Krajobraz po kryzysie

Łukasz Witczyński
15-04-2010, 00:00

Poddostawcy branży motoryzacyjnej uniknęli katastrofy dzięki korzystnym warunkom eksportu. Teraz zaklinają złotego, by nie drożał.

Producenci komponentów w różnej kondycji przetrwali spowolnienie gospodarcze

Poddostawcy branży motoryzacyjnej uniknęli katastrofy dzięki korzystnym warunkom eksportu. Teraz zaklinają złotego, by nie drożał.

Kryzys branży samochodowej w 2008 i 2009 roku odcisnął piętno na branży poddostawców.

— Na całym świecie w ciągu ostatnich dwóch lat 340 poddostawców sektora samochodowego musiało ogłosić upadłość — mówi Grzegorz Cioch, dyrektor firmy doradczej Roland Berger, która przygotowała raport na temat kondycji poddostawców fabryk samochodów.

Opracowanie to wskazuje, że kryzys najdotkliwiej odcisnął swoje piętno na nieskonsolidowanych sektorach dostaw. Szczególnie odczuli go dostawcy odlewów, części metalowych, komponentów akustycznych oraz wyrobów z tworzyw sztucznych. Według autorów raportu na poprawę sytuacji poddostawców trzeba będzie jeszcze poczekać, bo ta uzależniona jest od konsolidacji, która została wstrzymana.

— Choć rynek odczuwa początki ożywienia, to problemów przysparza finansowanie działalności, dlatego rokowania na 2010 r. nadal nie są jednoznaczne. Mimo złej sytuacji na rynku nie widać działań konsolidacyjnych, a liczba transakcji fuzji i przejęć w tym segmencie od 2007 r. spada — dodaje Grzegorz Cioch.

Skąd wziąć pieniądze?

Na polskim rynku kryzys dokonał jaskrawego podziału na tych, którzy zorientowani byli jedynie na rynek krajowy — głównie bardzo małe przedsiębiorstwa, które znalazły się w tarapatach i musiały zmodyfikować swoją ofertę. Druga grupa to producenci ukierunkowani na zagraniczne rynki zbytu, oni poradzili sobie znacznie lepiej. Przykładem takiej firmy są Zakłady Metalowe Postęp z Bydgoszczy produkujące m.in. elementy karoserii oraz siedzeń samochodowych.

— Przez ciężki 2009 r. udało nam się przejść obronną ręką. Finalnie odnotowaliśmy 8 procentowy spadek obrotów w porównaniu z rokiem 2008, choć początek ubiegłego roku zapowiadał, że osiągnie on poziom dwucyfrowy — mówi Jerzy Cieślar, prezes ZM Postęp.

Na satysfakcjonujące wyniki złożyło się kilka czynników.

— Fabryki Fiata, które są naszym odbiorcą, radziły sobie dobrze, ponadto udało się nam pozyskać nowego klienta. Dobry wynik to także zasługa słabej złotówki, która podniosła zyskowność eksportu — wylicza Jerzy Cieślar.

Według niego, ustabilizowany popyt i wysokie zyski mogą powrócić dopiero pod koniec 2011 r. Podobną ścieżkę przez kryzys przebyły gorzyckie zakłady Federal Mogul, produkujące tłoki.

— Jako pierwszy zaniknął popyt na części do ciężarówek, potem już było tylko gorzej, bo skończyły się też zamówienia do droższych i większych silników, a także do diesli — mówi Adam Krępa, prezes Federal Mogul Gorzyce.

Sytuację fabryki uratowały wprowadzone przez rządy wielu państw dopłaty ekologiczne, stymulujące popyt na najmniejsze samochody.

— Nastąpił boom na elementy małych silników spalinowych, nasze linie produkcyjne pracowały na granicy możliwości — dodaje Adam Krępa.

Także w FM atutem były kontrakty z Fiat Auto Poland, który w kryzysie radził sobie bardzo dobrze. Nie obeszło się jednak bez oszczędności.

— Zrezygnowaliśmy z zewnętrznych centrów serwisowych, przede wszystkim niemieckich, a zlecane im prace przenieśliśmy do naszych zakładów — wyjaśnia Adam Krępa.

Prezes w przyszłość patrzy z optymizmem, obecnie firma ma rekordowe obłożenie, jednak według niego rynek jest bardzo rozchwiany i prognozowanie sytuacji na dłużej niż 3 miesiące jest niemożliwe. Dużego zagrożenia dopatruje się w umacniającym się złotym.

— Im większy dystans będzie dzielił euro od czterech złotych, tym większe prawdopodobieństwo, że producenci będą się wyprowadzać z Polski — podsumowuje Adam Krępa.

Spadek popytu dotknął też branżę oponiarską.

— Zmniejszenie liczby zamówień staraliśmy się zrównoważyć ograniczaniem produkcji — mówi Ewa Konopka, rzecznik Michelin Polska.

Producent ogumienia zmuszony był nawet do czasowego zamykania linii produkcyjnych. Przedstawiciele Michelin zgadzają się z innymi dostawcami, że obecna sytuacja na rynku jest nieprzewidywalna.

— Obserwujemy ożywienie i wzrost popytu, jednak w przyszłość patrzymy bardzo ostrożnie — zaznacza Ewa Konopka.

Z polskiego rynku poddostawców zniknął w 2009 r. zakład Sumitomo Electric Wiring Systems Polska, produkujący elementy instalacji elektrycznych w Rawiczu — produkcję przeniesiono do Rumunii. O przyszłość nie obawia się za to prognozująca wzrost sprzedaży firma Bridgestone. Planuje zwiększyć kosztem 105 mln euro produkcję w Poznaniu o 5600 opon na dobę. Z kolei Brembo za 240 mln zł wybuduje nową linię produkcji tarcz hamulcowych. Powstanie 100 nowych miejsc pracy. Także Bosch rozbudował swoja fabrykę we Wrocławiu.

Łukasz Witczyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Witczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Krajobraz po kryzysie