Kryzys może poprawić konkurencyjność firm

Rafał Białkowski
opublikowano: 08-04-2009, 00:00

Chcąc przetrwać kryzys, firmy nad Wisłą powinny pomyśleć o fuzjach, dotacjach i oszczędzaniu

Największe szanse mają motoryzacja i budowlaka

Chcąc przetrwać kryzys, firmy nad Wisłą powinny pomyśleć o fuzjach, dotacjach i oszczędzaniu

— taką receptę dają eksperci.

Globalny kryzys finansowy coraz mocniej pustoszy euro- pejską gospodarkę. Polska na razie dzielnie się broni. Choć w pierwszym kwartale 2009 r. upadłość ogłosiło 168 firm z głównych branż (transportowej, budowlanej, deweloperskiej i motoryzacyjnej), to nie należy popadać w pesymizm. Sytuacja nad Wisłą jest znacznie lepsza niż np. w Niemczech — tam eksperci spodziewają się upadłości w tym roku niemal 34 tys. firm, 12 proc. więcej niż w 2008 r.

— Sytuacja gospodarcza Polski jest stabilniejsza niż w innych krajach Europy, a spadające zatrudnienie spowoduje wolniejszy wzrost jednostkowych kosztów pracy — uważa Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

W rezultacie konkurencyjność polskiej gospodarki będzie większa niż sąsiednich krajów, a to powinno dać jej impuls.

Tirowcy — razem

Są jednak branże, które wpadną w turbulencje z powodu spowolnienia gospodarki. Jak wynika z raportu firmy badawczej Dun Bradstreet (DB), oceniającego ryzyko branżowe, najbardziej narażone na bankructwo w Polsce są firmy z branży transportowej — nawet co piąta.

— Symptomy kryzysu przyszły z zachodniej Europy, gdzie nagle zmniejszyły się zamówienia. Gdyby nie taniejące paliwa, wiele firm już zostałoby zamkniętych — twierdzi Tomasz Starzyk z DB.

W grudniu 2008 r. 2216 firm transportowych nie regulowało w terminie zobowiązań płatniczych. W styczniu ich liczba wzrosła o blisko 100. Z drugiej jednak strony, wskaźnik Paydex, pokazujący ryzyko upadłości firm (na podstawie m.in. zadłużenia oraz opóźnień w spłacie), wynosi 70 pkt. To niezły rezultat, biorąc pod uwagę, że 80 pkt oznacza brak ryzyka plajty, a 0 pkt — bardzo wysokie. W przypadku branży transportowej wskaźnik może się pogorszyć, ale...

— Na rynku jest bardzo dużo małych firm transportowych, które mają problemy m.in. z kredytami. Jeżeli jednak zaczną się łączyć lub zostaną wykupione przez większych przedsiębiorców, to sytuacja w branży nie będzie taka zła — uważa Tomasz Starzyk.

Jego zdaniem, branża ma jeszcze jedno wyjście: przedsiębiorcy muszą myśleć o odebraniu części zleceń kolejowemu potentatowi — PKP Cargo.

Kredyt — niezbędny

Kryzys oraz rosnące koszty inwestycji odbiły się na branżach budowlanej i deweloperskiej, ale dzięki unijnym dotacjom budowlanka ma niezłe perspektywy. Dla niej wskaźnik Paydex wyniósł w pierwszym kwartale 67 pkt, a więc jest niższy niż w branży transportowej.

— To skutek wzrostu cen materiałów, dużej konkurencyjności, rosnących kosztów zatrudnienia oraz trudności z uzyskaniem kredytu — wymienia Tomasz Starzyk.

W pierwszych trzech miesiącach 2009 r. upadło 79 firm budowlanych, 24 złożyły wniosek o otworzenie procesu likwidacji i upadłości, a 25 firm zakończyło postępowanie upadłościowe (dla porównania: w tej branży DB obserwuje 2195 firm). Pracę już straciło blisko 1200 budowlańców, a może ją stracić około 1000.

— Mimo niepokojących sygnałów, sektor budowlany prezentuje się korzystnie na tle innych branż — zapewnia Tomasz Starzyk.

Gorzej wypadają firmy z branży deweloperskiej, która jeszcze niedawno przeżywała eldorado — dla nich wskaźnik Paydex wyniósł 56 pkt (uwzględniono 126 firm).

Co zaskakujące, prymusem okazują się firmy z branży motoryzacyjnej, która na świecie zmaga się ze skutkami kryzysu. Zdaniem ekspertów z DB, ryzyko ich upadłości nie jest duże. Wskaźnik Paydex wyniósł aż 77 pkt (zbadano 328 firm).

— Może się wydawać, że polskie firmy z branży motoryzacyjnej zostały mocno dotknięte globalnym kryzysem, ale mają one duży potencjał. Dzięki niższym cenom mogą zdobywać coraz więcej odbiorców — uważa Marzena Zyśk z DB.

56

pkt Tyle wynosi wskaźnik Paydex dla branży deweloperskiej. Kiepski wynik to skutek zahamowania kredytowania dla firm.

77

pkt Takim wynikiem może pochwalić się branża motoryzacyjna. Choć kryzys uderzył w producentów aut, to

firmy mają duże perspektywy.

Okiem ekspertÓw

Maciej Wewiórski analityk DM IDM SA

Duzi sobie poradzą

Duże firmy deweloperskie nie powinny obawiać się upadłości. Nie kupowały ziemi na kredyt, a przy konstruowaniu biznesplanu dla poszczególnych projektów nie zakładały dalszego wzrostu i tak wysokich cen mieszkań. Mało prawdopodobne są też przejęcia mniejszych firm, bo duzi deweloperzy, nie widząc końca spadku koniunktury, wolą przeczekać i nie wydawać pieniędzy.

Agnieszka Błoch dyrektor biura Polskiej Izby Motoryzacji

Szansa dla poddostawców

Choć przedstawiciele branży narzekają na kryzys, to w porównaniu z Niemcami, Wielką Brytanią czy Francją u nas tragedii nie ma. Tam jest znacznie więcej upadłości i zwolnień. Może to okazać się szansą dla polskich poddostawców. Koncerny motoryzacyjne będą poszukiwały coraz tańszych dostawców. Koszty produkcji nad Wisłą są niższe, a jakość wykonania często lepsza niż u zachodnich konkurentów.

Zbigniew Bachman dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa

Pomoże infrastruktura

Produkcja materiałów budowlanych hamuje głównie z powodu spadku zamówień ze Wschodu. Jeśli spadną z Zachodu, a dostęp do kredytów nie zostanie odblokowany, mogą nas czekać kolejne upadłości i zwolnienia. Firmy powinny jednak widzieć szanse w przetargach infrastrukturalnych i oszczędzać, a nie zmniejszać moce produkcyjne czy zwalniać pracowników. Lepszym wyjściem jest negocjowanie np. czasowej obniżki pensji.

Rafał

Białkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu