KPWiG powstrzymuje falę wezwań do sprzedaży akcji

Artur Szymański
opublikowano: 05-06-2002, 00:00

W 2001 r. 38 razy ogłaszano wezwania do sprzedaży akcji. Dwie spółki zostały wyprowadzone z obrotu. Wygląda na to, że w tym roku więcej spółek opuści GPW, niż na niej zadebiutuje.

W 2001 r. w wyniku skupu akcji przez dominujących akcjonariuszy od drobnych udziałowców z tabel giełdowych zniknęły Bakoma i Nomi. Analitycy są zdania, że wraz ze spodziewanym przyspieszeniem tempa rozwoju gospodarczego zjawisko skupowania akcji spółek publicznych również się nasili.

Exbud, GPRD i Drosed wkrótce znikną z obrotu giełdowego. Analitycy typują, że można spodziewać się wezwań na akcje Amerbanku, LG Petro Banku, Miteksu, Morlin, Optimusa, Polifarbu C-W, Stomilu Olsztyn, Świecia i Żywca.

— W związku ze spodziewanym ożywieniem w gospodarce w III kwartale 2002 r. ceny akcji na GPW wkrótce będą rosnąć. Jeżeli akcjonariusze rozważają wycofanie z obrotu podległych sobie spółek, powinni się spieszyć. Ceny papierów jeszcze są atrakcyjne, ale to już naprawdę ostatni dzwonek — podpowiada Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM BOŚ.

Skupienie akcji nie oznacza automatycznego wycofania spółki z GPW. KPWiG zgadza się zazwyczaj na przekroczenie progu 50 proc. głosów na WZA pod warunkiem, że nabywca nie wycofa spółki z obrotu przez co najmniej 2 lata. O tym, że nie jest to na rękę inwestorom instytucjonalnym, przekonał przykład Telefoniki KFK, która aby otrzymać zgodę na skup ponad połowy walorów Elektrimu Kable, zadeklarowała, że spółka będzie notowana przez następnych kilkanaście miesięcy. Jednak gdy walory zostały skupione, stanowisko wzywającego uległo zmianie. Teraz negocjuje on z KPWiG, by w zamian za akcje Telefoniki Kable do obrotu wprowadzić klub piłkarski Wisła Kraków należący do grupy Telefoniki.

Zdaniem Roberta Przytuły z BM BGŻ, próby utrzymania za wszelką cenę spółek w obrocie nie służą ożywieniu handlu na GPW.

— Akcjami prawie 1/3 notowanych firm w ogóle się nie handluje. Utrzymywanie ich walorów w obrocie jest w mojej opinii absurdem. Uważam, że KPWiG powinna podjąć radykalne działania pozwalających na łatwiejsze opuszczenie parkietu przez firmy, których akcjami nikt nie handluje. Utrzymywanie ich w obrocie to sztuczne podtrzymywanie kapitalizacji GPW — zaznacza specjalista BGŻ.

Najwięcej spółek posiadających większościowego inwestora reprezentuje przemysł spożywczy i budownictwo. Walory Drosedu i Morlin mają zerową płynność. Branża budowlana straci w 2002 r. przynajmniej dwóch swoich reprezentantów. Szwedzka Skanska AB zdecydowała o wyprowadzeniu z obrotu dwóch swoich firm zależnych, czyli Exbudu i GPRD.

— Poza Exbudem i GPRD na razie nikt nie zapowiada takiej decyzji. Inwestorzy strategiczni Budimexu czy Mostostalu Warszawa nie widzą potrzeby zwiększania udziału w ich kapitale akcyjnym. Przy kiepskiej koniunkturze w branży spółki są bowiem w stanie samodzielnie obsłużyć kontrakty. Dopiero z chwilą boomu w budownictwie i wyczerpania możliwości produkcyjnych mogą one potrzebować wsparcia ze strony udziałowca. Mogłoby to nastąpić poprzez zwiększenie zaangażowania w akcjonariacie — uważa Arkadiusz Skowroń, analityk DM BZ WBK.

Okiem doradcy

Kwity zamiast akcji

KPWiG żądając gwarancji, że wzywający nie wycofa spółki z obrotu, powstrzymuje falę wezwań do sprzedaży. Gdyby tego nie czyniła, wkrótce na giełdzie zabrakłoby dobrych spółek. A tak, potencjalny nabywca trzy razy zastanowi się, czy po skupieniu wszystkich akcji będzie dla niego opłacalne spełnianie wymogów informacyjnych przez następne 2 czy 3 lata. Zamiast utrzymywać niepłynne walory, można wprowadzać na GPW kwity depozytowe ich zagranicznych inwestorów. Działanie takie zaproponował Erste Bank w przypadku czeskiej spółki Sporitelna.

Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny Credit Suisse

Okiem komisji

Bez ręcznego sterowania

Dopóki spółka spełnia niezbędne wymogi formalnoprawne i chce być notowana na rynku, KPWiG nie ma prawa jej usunąć. Można sobie wyobrazić krzyk, jaki by się podniósł, gdyby nagle odgórnie postanowiono o wycofaniu z obrotu co trzeciego emitenta. Nie znam kraju, w którym organ administracji rozstrzygałby, czy walory danego podmiotu mogą być notowane na rynku czy nie. Padają również głosy, że polski rynek jest przeregulowany. Kolejne zapisy prawne z pewnością nie przysporzyłyby zwolenników tezie przeciwnej.

Mirosław Kachniewski, rzecznik KPWiG

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy