Krugman: Trump używa bezpieczeństwa narodowego jako pretekstu

PAP
29-05-2018, 11:26

Prezydent USA Donald Trump wykorzystuje bezpieczeństwo narodowe jako pretekst do nakładania niektórych taryf celnych, podczas gdy w niewytłumaczalny sposób je ignoruje wobec firm z Chin - pisze we wtorek ekonomista Paul Krugman na łamach "New York Timesa".

"Z jednej strony, prezydent w myśl hasła +Sprawmy, aby Ameryka była znowu wielka+ kontynuuje, rzekomo w imię bezpieczeństwa narodowego, politykę protekcjonistyczną, która zaszkodzi wielu naszym demokratycznym sojusznikom. Z drugiej strony, wydaje się dziwnie zdeterminowany, by zapobiec działaniom przeciwko prawdziwym zagrożeniom bezpieczeństwa narodowego, jakie stwarzają obce dyktatury, w tym przypadku Chiny" - uważa noblista.

Zobacz więcej

Paul Krugman Bloomberg

Przypomina w tym kontekście, że "handel międzynarodowy jest regulowany przez system umów międzynarodowych, których poszczególne państwa nie powinny zrywać w sposób jednostronny". "Ale kiedy system ten został stworzony (pod przywództwem USA) w 1947 r., jego twórcy zdawali sobie sprawę, że musiał mieć w sobie nieco elastyczności, kilka zaworów bezpieczeństwa, aby uwolnić się od nacisków politycznych. Tak więc kraje mogły nakładać cła i inne bariery handlowe w pewnych ograniczonych warunkach, takich jak nagłe wzrosty importu" - wskazuje amerykański ekonomista.

Stany Zjednoczone stworzyły krajowy system polityki handlowej, który ma być zgodny z tymi międzynarodowymi przepisami. "W ramach tego systemu Biały Dom może wszczynać dochodzenia w sprawie ewentualnych negatywnych skutków importu i, jeśli zdecyduje, nałożyć opłaty lub zastosować inne środki na podstawie tych dochodzeń" - tłumaczy Krugman. Jak podkreśla, "warunki, w których takie działania są dopuszczalne, są ograniczone - z jednym dużym wyjątkiem. Zarówno przepisy międzynarodowe, jak i prawo krajowe (...) pozwalają rządowi USA zrobić niemal wszystko, co tylko zechce, w imię bezpieczeństwa narodowego".

Krugman zwraca uwagę, że w przeszłości "to wyłączenie dotyczące bezpieczeństwa narodowego było bardzo rzadko przywoływane, właśnie dlatego że jest tak otwarte". "Gdyby USA lub jakikolwiek inny główny gracz zaczął swobodnie wykorzystywać wątpliwe argumenty na rzecz bezpieczeństwa narodowego w celu zniesienia umów handlowych, wszyscy inni podążyliby za tym przykładem, a cały system handlowy by się rozpadł" - uważa ekspert. I dodaje, że w ciągu ostatnich 50 lat przeprowadzono zaledwie kilka dochodzeń w sprawie ewentualnych negatywnych skutków importu.

"Ale Trump jest inny. Już narzucił cła na stal i aluminium w imię bezpieczeństwa narodowego, a teraz groził, że zrobi to samo z samochodami" - przypomina Krugman. "Koncepcja, że samochody importowane stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, jest absurdem" - ocenia ekonomista, podkreślając że wszystkie samochody importowane przez USA pochodzą od amerykańskich sojuszników. "Najwyraźniej przywoływanie przez Trumpa (argumentu) bezpieczeństwa narodowego jest pretekstem, sposobem na ominięcie reguł, które mają ograniczać arbitralne działania władz" - podkreśla.

Według Krugmana poza ekonomicznymi skutkami ubocznymi proponowane cła na samochody importowane "jeszcze bardziej osłabiłyby szybko spadające zaufanie naszych sojuszników co do wiarygodności USA".

Ekonomista zastrzega jednocześnie, że nie znaczy to, że bezpieczeństwo narodowe nigdy nie powinno być brane pod uwagę w handlu międzynarodowym. Podaje "bardzo wymownym przypadek" - chińską firmę ZTE, która produkuje tanie telefony i inne produkty elektroniczne. "Towary ZTE obejmują wiele komponentów wysokiej technologii wykonanych w USA, z których część nie może być eksportowana do reżimów objętych sankcjami. Ale firma systematycznie naruszała te zasady eksportu, prowadząc resort handlu do wprowadzenia zakazu sprzedaży jej tych komponentów" - wskazuje Krugman. "Pentagon zakazał sprzedaży telefonów ZTE w amerykańskich bazach wojskowych, ostrzegając, że mogą one być wykorzystywane w celach szpiegowskich" - dodaje ekspert.

Zastanawia się, "co kryje się za dziwaczną determinacją Trumpa, aby pomóc oczywistemu złemu graczowi". "Czy chodzi o osobisty zysk? Chiny zatwierdziły ogromną pożyczkę na projekt związany z Trumpem w Indonezji (...); w tym samym czasie Chiny przyznały Ivance Trump cenne znaki towarowe. I proszę mi nie mówić, że sugerowanie, iż można przekupić Trumpa, jest śmieszne; wszystko, co wiemy o nim mówi, że można" - ocenia Krugman. "A jeśli mamy prezydenta, który jest przekupny, to da to dyktatorom przewagę nad demokracjami, które nie mogą robić tego rodzaju rzeczy, ponieważ działają zgodnie z prawem" - zaznacza.

Krugman stwierdza na koniec, że mamy do czynienia z prezydentem "używającym oczywiście fałszywych argumentów na temat bezpieczeństwa narodowego, by zranić demokratycznych sojuszników, ignorując jednocześnie bardzo realne obawy związane z bezpieczeństwem narodowym, by pomóc wrogiej dyktaturze".

Paul Krugman jest twórcą tzw. nowej geografii ekonomicznej – teorii wyjaśniającej m.in. zjawiska związane z procesem globalizacji, a także nowej teorii handlu międzynarodowego, za której opracowanie w 2008 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Krugman: Trump używa bezpieczeństwa narodowego jako pretekstu