Kropka nad "i"

Monika Witkowska
opublikowano: 28-03-2019, 22:00

Lampy Ramko z Piastowa pod Warszawą oświetlają domy, firmy i instytucje w kraju i za granicą. Katarzyna Kopczyńska reprezentuje drugie pokolenie tego familijnego biznesu. Nie miała wątpliwości, jaką drogę zawodową wybrać.

Architekci twierdzą, że oświetlenie to kropka nad „i” w wykończeniu wnętrz. Dobrze dobrane, tworzy przyjemną atmosferę i sprawia, że chce się w pomieszczeniu przebywać, pracować i odpoczywać.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski, 2Advert Pawel Oświęcimski, materiały prasowe

— Polacy wciąż mają problem z doborem oświetlenia. Ostatnio klienci mi wyznali, że od kilku lat mieszkają w domu, w którym nie ma ani jednej lampy czy żyrandola, a wnętrze oświetlają wyłącznie żarówki. Stwierdzili, że chcieli dobrze przemyśleć wybór świateł. Zakupy odkładali z dnia na dzień. Wreszcie zaczęli się zastanawiać, dlaczego źle się czują w komfortowo wyposażonym mieszkaniu. Powód był oczywisty — brak odpowiedniego oświetlenia — mówi Katarzyna Kopczyńska, współwłaścicielka rodzinnej firmy Ramko, produkującej lampy.

Światło nie tylko rozprasza mrok. Rodzaj oświetlenia, usytuowanie, a nawet barwa wpływają na ludzkie samopoczucie. Najlepiej wiedzą o tym Skandynawowie, którzy — broniąc się przed depresją spowodowaną brakiem słońca — dobrze doświetlają biura i mieszkania. W każdym pomieszczeniu mają więcej niż jedno źródło światła.

— Produkujemy i sprzedajemy lampy, ale też doradzamy klientom, jakie wybrać oświetlenie, żeby uzyskać pożądany efekt. Tłumaczymy, że w kuchni powinno się znaleźć światło punktowe w co najmniej dwóch miejscach: nad blatem, gdzie przygotowywane są potrawy, i nad stołem. W salonie, oprócz górnego światła, które wciąż króluje w polskich domach i rozświetla całe pomieszczenie, można postawić również lampy podłogowe i stołowe, dzięki czemu światło będzie nastrojowe. Ustawiając lampki nocne w sypialni, zyskujemy nastrój sprzyjający odpoczynkowi — tłumaczy Katarzyna Kopczyńska.

Pasja do projektowania

Zanim właściciele Ramko zajęli się produkcją lamp, sprzedawali oświetlenie fińskiej firmy Ensto, byli jej wyłącznym przedstawicielem w Polsce. Salon sprzedaży znajdował się na warszawskim Ursynowie. Otworzył go w 1992 r. Włodzimierz Kopczyński, ojciec Katarzyny Kopczyńskiej, razem ze swoją siostrą i jej mężem: Anną i Krzysztofem Ramingerami. Każda strona zainwestowała w sklep. Interesy szły dobrze, po kilku latach prowadzenia działalności wspólnicy zdecydowali się na uruchomienie własnej produkcji lamp w wynajętych nieopodal sklepu pomieszczeniach. Wkrótce podjęli decyzję o budowie hali produkcyjnej. W 2000 r. firma Ramko dysponowała już halą, magazynem i budynkiem administracyjnym w podwarszawskim Piastowie. Oświetlenie projektował Włodzimierz Kopczyński, z zamiłowania metaloplastyk.

— Mój ojciec zawsze miał zacięcie artystyczne. W czasach PRL-u projektował i wytwarzał biżuterię pokrytą 24-karatowym złotem, która robiła na rynku furorę. Do dziś przechowuję wykonane ręcznie przez tatę kolczyki, klipsy, wisiorki i spinki do krawatów — wspomina Katarzyna Kopczyńska.

Projektowane przez Włodzimierza Kopczyńskiego lampy znajdowały wielu nabywców. Wśród odbiorców znalazły się wchodzące na polski rynek supermarkety budowlane: Castorama, Obi, Leroy Merlin. Produkcja szła pełną parą. W 2003 r., za okazyjną cenę miliona złotych, wspólnicy kupili kolejną halę produkcyjną — po bankrutującej wtedy fabryce kabli w Ożarowie pod Warszawą.

— Firma zatrudniała coraz więcej pracowników. W szczytowym momencie lampy składało 40 osób. Współpraca z dużymi sieciami ma jednak, jak wiadomo, dobre i złe strony. Rynek zbytu jest zapewniony, ale utrzymywanie niskich cen wymusza obniżenie jakości produktu, a na to nie chcieliśmy pozwolić — twierdzi Katarzyna Kopczyńska.

W 2007 r. firma Ramko zrezygnowała ze współpracy z sieciami marketów budowlanych.

Rozeszły się też drogi wspólników. Ramingerowie zostawili sobie sklep, Włodzimierz Kopczyński — produkcję. Później otworzył również wzorcownię, w której można kupować lampy.

Firma rodzinna

W prowadzeniu działalności zaczęły go wspierać córki, które stały się współwłaścicielkami firmy. Młodsza Barbara, absolwentka warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, razem z ojcem zajmuje się projektowaniem. Katarzyna, która ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Gdańskim — marketingiem, promocją i eksportem. Pracę w familijnym biznesie zaczęła jeszcze na studiach.

— Pomysł na promocję naszych produktów był prosty, ale przyniósł rezultaty. Zaczęłam od zrobienia strony internetowej po polsku i angielsku i dobrego jej wypozycjonowania. Wykorzystuję też do reklamy Instagram i inne media społecznościowe: Pinterest, Twitter, Facebook i Linked-In. Zamieszczam tam zdjęcia i opisy naszych lamp. Odzew jest olbrzymi. Nawiązaliśmy tą drogą współpracę nie tylko z prywatnymi klientami i salonami z oświetleniem, ale również z architektami z Polski i z zagranicy, którzy zaczęli wykorzystywać nasze produkty do wyposażania hoteli, restauracji i prywatnych wnętrz — mówi Katarzyna Kopczyńska.

Oferta produktów Ramko jest bogata: kilkaset modeli lamp z drewna, aluminium, stali nierdzewnej, szkła, mosiądzu i miedzi, do tego abażury w 130 kolorach. Oświetlenie można kupić zarówno w wersji standardowej, jak też zaprojektowane do konkretnego wnętrza.

— Możemy pochwalić się także ekskluzywną linią produktów. Żyrandole z kamieni półszlachetnych: kryształu górskiego, ametystu, cytrynu, różowego kwarcu i karneolu cieszą się dużym zainteresowaniem. Niektórzy uważają nawet, że mają uzdrawiającą moc. Ostatnio do produkcji wykorzystujemy też polską wełnę. Duże zainteresowanie wzbudził zaprojektowany przez moją siostrę abażur z wełny merynosów. To takie specjalne ubranko, które zakłada się na szklany klosz. Na lato lampkę można rozebrać — żartuje Katarzyna Kopczyńska.

Z Piastowa w świat

Lampy Ramko kosztują od kilkuset do kilku tysięcy złotych — za duże, wykonane na zamówienie, trzeba zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy. Oświetlają wnętrza warszawskich hoteli: Metropol, MDM, Polonia Palace, Novotel. Można je spotkać także w innych częściach kraju: w sieci hoteli Mercury, w Hotelu Bachleda Holiday Inn Zakopane, Hotelu Belweder Katowice, gdańskim Browarze, Centrum SPA Ireny Eris, a nawet w centrum handlowym Manufaktura w Łodzi, lodziarniach Grycana i sieci piekarni Putka. Oświetlenie Ramko rozprasza mrok również w hotelach w Niemczech, Rumunii, Czechach, Słowacji, na Łotwie, Litwie i Ukrainie, w Hilton Hotel w Atlancie, kilku barach w Georgii, szpitalu w Dubaju i sieci placów zabaw dla dzieci w Skandynawii, gdzie zamontowano charakterystyczne lampy z motywem zwierząt.

— Nasze lampy oświetlały sale, w których w 2016 r. odbywał się szczyt NATO w Warszawie. Zamówienie na 75 dużych, 4,5-metrowych lamp przygotowaliśmy w rekordowym tempie kilku tygodni — wspomina Katarzyna Kopczyńska.

Rodzina Kopczyńskich ma powody do zadowolenia.

— Jesteśmy dumni, że produkty niewielkiej rodzinnej firmy, od początku do końca robione w Polsce, można znaleźć nie tylko u nas w kraju, ale na całym świecie — sumuje Katarzyna Kopczyńska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Witkowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu