Kraków pracuje z prywatnym biznesem

MBE
opublikowano: 06-09-2010, 00:00

Stolica Małopolski oddaje budowę parkingów w prywatne ręce. Warszawa i chciałaby, i boi się.

Stolica Małopolski oddaje budowę parkingów w prywatne ręce. Warszawa i chciałaby, i boi się.

Gdy mazowiecka aglomeracja snuje plany budowy parkingów w partnerstwie z prywatnymi firmami, Kraków plany wciela w życie. Wkrótce w stolicy Małopolski ma powstać pięć parkingów. Wszystkie wybudowane zostaną z prywatnymi partnerami, którym miasto udzieli koncesji.

— Są to inwestycje o charakterze komercyjnym, a na nich podmioty prywatne znają się bardziej niż publiczne — tłumaczy Janina Pokrywa, zastępca dyrektora wydziału inwestycji krakowskiego magistratu.

Hiszpanie pod Krakowem

Szlaki zostały już przetarte. W ubiegłym roku ukończono budowę parkingu podziemnego na 700 miejsc postojowych za około 72 mln zł na Groblach. Wybudowała go hiszpańska firma Ascan, z którą miasto zawarło umowę na 70 lat. Teraz zarządza obiektem. W ramach umowy zrewitalizowała również teren nad parkingiem, gdzie powstało boisko.

— Obiekt jest własnością gminy, a koncesjonariusz ma prawo do czerpania korzyści z nieruchomości, czyli pobierania opłat według taryfy, którą sam ustala — mówi Janina Pokrywa.

Miasto ogłosiło już przetargi na budowę kolejnych parkingów, które mają powstać na tej samej zasadzie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, mieszkańcy grodu Kraka będą mogli już wkrótce zostawiać samochody pod al. Focha, pl. Biskupim, pod placem przy skrzyżowaniu ulic Dietla i Wielopole oraz przy ul. Zamoyskiego i Władysława Warneńczyka. Wybudowaniem parkingu przy al. Focha zainteresowana jest jedna firma, a pozostałymi — cztery. Trwa właśnie pierwsza tura negocjacji. Kraków poszukuje też wykonawcy parkingu podziemnego w rejonie Nowego Kleparza. Koszt inwestycji szacowany jest na 40-65 mln zł.

Straszne "P"

Dawna stolica zawstydza nową. O konieczności wybudowania parkingów podziemnych w Warszawie mówi się od dawna, ale cały czas plany pozostają planami. Takie obiekty mają powstać pod pl. Teatralnym, pl. Defilad i ul. Emilii Plater. Miasto chce zrealizować je w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Padają zapowiedzi, że inwestycje ruszą jeszcze w tym roku. Nie udało nam się uzyskać z warszawskiego magistratu komentarza w tej sprawie. Na początku sierpnia Paweł Pawłowski, zastępca dyrektora Biura Obsługi Inwestorów, mówił nam, że w przypadku wielu projektów formuła PPP jest obarczona problemami natury prawnej, a budowę parkingów podziemnych blokują niewyjaśnione tytuły własności do gruntów i roszczenia.

— PPP nie jest proste. Często słyszy się o obawach co do czwartego P, czyli prokuratora — mówił dyrektor Piotr Pawłowski.

Miłosz Gliński, ekspert z Ernst Young, zwraca uwagę, że miasta są dziś zadłużone. Dobrze więc, że szukają innych sposobów finansowania inwestycji, które nie są priorytetami.

— Partnerstwa publiczno-prywatne i rozwiązania koncesyjne to słuszny kierunek, choć na razie w Polsce mamy zbyt mało przypadków zrealizowanych projektów, żeby stwierdzić, czy miasta potrafią efektywnie współpracować z sektorem prywatnym na tym polu. Trzeba pamiętać, że obu stronom musi zależeć na długoterminowym powodzeniu takiego projektu — podkreśla Miłosz Gliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MBE

Polecane