Krakchemia nie odpuści

Sebastian Gawłowski, ET
opublikowano: 03-08-2007, 00:00

Rynek PIERWOTNY Spółka przynosi zyski, ale nie robią one wielkiego wrażenia ze względu na skromne marże

Kontrolowany przez Jerzego Mazgaja dystrybutor wyrobów chemicznych, którego giełdowe miejsce trzy lata temu zajęła Alma Market, wraca na GPW. Krakchemia, podobnie jak większość debiutantów, chce uzyskać fundusze głównie na przejęcia. Niskomarżowy i uzależniony od koniunktury gospodarczej profil działalności skusi inwestorów, jeśli spółka podyktuje rozsądny poziom cenowy w ofercie i weźmie pod uwagę ostatnie osłabienie nastrojów giełdowych.

Z emisji 5 mln nowych akcji firma chce uzyskać 50 mln zł. Cena emisyjna powinna więc oscylować wokół 10 zł. Wskaźnik P/E Krakchemii na koniec ubiegłego roku wynosi 27,0, ale szacunkowa wartość P/E dla spółki na koniec tego roku, uwzględniająca podwyższenie kapitału i skonsolidowane prognozy, podnosi się do 33. Obecny średni wskaźnik P/E dla zyskownych spółek z branży handlowej wynosi 27,4, a na koniec bieżącego roku powinien według szacunków zniżkować do blisko 25. Wydaje się więc, że ewentualna cena emisyjna (jeśli rzeczywiście zostanie ustalona w okolicy 10 zł) będzie wyśrubowana i jednocześnie nie uwzględni czynników ryzyka oraz obecnej, bardzo nerwowej sytuacji na giełdzie.

Krakchemia jest czołowym dystrybutorem wyrobów chemicznych, głównie granulatów tworzyw sztucznych. Ma dobrze rozwiniętą sieć dystrybucji w kraju. Eksport stanowi tylko niewielką część jej działalności. Cechą biznesu spółki jest wypracowywanie stosunkowo niskiej marży przy wysokiej kapitałochłonności. Na dodatek rynek granulatów tworzyw sztucznych w dużym stopniu zależy od sytuacji w gospodarce światowej i notowań cen na światowych rynkach tworzyw. Dobre perspektywy w najbliższych latach pozwalają oczekiwać systematycznego wzrostu popytu na te wyroby.

Obecnie rentowność netto Krakchemii oscyluje wokół 1 proc., a spółka nie ma tak dużej skali działalności jak chociażby hurtownicy leków (przychody rzędu kilku miliardów zł), aby wypracowywać znaczące kwoty zysku. Dodatkowo za znaczącym wzrostem przychodów w ostatnich trzech latach (średniorocznie o 26,6 proc.) nie poszły zyski. Firma zanotowała wręcz wahnięcie w 2005 roku, a ubiegłoroczny zysk netto jest niższy niż w 2004. Wpływ na jej wyniki miały transakcje na rynku kapitałowym — w 2006 roku Krakchemia zarobiła ponad 0,8 mln zł netto ze sprzedaży akcji kilku spółek giełdowych. Trzeba również pamiętać, że firma uzależniona jest od swojego głównego dostawcy, Basell Orlen Polyolefines. Inwestorzy powinni też brać pod uwagę, że handlowy profil spółki jest bardzo wrażliwy na przeterminowane należności. W prospekcie Krakchemia informuje, że

nie przekraczają one 30 proc.

należności bieżących.

Pozytywnie należy ode- brać to, że główny udziałowiec, czyli Alma Market, nie sprzedaje akcji w ofercie. Z właśnie opublikowanej prognozy finansowej na koniec tego roku wynika, że skonsolidowane przychody mają sięgnąć niemal 300 mln zł, a zysk netto ma przekroczyć 3 mln zł. Założeniem jest zakończenie przejęcia Maximeksu — spółki o podobnym profilu działalności, ale obecnej głównie w północnej Polsce, a więc uzupełniającej terytorialny zasięg Krakchemii. Emitent ma przedwstępną umowę z tą firmą, a część nowych akcji w ofercie (1,5 mln) przeznaczona jest dla jej właściciela.

Właśnie dalsze przejęcia dystrybutorów granulatów są głównym celem oferty. Ponadto spółka zasili swój kapitał obrotowy — ważny czynnik sukcesu dla firmy handlowej. Niewątpliwie dzięki zastrzykowi kapitału z giełdy Krakchemia powinna rozdawać karty na swoim rynku. Musi jednak rozważyć dyskonto cenowe.

Powrót na parkiet po trzech latach

Historia giełdowa Krakchemii sięga 1994 roku. Przez dziesięć lat głównym profilem działalności emitenta giełdowego była działalność handlowa w zakresie dystrybucji wyrobów chemicznych. Nowa strategia Jerzego Mazgaja doprowadziła do wyprowadzenia tej działalności ze spółki do firmy zależnej, zmiany nazwy spółki giełdowej i skupienia się na rozwoju sieci delikatesów pod nazwą Alma. Teraz Krakchemia, wciąż kontrolowana przez giełdową spółkę, wraca na giełdę.

KALENDARIUM HISTORYCZNE

28 V 1994

Debiut spółki Krakchemia na GPW po 10 zł.

2000

Wydzielenie ze struktur notowanej na GPW firmy Krakchemia (obecnie Alma Market) działalności hurtowej handlu artykułami chemicznymi do Krakchemia- -Hurt i podpisanie umowy dystrybucyjnej z Dworami.

2003

Spółka notowana na GPW pod nazwą Krakchemia zapowiada nową strategię rozwoju i zmianę profilu działalności.

V 2004

Zmienia nazwę na Alma Market i koncentruje się na rozwoju sieci delikatesów, podczas gdy dystrybucją artykułów chemicznych zajmuje się spółka zależna giełdowego podmiotu.

X 2004

Przekształcenie

Krakchemii-Hurt

w spółkę akcyjną i zmiana nazwy na Krakchemia.

XI 2004

Spółka zostaje autoryzowanym odbiorcą największego polskiego producenta granulatów Bassell Orlen Polyolefines.

VII 2005

Informacje o planach wprowadzenia Krakchemii na giełdę lub sprzedaży inwestorowi.

III 2006

Podpisanie umowy dystrybucyjnej z Global Colors Polska.

I 2007

Przedwstępna umowa przejęcia firmy Maximex.

Od Bossa do Armaniego

Zaczynał kilkadziesiąt lat temu jako pilot wycieczek do Austrii. Dzisiaj jest znanym koneserem cygar, o których wydał książkę, znawcą whisky single malt, o których książkę przygotowuje do druku. Jest wreszcie wyłącznym dystrybutorem w Polsce najlepszych marek odzieżowych świata. Jerzy Mazgaj lubi powtarzać, że prawdziwy biznes robi się tylko na markowych rzeczach. Luksus nie podlega recesji — ktoś, kto nosi garnitury Zegny, nie wbije się w ubranie z Bytomia, nawet jeśli chwilowo gorzej mu się powodzi.

Mazgaj cały czas bierze pod uwagę możliwości finansowe klienta, dlatego przez lata dozował nam luksus wraz z bogaceniem się społeczeństwa. Zaczął od Hugo Bossa na początku lat 90. Potem wchodził na coraz wyższe półki: Kenzo, Zegna, z czasem Burberry i wreszcie — absolutny high end — ubrania Georgia Armaniego.

Właściciel Almy Market swoją dewizę wprowadza w życie także na zupełnie innym rynku — żywności. Należąca do niego sieć sklepów przypomniała klienteli wychowanej na handlu uspołecznionym Społem, co należy rozumieć pod pojęciem „delikatesy”. Alma oferuje drogie, ale luksusowe produkty, których próżno szukać w innych sklepach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski, ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy