

— To rezultat ofert publicznych, na czele z PGNiG, które przyciągnęły inwestorów indywidualnych do giełdy. Wielu z nich zachęcił także wzrost indeksów. Wskaźnik WIG w pierwszym półroczu wzrósł przecież tylko o 4 proc., a w drugim już o 30 proc. — tłumaczy Tomasz Wiśniewski z GPW.

Jednocześnie zauważa, że wzrost znaczenia drobnych graczy w obrotach to w większym stopniu rezultat wyższej aktywności inwestorów, którzy już wcześniej byli obecni na GPW, niż napływu nowych „Kowalskich” na parkiet. Przemawia za tym niewielki wzrost aktywnych rachunków inwestycyjnych w biurach maklerskich. Na koniec roku 23 proc. z 853 tys. rachunków to aktywne konta.

Sieć i TFI

Widać natomiast ożywienie w rachunkach internetowych. W ciągu roku przybyło ich 36,5 tys., a udział akcyjnych zleceń online w drugim półroczu zbliżył się do 30 proc. Internet jeszcze częściej wykorzystywany jest do handlu kontraktami (w ponad 50 proc. transakcji) i opcji (ponad 60 proc.)

Giełda zwraca przy tym uwagę, że inwestorzy indywidualni także w sposób pośredni coraz mocniej są zaangażowani w notowane w Warszawie papiery. 11,7 mln osób inwestuje tu za pośrednictwem funduszy emerytalnych. Szybciej rośnie liczba osób zaangażowanych w akcje w świadomy sposób — towarzystwa funduszy inwestycyjnych przyciągnęły już 1,4 mln inwestorów, a 311 tys. osób lokuje poprzez IKE.

Drobni inwestorzy zdecydowanie opanowali rynek kontraktów i opcji. Trzy na cztery zlecenia pochodzą od inwestorów indywidualnych. Stopniowo zwiększa się udział kapitału zagranicznego w handlu kontraktami (do 5 proc.), co zdaniem giełdy dowodzi wzrostu zaufania do polskiego rynku.

Gra zagranica

Drobni inwestorzy zyskiwali kosztem zagranicy. Choć w całym roku jej udział w obrotach akcjami wyniósł rekordowe 41 proc., w drugim półroczu zmalał do 39 proc. Nie oznacza to bynajmniej, że z Londynu i zza oceanu napływa mniej zleceń. Wartościowo aktywność zagranicznego kapitału wzrosła bowiem w ciągu sześciu miesięcy o jedną czwartą. Podobnie jak w połowie 2005 r., trzy na cztery zlecenia zagraniczne pochodzą od brokerów zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii. Spadła nieco aktywność domów maklerskich z Włoch i USA.

Tracą OFE

Już od dwóch lat stabilny pozostaje udział krajowych inwestorów instytucjonalnych w obrotach akcjami. W drugim półroczu 2005. pozostał on na poziomie 33 proc. O jedną trzecią wzrosły natomiast obroty inwestorów instytucjonalnych w ujęciu wartościowym w porównaniu z pierwszym półroczem. Największe znaczenie miały fundusze inwestycyjne (35 proc. obrotów inwestorów instytucjonalnych). Nieco mniejsze animatorzy, czyli biura maklerskie (24 proc.). Z 24 do 20 proc. zmalał udział funduszy emerytalnych, którzy — z racji restrykcyjnych przepisów — nie inwestują na rynku kontraktów. Aktywni, co zrozumiałe, są na nim animatorzy, którzy wypracowali 75 proc. łącznych obrotów inwestorów instytucjonalnych.

Zmiany w strukturze obrotów cieszą prezesa GPW.

— Udział wszystkich stron w handlu jest zrównoważony, a przecież w Budapeszcie, Pradze i Bratysławie indywidualni gracze wypracowują mniej niż 10 proc. obrotu — ocenia Wiesław Rozłucki.

Szef parkietu nie wierzy, że więcej pieniędzy ze strony drobnych ciułaczy wróży rychły koniec hossy.

— Tylko w teorii wzrost znaczenia inwestorów indywidualnych sygnalizuje dojrzałą falę hossy. Na GPW takiej korelacji nie widzę. Gdyby faktycznie istniała, nie bilibyśmy rekordów w styczniu i lutym — tłumaczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ONO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy