Krajobraz po szaleństwie

Marek Meissner
opublikowano: 25-06-2018, 22:00

Zeszłoroczny boom na grunty inwestycyjne nieco wyhamował. Analitycy przewidują spłaszczenie cen i wygaszanie trendu wzrostowego

W 2017 r. rynek gruntów inwestycyjnych przeżył wielki boom. Według raportu Colliers International, w ubiegłym roku wartość transakcji na rynku gruntów inwestycyjnych sięgnęła 3,5 mld zł, była więc najwyższa od 2006 r. Dziś ceny gruntów nadal rosną, ale powoli spada zainteresowanie mieszkaniami oraz terenami pod magazyny i biura. Mimo to deweloperzy nadal uzupełniają swoje banki gruntów. Jest to szczególnie widoczne w przypadku firm zajmujących się budownictwem mieszkaniowym. Jak zauważył Emil Domeracki, dyrektor do spraw gruntów w dziale doradztwa inwestycyjnego Colliers International, w raporcie „Rynek Gruntów Inwestycyjnych”, takie działania są efektem rekordów budowy i sprzedaży mieszkań oraz bardzo dobrej kondycji rynku biurowego, na którym odnotowano rekordowy poziom wynajmu i spadku pustostanów.

Wyraźne jest też zainteresowanie gruntami pod inwestycje hotelarskie — przybywa ich w największym tempie od 2005 r., za to wyraźnie spada popyt na tereny pod centra handlowe oraz galerie — inwestorzy modernizują istniejące obiekty, prowadząc ich rozbudowę.Przyczyną są ustawy ograniczające handel w niedzielę. Najemcy zaczynają też odczuwać spadek obrotów wywołanych nowymi regulacjami ustawowymi, co zapewne przełoży się na presję na spadek cen najmu. Wpłynie to znowu na obniżenie rentowności wielkopowierzchniowych obiektów handlowych i trudno oczekiwać, aby w tej sytuacji szybko powstały nowe.

Na polskim rynku terenów inwestycyjnych widoczne są, według analityków, dwa istotne problemy. Pierwszy to wzrost cen do wysokiego poziomu, w najbardziej pożądanych lokalizacjach. Drugi to stopniowe wyczerpywanie się działek budowlanych na tych najlepszych inwestycyjnie terenach.

— Już dziś mamy takie przypadki, że w miejscu, w którym jeszcze kilka lat temu powstałby magazyn albo jakieś centrum logistyczne, buduje się niewielkie osiedle mieszkaniowe. Sensu to nie ma za grosz, ale jest szansa, że ktoś te mieszkania kupi. Dociągnięcie komunikacji pozostawia się miastu, budując tylko dojazdówki i drogi wewnętrzne. No ale są to tak zwane dobre lokalizacje, w miarę blisko centrum i nikt nie zważa na to, że to dawne tereny pomagazynowe czy pofabryczne — stwierdza prezes jednej z firm deweloperskich działających głównie na rynku mieszkaniowym.

Analitycy przewidują, że deweloperzy zaczną w większym niż dotąd stopniu inwestować w dużych miastach, jak Kraków, Trójmiasto czy Łódź, i zaczną poszukiwać gruntów poza najlepszymi lokalizacjami. Mniejsze będzie też zainteresowanie gruntami pod magazyny i biura.

W I kwartale 2018 r. na stanowiącym najlepszy barometr inwestycji rynku warszawskim deweloperzy płacili 643,12 zł za mkw. W ujęciu rocznym oznacza to znaczny, bo 20-procentowy spadek. Ale dotyczy to najwyższych cen, bowiem dla odmiany w całym województwie mazowieckim wzrosły one o 13 proc. rok do roku, osiągając 160 zł/mkw. Wysokie są też ceny w Gdańsku — 561,8 zł/mkw. — i zaczynają sie stabilizować. Podobnie działo się w Małopolsce — w Krakowie ceny powoli się stabilizują, w pozostałej części województwa ziemia drożeje. Podobne podwyżki odnotowano w Olsztynie, Lublinie i Łodzi. To ostatnie miasto jest najtańszym inwestycyjnie — stawka transakcyjna wynosi w nim 203,9 zł/mkw, spadają też ceny we Wrocławiu i Poznaniu. Z kolei, patrząc na klasyfikację wojewódzką, najtańsze grunty można znaleźć w województwie warmińsko-mazurskim — średnia cena wynosi tam 63,37 zł/mkw.

Według ankiety z kwartalnych analiz rynku nieruchomości, opartych na cenach transakcyjnych, opracowanych przez Bankier.pl, „Puls Biznesu” i Cenatorium, w ciągu najbliższych sześciu miesięcy warunki gospodarcze dla gruntów pod zabudowę nie ulegną zmianie (tak twierdzi 58 proc. badanych). Na poprawę lub zdecydowane pogorszenie stawia nieco ponad 21 proc. ankietowanych.

Powoli spada też liczba transakcji. Przy ogólnie wysokich poziomach sprzedawcy dopiero po pewnym czasie orientują się, że być może apogeum cen już osiągnięto i nie ma co liczyć na lepsze warunki. Oznacza to, że po kilku miesiącach zaczną rozmowy dotyczące obniżek stawki za grunty. Na razie deweloperzy mogą spokojnie na taki obrót sytuacji czekać, bo zrobili spory zapas ziemi pod inwestycje i interesują ich tylko nieruchomości, które można nabyć okazyjnie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Meissner

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Krajobraz po szaleństwie