Król importu ceramiki zabiera się za produkcję

Anna Pronińska
opublikowano: 13-06-2011, 00:00

Rozbudowa fabryki, rewitalizacja zabytków, budowa biur — inwestorowi pomysłów nie brakuje.

Waldemar Dzionek nie wyklucza upublicznienia biznesów

Rozbudowa fabryki, rewitalizacja zabytków, budowa biur — inwestorowi pomysłów nie brakuje.

Do niedawna był potentatem wśród importerów płytek ceramicznych, a w 1998 r. znajdował się na liście najbogatszych tygodnika "Wprost". Dziś Waldemar Dzionek, bo o nim mowa, staje się inwestorem, który rozwija produkcję płytek gresowych i wchodzi w deweloperkę.

Trafić w niszę

W pierwszym biznesie czuje się jak ryba w wodzie. Jego firma, Dom Handlowy Valdi, przez ponad dwie dekady dostarczała na krajowy rynek płytki ceramiczne i wyposażenia łazienek.

— Doszliśmy do wniosku, że zainwestujemy we własną produkcję, a dotychczasowa działalność dystrybucyjna będzie ograniczona do jednego oddziału w Warszawie. Dwa pozostałe przekształcimy w hurtownie — mówi Waldemar Dzionek.

Od słów przeszedł do czynów i w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Starachowice kosztem 150 mln zł postawił fabrykę ceramiki podłogowej i ściennej Valdi Ceramica. Pomogła Unia Europejska, która wyłożyła aż 41 mln zł.

— Moce produkcyjne to 5 mln mkw. gresu rocznie. Fabryka dopiero ruszyła, więc w tym roku wyprodukujemy 2 mln mkw. Planujemy jednak rozbudowę fabryki, dzięki czemu w krótkim czasie podwoimy moce. Złożymy także wniosek o kolejną dotację — zapewnia Waldemar Dzionek.

W tym roku prezes liczy, że 30 proc. obrotów będzie pochodzić z zagranicznej sprzedaży.

— Może w 2012 r. uda się dojść do poziomu 60 proc. Mamy dużo zapytań ofertowych z zagranicy — ujawnia prezes Valdi Ceramica.

Waldemar Dzionek jest przekonany, że wytwarza nie tylko wysokorentowny produkt, ale wręcz unikatowy na skalę światową.

— Oprócz nas podobne płytki gresowe wytwarza jedynie jedna fabryka — we Włoszech [o wielkości 1,2 m na 1,2 m — przyp. red.] — chwali się prezes Valdi Ceramika.

Według Jakuba Szkopka, analityka DI BRE, kluczem do sukcesu dla wielu firm z branży jest wytwarzanie niszowego produktu. Zwraca jednak uwagę na trudną sytuację na rynku.

— W kraju moce produkcyjne wynoszą około 110 mln mkw. płytek rocznie i są wykorzystywane w 70-80 proc. Polacy kupują 60-80 mln mkw. rocznie, a na rynek trafiają również płytki z importu. Polska produkcja eksportowana jest głównie na Wschód. Tam do ceny płytek należy doliczyć koszty transportu i cło. Nie każdy towar opłaca się więc eksportować. Dlatego producenci muszą oferować produkty o wyższej wartości dodanej, aby pokryć wszystkie koszty i jeszcze na tym zarobić — mówi Jakub Szkopek.

W grupie siła

Ceramica ze Stąporkowa może mieć naturalnego odbiorcę. To spółki Waldemara Dzionka. W latach 90. kupił on zabytkową fabrykę Adama Ossera w Łodzi. Na początku zamierzał zbudować w niej lofty. Teraz zmienił plan.

— Fabrykę odrestaurujemy, a obok dobudujemy nowoczesną część biurowo-handlową na 40-50 tys. mkw. Mamy warunki zabudowy. Jesteśmy na etapie projektu — mówi Waldemar Dzionek.

To nie koniec pomysłów deweloperskich. Centrum handlowo-biurowe o podobnej wielkości ma powstać także w centrum Warszawy. Waldemar Dzionek nie ujawnia lokalizacji ani wartości inwestycji. Mówi jedynie, że przedsięwzięcie finansuje z własnych pieniędzy i kredytów.

— Za trzy-cztery lata nie wykluczam wejścia na giełdowy parkiet. Nie zdecydowałem jeszcze, którą z firm upublicznię. Priorytetem jest zakończenie drugiego etapu inwestycji Valdi Ceramica z fabryką w Stąporkowie — mówi Waldemar Dzionek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy