Krajowe wydobycie nie będzie panaceum

Anna Bytniewska
12-10-2005, 00:00

PGNiG przed emisją zapowiadało, że dzięki niej zwiększy wydobycie gazu i zneutralizuje wzrost cen gazu importowanego. Dotrzyma obietnicy?

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) walczyło o możliwość publicznej emisji akcji pod chwytliwym hasłem. Zarząd przekonywał, że giełda pozwoli spółce zdobyć pieniądze na wzrost wydobycia tańszego gazu krajowego, co pozwoli zneutralizować podwyżki cen gazu importowanego do Polski, głównie z Rosji. Emisja przyniosła spółce 2,7 mld zł. Jest więc co wydawać. PGNiG planuje ogłoszenie 45 przetargów na realizację inwestycji. Niektóre już wkrótce.

Dzielenie tortu

Wczoraj spółka przedstawiła program inwestycji, który umożliwi PGNiG zwiększenie od 2008 r. wydobycia krajowego gazu do co najmniej 5,5 mld m sześc. z obecnych 4,3 mld m sześc. Dodatkowo pozwoli jej zwiększyć wydobycie ropy naftowej z 600 mln ton do 1,4 mln ton. Na ten cel PGNiG przeznaczy 1,68 mld zł. W latach 2005-08 PGNiG jednak chce wydać ogółem 8,7 mld zł. Oprócz zwiększenia wydobycia krajowego gazu i ropy naftowej firma ma bowiem inwestować w ich poszukiwania (1,92 mld zł), rozbudowę infrastruktury przesyłowej gazu (2,3 mld zł), magazyny (350 mln zł), dystrybucję (2,4 mld zł). Według prognoz spółki, w 2025 r. będzie ona sprzedawać już 29,9 mld m sześc. gazu z krajowych złóż.

Z korzyścią dla siebie

Ale gaz krajowy nie będzie panaceum na gwałtownie rosnące ceny importowanego.

— Nie jesteśmy w stanie pokryć w całości podwyżek cen gazu wzrostem wydobycia gazu krajowego — twierdzi Marek Kossowski, prezes PGNiG.

Powodem są nie tylko galopujące ceny ropopochodnych. PGNiG ma plan zwiększenia wydobycia gazu krajowego, ale chce sprzedawać go w sposób korzystny dla siebie.

— W coraz większym stopniu więc wychodzimy w sprzedaż gazu krajowego poza taryfą — mówi Marek Kossowski.

PGNiG ustala taryfę (czyli regulowaną cenę gazu) z Urzędem Regulacji Energetyki (URE), który pilnuje, by jej wyskość miała uzasadnienie w kosztach wydobycia gazu. Monopolista woli więc sprzedawać gaz w ramach kontraktów wynegocjowanych z większymi odbiorcami. Takimi jak np. KGHM Polska Miedź, z którym PGNiG ma podpisaną 20-letnią umowę na dostawy 10 mld m sześc. gazu. Obecnie w ramach takich transakcji PGNiG sprzedaje 13 proc. paliwa krajowego. Jak będzie docelowo, to trudno ustalić. PGNiG zamierza więc szukać odbiorców na dodatkowe ilości krajowego gazu — szczególnie tego zaazotowanego — wśród przedsiębiorstw energetycznych i chemicznych, takich jak Tarnów czy Kędzierzyn.

— Należy odchodzić od subsydiowania skrośnego, czyli dotowania dostaw gazu dla małych odbiorców poprzez wyższe ceny dla dużych kontrahentów — mówi Marek Kossowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Krajowe wydobycie nie będzie panaceum