Kraje Unii powinny zatrudniać Polaków

Mira Wszelaka
06-11-2001, 00:00

Zdaniem Marka Góry, współtwórcy reformy polskiego systemu emerytalnego, zachodni sąsiedzi powinni zatrudnić naszych pracowników legalnie, a z ich podatków finansować przyszłe świadczenia socjalne.

Uregulowanie kwestii przepływu pracowników w rozszerzonej o państwa kandydujące do Unii okazuje się bardziej problemem natury politycznej niż praktycznej.

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że polityka migracyjna, w szczególności zablokowanie napływu pracowników z krajów kandydujących do UE, jest krótkowzroczna.

Oba kraje domagają się wprowadzenia siedmioletniego zakazu pracy dla pracowników z krajów Europy Środkowej i Wschodnie, twierdząc, że zaraz po rozszerzeniu nastąpi masowy napływ siły roboczej z tego regionu, który przyczyni się do destabilizacji niemieckiego i austriackiego rynku pracy.

Tymczasem — jak twierdzi Marek Góra, profesor Szkoły Głównej Handlowej i współtwórca reformy emerytalnej w Polsce — kraje te broniąc się przed napływem pracowników z Polski, działają wbrew swojemu interesowi.

— Zarówno niemiecki, jak i austriacki system emerytalny są w bardzo poważnych kłopotach. Liczba płacących składki jest niewielka i spada, podczas gdy liczba emerytów jest znaczna i szybko rośnie. Jedynym ratunkiem — poza gruntowną reformą systemów emerytalnych w tych krajach — jest znaczący napływ pracowników z zewnątrz — podkreśla Marek Góra.

Pracownicy ci i tak napływają, ale nie mogąc pracować legalnie, podejmują różne nie rejestrowane zajęcia, które nie powiększają przychodów systemu emerytalnego.

— Jest to ewidentna strata dla krajów broniących się przed napływem pracowników — twierdzi Marek Góra.

Aby uniknąć podwyższania składek, Niemcy zdecydowały się na reformę systemu emerytalnego. Receptą ma być obniżenie stopy zastąpienia, czyli de facto zmniejszenia wysokości emerytur, wprowadzeniem dodatkowych form oszczędności.

Zdaniem Marka Góry, jest to krok we właściwym kierunku, który jednak nie rozwiązuje istoty problemu, a tylko zamraża procent, w jakim system emerytalny jest subsydiowany.

— Niezależnie od tego, jak będzie funkcjonował system, wiadomo, że tak jak poprzedni będzie w 20 proc. subsydiowany,do czego sami Niemcy niechętnie się przyznają. Podstawowe źródło dofinansowania stanowią m.in. eco–tax, odatek wliczony w cenę benzyny, oraz 1 proc. w podatku VAT. Efekty takiego działania widać po tempie wzrostu gospodarczego — zauważa Marek Góra.

Taka sytuacja ze względów demograficznych nie ulegnie szybko poprawie. Zdaniem Marka Góry, możliwym rozwiązaniem byłoby właśnie pełnoprawne zatrudnienie obcokrajowców, którzy opłacaliby składki, wypełniając lukę.

— Wiadomo, że zarówno Niemcy, jak i Austria już wkrótce będą musiały to uczynić. I dla ich własnego dobra byłoby lepiej, gdyby nowo zatrudnionymi byli obywatele przyszłych członków UE, obecnie kandydatów, niż państw, które nigdy do niej nie wstąpią — podsumowuje Marek Góra.

— Na takie rozwiązanie zdecydowała się kilka lat temu Kanada, która za jednym zamachem zliberalizowała politykę wjazdową, ratując tym samym własny system emerytalny — komentuje Dariusz Krzemiński z firmy doradztwa personalego DK Group.

Z polskiego punktu widzenia natomiast nie do końca wiadomo, czy pośpiech w emigracji np. wykształconych specjalistów byłby tak opłacalny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Kraje Unii powinny zatrudniać Polaków