Krajowym indeksom grozi powtórka ze stycznia

Włodzimierz Uniszewski
05-03-2008, 00:00

Nie widać końca czarnej, a ściślej czerwonej serii na warszawskiej giełdzie. Każdy dzień przynosi ostatnio inwestorom straty i niestety nie widać, by kolejne przeceny mobilizowały popyt do postawienia tamy spadkom. Indeksy osuwają się bez problemu i w niepokojącym tempie zbliżają do wyznaczonego w styczniu dna koniunktury.

Wczoraj Wig20 dotarł do poziomu nieco powyżej 2800 pkt, na którym następowały najniższe w tym roku zamknięcia sesji. Zakończenie dnia poniżej tego obszaru, a w szczególności poniżej 2800 pkt, oznaczałoby zachętę do ataku na sesyjne minimum z 22 stycznia, wyznaczone tuż przed spektakularną interwencją amerykańskiego banku centralnego. Jego pokonanie mogłoby dać sygnał do głębszej korekty całej zaczętej w 2003 roku hossy.

Chociaż spadkom nie towarzyszyły duże obroty i nie widać było objawów paniki, nie jest to dużą pociechą. Takie zachowanie rynku oznacza pogodzenie się inwestorów z pesymistycznym scenariuszem na najbliższe miesiące i przyjęcie optyki typowej dla bessy, gdy nawet brak wiadomości jest złą wiadomością.

Minorowe nastroje panują niemal wszędzie, ale pesymizm warszawski jest wyraźnie silniejszy od np. nowojorskiego. Brak dopływu świeżego kapitału wzmacnia dynamikę przeceny, gdyż popytu nie stać nawet na jednodniowe wzrostowe korekty. Takie warunki handlu spowodowały, że GPW walczyła wczoraj z giełdą w Sofii o miano najsłabszego rynku Europy.

Jedyną strategią warszawskich inwestorów jest obecnie ślepe podążanie za indeksami największych rynków, szczególnie, jeśli te spadają. Wczoraj była ona realizowana perfekcyjnie, a nawet nadgorliwie, gdyż Wig20 tracił dwukrotnie więcej niż niemiecki Dax. Po neutralnym otwarciu indeks szybko pomknął w dół i tuż po południu ustanowił minimum zaledwie 15 pkt powyżej poziomu 2800 pkt. Po kilkugodzinnej konsolidacji i słabym początku notowań w USA groźba przełamania wsparcia została oddalona, gdy na moment poprawiły się nastroje za oceanem, m.in. po redukcji stóp procentowych przez Bank Kanady.

Na koniec dnia Wig20 zanotował stratę 2,2 proc. i utrzymał się nad wsparciem. Szczęśliwie dla Wig20 nieźle radziły sobie takie tuzy, jak KGHM, TP czy PKO BP. Dramat przeżyli akcjonariusze BRE. Po informacji o dymisji prezesa Lachowskiego kurs banku zanurkował i finiszował niemal 9 proc. niżej. Obroty nieco spadły i wyniosły 1,2 mld zł.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Krajowym indeksom grozi powtórka ze stycznia