Kowalski włożył różowe okulary

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

Początek roku natchnął Polaków optymizmem. Następne miesiące mogą ich jednak przygnębić.

Początek roku natchnął Polaków optymizmem. Następne miesiące mogą ich jednak przygnębić.

Poprawiają się oceny Polaków dotyczące gospodarki. Po kilku miesiącach gwałtownego pogarszania się nastrojów początek roku wreszcie przyniósł falę optymizmu. Badania koniunktury konsumenckiej zdają się świadczyć, że może być już tylko lepiej. Czy to pierwsza jaskółka końca kryzysu gospodarczego?

Rozchmurzenie nastrojów

Najbardziej optymistyczne są najnowsze, przeprowadzone w ubiegłym tygodniu, badania firmy Pentor. W styczniu dobrze oceniało stan gospodarki 27 proc. respondentów — to o 7 pkt procentowych więcej niż jeszcze miesiąc wcześniej. Zmniejszył się natomiast udział osób uważających, że sytuacja jest zła — z 35 proc. w grudniu do 29 proc. w styczniu.

Poprawiły się też oczekiwania Polaków co do przyszłości. Już 30 proc. ankietowanych twierdzi, że przez najbliższy rok sytuacja gospodarki się polepszy. Miesiąc temu uważało tak zaledwie 26 proc. osób. Niestety, minimalnie wzrósł też odsetek pesymistów (z 32 proc. do 34 proc.), uważających, że najgorsze ciągle przed nami.

Coraz mniej martwimy się o własne portfele. W styczniu jedna piąta badanych stwierdziła, że za rok będą w lepszej sytuacji (przed miesiącem było ich 16 proc.), a 17 proc. uważa, że ich sytuacja finansowa się pogorszy (w grudniu 20 proc.).

Uspokojenie nastrojów konsumentów sugerują badania CBOS. Między grudniem a styczniem praktycznie nie zmieniły się oceny dotyczące przyszłości kraju. O 1 pkt procentowy wzrósł udział pesymistów (z 52 proc. do 53 proc.), jednak o tyle samo poszedł w górę odsetek optymistów (z 31 proc. do 32 proc.).

Ciemne chmury wracają

Co takiego stało się przez ostatni miesiąc, że przeciętny Kowalski nieco śmielej zaczął patrzeć w przyszłość? Powodów jest kilka.

— Pod koniec grudnia Rada Polityki Pieniężnej obcięła stopy procentowe, dzięki czemu wielu kredytobiorców zadłużonych w złotych odczuło spadek raty. W dół poszły też ceny benzyny. W dodatku grudzień przyniósł ustabilizowanie się sytuacji na warszawskiej giełdzie — wylicza Wojciech Matysiak, ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej.

Niestety, żaden z tych powodów nie świadczy o ustępowaniu kryzysu.

— Obawiam się, że to tylko jednorazowa poprawa nastrojów, które w następnych miesiącach znowu będą się pogarszać. Tydzień temu konsumenci wyczuwali, że dotknęliśmy dna i gorzej być nie może. Niestety, tak nie jest — twierdzi Wojciech Matysiak.

— Najgorsze informacje płynące z gospodarki ciągle są przed nami. Cały 2009 r. będzie trudny, spodziewamy się wzrostu PKB zaledwie o 1,6 proc. — dodaje Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Dlatego finanse przeciętnego Kowalskiego czeka trudny okres.

— Bezrobocie może wzrosnąć nawet powyżej 12 proc., a przecież jeszcze niedawno spadło poniżej 9 proc. Nie ma też co liczyć na wysokie podwyżki płac — wzrosną w całym roku o 3 proc., mimo że kilka miesięcy temu rosły w tempie 10-12 proc. rocznie — mówi Wojciech Matysiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu