Krok w przód, dwa kroki w tył

Wojciech Sztuba
opublikowano: 06-06-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Z ministerialnego projektu naprawy systemu podatkowego coraz mniej zostaje elementów naprawczych, za to mnożą się wątpliwości. Odsłony kolejnych założeń reformy obnażają jej prawdziwą naturę — bardziej propagandową niż merytoryczną.

Nie inaczej będzie z wiążącymi interpretacjami podatkowymi. Ujednolicenie wykładni jest celem szlachetnym i słusznym, oby jednak nie uwiądł on w obliczu administracyjnej niewydolności garstki urzędników ministerstwa, którzy mieliby zastąpić kilkutysięczną rzeszę urzędników w terenie.

Idźmy dalej. Ministerstwo słusznie chce umożliwić przedsiębiorcom zadawanie pytań o wykładnię przepisów zarówno w zaistniałych stanach faktycznych, jak i w odniesieniu do zdarzeń przyszłych. Nie łudźmy się jednak, że to troska o podatnika pchnęła resort w tym kierunku. Otóż za wydanie interpretacji historycznej zapłacimy 50 zł, zaś za rozważania ad futurem stawka skoczy do 100 zł. Zważywszy, że powyższe opłaty pobierane będą od każdego interpretowanego przepisu z osobna, zaś obecnie obowiązująca opłata wynosi 5 zł od całego wniosku, koszty (i zarazem ministerialne przychody) związane z uzyskaniem interpretacji wzrosną zauważalnie.

Zgrozą przejmuje kolejna zmiana, dzięki której resort — najwyraźniej dostrzegając nadciągający nawał pracy — zamierza założyć kolejne sito selekcji. Będzie się bez rozpatrzenia pozostawiać każdy wniosek niespełniający wymogów formalnych, m.in. wskutek niewniesienia opłaty. Dziś jeszcze podatnik jest wzywany do uzupełnienia braków formalnych zapytania, ale tylko patrzeć, jak skrupulatni staną się urzędnicy w ocenie najdrobniejszych, choćby zupełnie nieistotnych dla sprawy, elementów wniosku. Brak daty. Wniosek do kosza!

Trudno nie wspomnieć o dyskretnie przemyconym do projektu nowelizacji zapisie, który jest gwoździem do trumny nowoczesnego instrumentu planowania podatkowego, jakim dotąd były wiążące interpretacje. Projekt zakłada, że jeśli skutki podatkowe, o które zapytał podatnik, zaszły przed doręczeniem interpretacji, to zastosowanie się do jej treści nie zwalnia podatnika z obowiązku zapłaty podatku. A więc odpowiedzi na pytania o „przeszłość” lub „teraźniejszość” będą praktycznie niewiążące. Interpretacja pozwoli wprawdzie na uniknięcie kar i odsetek za zwłokę, lecz w razie zmiany stanowiska przez organ trzeba będzie i tak uiścić zaległy podatek. Toż taką samą funkcję miały stare interpretacje urzędowe sprzed 2005 r., na które wszyscy narzekaliśmy. Marna to pociecha, że przyszłe zdarzenia będą interpretowane w sposób faktycznie wiążący (może to stąd dwa razy wyższa opłata?).

Stawiamy zatem krok w tył w procesie kształtowania instytucji wiążących interpretacji. Dlatego nie nadużywajmy, przynajmniej w tej mierze, słowa „naprawa”, jeśli zależy nam, aby zachowało ono swoje pierwotne znaczenie.

Wojciech Sztuba, TPA Horwath Sztuba Kaczmarek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Sztuba

Polecane