Kryzys bije w nasz handel zagraniczny

BMK
opublikowano: 16-01-2009, 00:00

Eksport zaczął się kurczyć w dwucyfrowym tempie. A to dopiero początek problemów, jakie globalny kryzys szykuje naszym firmom.

Eksport zaczął się kurczyć w dwucyfrowym tempie. A to dopiero początek problemów, jakie globalny kryzys szykuje naszym firmom.

Przed końcem ubiegłego roku do Polski na dobre zawitał światowy kryzys. Widać go wyraźnie w statystykach handlu zagranicznego. W listopadzie eksport spadł o prawie 12 proc. r/r (wyniósł 8,76 mld EUR), import zmniejszył się o ponad 8 proc. (do 10,35 mld EUR).

Trudno się dziwić

Dane Narodowego Banku Polskiego okazały się gorsze od oczekiwań analityków, choć — jak zauważa Wiesław Szczuka, główny ekonomista BRE Banku — trudno uznać je za niespodziankę.

— Łączą się z danymi o m.in. ujemnej dynamice produkcji przemysłowej. To przede wszystkim efekt recesji na głównym rynku eksportowym Polski — w strefie euro — uważa Wiesław Szczuka.

Zdaniem Mai Goettig, głównej ekonomistki Banku BPH, w najbliższych miesiącach eksport nadal będzie pozostawał pod presją ze względu na pogłębiającą się recesję w strefie euro, w tym coraz gorszą sytuację w Niemczech (to nasz najważniejszy partner handlowy — trafia tam 25 proc. polskiego eksportu, a import z Niemiec stanowi 23 proc. polskiego importu ogółem).

— Jednak import będzie wyhamowywał w coraz większym stopniu ze względu na m.in. drastyczny spadek popytu na dobra inwestycyjne. W związku z tym w średnim okresie deficyt w handlu towarami będzie spadał — uważa Maja Goettig.

W listopadzie ujemne saldo wymiany towarowej wyniosło 1,6 mld EUR, w ciągu 12 miesięcy (od grudnia 2007 do listopada 2008 r.) deficyt wzrósł do 16,2 mld EUR. W tym czasie zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce wyniosły 12,4 mld EUR.

Marna pociecha

Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale, uważa, że spadek eksportu powinien być z każdym miesiącem coraz bardziej widoczny.

— Będzie to wynikało z wstrzymania produkcji przez firmy, które przeznaczają większość produkcji na eksport (np. producenci samochodów i ich kooperanci, którzy mieli przestoje w grudniu). Drugim powodem jest spowolnienie gospodarcze w UE — twierdzi Jarosław Janecki.

Według najświeższych danych Głównego Urzędu Statystycznego, po jedenastu miesiącach 2008 r. eksport do krajów UE — stanowi 77,5 proc. całego eksportu — wyniósł 83,3 mld EUR i zwiększył się w ujęciu rocznym o 11,6 proc. Import z UE wyniósł 80,1 mld EUR (61,7 proc.) i zwiększył się o 12,1 proc.

Dla eksporterów pocieszające może być to, co jeszcze do niedawna spędzało im sen z powiek: kurs złotego. Jeśli wierzyć prognozom analityków, najbliższe miesiące nie powinny przynieść umocnienia naszej waluty, co powinno zwiększyć konkurencyjność naszych przedsiębiorstw na międzynarodowym rynku.

— Ideałem byłby kurs PLN/EUR na poziomie 4,2 i utrzymanie popytu zagranicznego. Niestety, rynek nie jest chłonny, więc poprawa spowodowana osłabieniem złotego będzie minimalna — uważa Marek Rogalski, główny analityk FIT DM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane