Kraj atrakcyjny, ale zaniedbany

Tomasz Łuczak
04-04-2005, 00:00

Polska dla potencjalnych inwestorów z branży chemicznej ma wiele zalet. Są to m.in. doskonale wykształcona i doświadczona kadra kierownicza i inżynierska, niskie koszty pracy, zwłaszcza w porównaniu z Europą Zachodnią, dobre położenie geograficzne, dostęp do tanich surowców z Rosji (np. gaz) i innych krajów byłego ZSRR oraz członkostwo w Unii Europejskiej.

Większość zakładów przemysłu chemicznego zlokalizowana jest daleko od największych ośrodków miejskich. W związku z tym presja pracowników na podniesienie zarobków ze względu na duże bezrobocie będzie ograniczona, a motywacja do wydajnej pracy wysoka. Ponadto, zużycie chemikaliów w Polsce w porównaniu z państwami zachodnioeuropejskimi czy nawet Czechami lub Węgrami, jest dużo niższe. Będzie jednak szybko wzrastało wraz z pogonią za bogatszymi krajami.

Niestety daje się również zauważyć wiele negatywnych zjawisk. W ostatnich latach w naszym kraju odnotowano stosunkowo niewiele znaczących inwestycji. Część linii technologicznych w wielu zakładach jest przestarzała i nieodnowiona. Niektóre branże chemiczne nie wytrzymały konkurencji i prawie zupełnie przestały funkcjonować, jak np. produkcja barwników.

Faktem jest, że inwestycje w ten sektor wymagają olbrzymich pieniędzy — z reguły są to setki milionów lub nawet miliardy złotych. Ma to związek m.in. z tym, że z roku na rok wzrastają wymagania dotyczące ochrony środowiska. Dodatkowo normy narzucane przez Unię Europejską są coraz ostrzejsze, a każda nowa inwestycja musi powstawać według najlepszych dostępnych technologii, a te nie są tanie.

Mimo przyjętego przez Sejm w 2002 r. programu rozwoju branży chemicznej, dzieje się w niej stosunkowo niewiele. Przypomina to sytuację z polskimi autostradami — mówi się i pisze wiele, ale mało z tego wynika.

Należy przyciągnąć uwagę inwestorów z zasobnymi portfelami i dysponujących najnowocześniejszymi technologiami. To, co jest nabardziej potrzebne, wymyślono już dawno: są to pieniądze.

Nie można zapomnieć o jak najszybszej restrukturyzacji i prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Niestety do tej pory padały one łupem partii politycznych, które umieszczały w nich na synekurach swoich przedstawicieli. Większość dotychczasowych rządów ograniczała się jedynie do pustych deklaracji, starannie unikając podejmowania niezbędnych, ale pewnie dla wielu bolesnych decyzji.

Tomasz Łuczak, dyrektor operacyjny w Vos Silo Logistics Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Łuczak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Chemia / Kraj atrakcyjny, ale zaniedbany