Kryzys na Cyprze: nikt nie wie, co przyniesie nowy rok

DI, PAP
opublikowano: 01-01-2013, 10:45

Sklepikarze z Nikozji nie mają wątpliwości, że rok 2013 będzie dla Cypryjczyków trudniejszy niż ubiegły. Chociaż w okresie świąteczno-noworocznym nie narzekają na brak klientów, to zauważają, że każde euro jest przez nich dwa razy oglądane. Ekonomiści tłumaczą to niepewnością jutra.

"Ludzie są ostrożni. Dziesięć razy pomyślą zanim coś kupią. Większość moich klientów wybiera rzeczy małe i tanie, za maksimum 10-15 euro" - powiedziała PAP Tina Christofides sprzedająca w małej galerii na Starym Mieście artystyczną biżuterię, ręcznie dziergane szale i różnego rodzaju bibeloty.

"Nikt nie wie, co przyniosą następne miesiące, więc ludzie nie szaleją. Wystarczy popatrzeć, co się dzieje z Orfanidesem. Przecież lada moment wszyscy jego pracownicy mogą się znaleźć na bruku" - dodała.

Orfanides to jedna z największych na wyspie sieci supermarketów, która ogłosiła, że zamyka 11 punktów sprzedaży, w wyniku czego na bezpłatny urlop zostało odesłanych 250 pracowników.

Firma, od miesięcy borykająca się z kłopotami finansowymi, podała, że jest winna ok. 150 milionów euro dwóm największym cypryjskim bankom, 85 milionów - dostawcom, i 10 milionów innym dłużnikom. Jeśli banki nie pomogą, powiedział rzecznik, pracę straci ponad dwa tysiące osób. W konsekwencji upaść też mogą inne firmy, którym supermarket jest dłużny pieniądze, co oznaczałoby kolejne dwa tysiące bezrobotnych.

"Dla małej wyspy, jaką jest Cypr, gdzie w tej chwili bezrobocie wynosi 12 proc., co przelicza się na ok. 40 tysięcy osób, kolejne cztery tysiące bezrobotnych to bardzo dużo" - powiedziała PAP dyrektor firmy konsultingowej Sapienta Economics Fiona Mullen.

Kiedy w listopadzie, po miesiącach negocjacji, rząd cypryjski oświadczył, że ustalił z przedstawicielami trojki (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny) podstawy programu oszczędnościowego i reform, jakie będzie musiał przeprowadzić, aby uzyskać od nich pożyczkę, wielu Cypryjczykom wydawało się, że to koniec kłopotów wyspy.

Co prawda nie wszyscy zaakceptowali plan obniżenia poziomu wynagrodzeń i emerytur w sektorze publicznym, czy podwyższenia VAT-u i podatków za alkohol i papierosy, ale ogólnie w społeczeństwie zapanował konsens, że naród musi się zjednoczyć, aby pokonać kryzys.

"Oczywiście będziemy musieli zacisnąć pasa, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Poza tym mamy gaz. Jak tylko zaczniemy go wydobywać, znowu wrócimy do równowagi" - powiedział PAP zastępca sekretarza generalnego Federacji Cypryjskich Pracodawców i Przemysłowców Kostas Kristofides.

"Cypryjczycy są zdyscyplinowani. Dużo gadamy, ale jak już coś postanowimy, to to robimy. Wszystko będzie dobrze" - zgodził sie z tą opinią były prezydent Republiki Cypryjskiej i znany biznesmen George Wasiliu.

Jakby na potwierdzenie tego optymizmu, pomimo licznych demonstracji potężnych na wyspie związków zawodowych, w ciągu ostatnich kilku tygodni parlament jednogłośnie zatwierdził prawie wszystkie obiecane trojce pakiety oszczędnościowo-strukturalne, mając nadzieję, że okazanie dobrej woli jeszcze przed sfinalizowaniem umów może wyjść Nikozji tylko na dobre.

Ostatni rozwój wydarzeń przyniósł jednak kolejną falę niepewności. Najpierw w raporcie międzynarodowej firmy finansowej PIMCO, której zlecono ocenę sytuacji banków cypryjskich, nie pojawiła się przez wszystkich oczekiwana szacunkowa suma potrzebna do ich restrukturyzacji. Potem rząd w Nikozji powiedział, że musi wraz z trojką przebadać metodologię, jaką PIMCO zastosowała w procesie przygotowania raportu. Wreszcie w czasie spotkania eurogrupy, Jean-Claude Juncker oświadczył, że końcowe postanowienie w sprawie Cypru zostanie podjęte nie wcześniej niż pod koniec stycznia.

"To opóźnienie jest dość niepokojące. Po pierwsze, powstaje pytanie, czy trojka z rządem i PIMCO rzeczywiście rozmawiają o metodologii, czy też chodzi raczej o ilość pieniędzy, jaka będzie potrzebna do ocalenia cypryjskich banków. Podobno istnieje duża różnica zdań na ten temat między PIMCO a rządem cypryjskim" - skomentowała Mullen.

"Po drugie, jeśli pod uwagę wziąć fakt, że 17 lutego mają się na wyspie odbyć nowe wybory prezydenckie, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby obecny prezydent nie zdecydował się podpisać memorandum z trojką tuż przed upływem swojej kadencji" - powiedziała ekonomistka. Zaznaczyła, że jeśli w obu przypadkach jej hipotezy okażą się prawdziwe, oznaczałoby to kolejne opóźnienia całej procedury, a tym samym postawiłoby nowy rząd cypryjski w niezmiernie trudnej sytuacji finansowej.

Dług Cypru obecnie, tzn. jeszcze przed otrzymaniem jakiejkolwiek pomocy finansowej od trojki, wynosi 85,8 proc. PKB wyspy, a w roku 2013 ma wzrosnąć do 92 proc. Jeśli faktycznie pożyczka od trojki miałaby wynieść 17,5 mld euro (9,5-10 mld na banki, 1,5 mld, żeby pokryć deficyt kraju na następne cztery lata, i 6 mld na obsługę starego długu), to łącznie Cypr miałby dług wynoszący grubo ponad akceptowalne dla MFW 120 proc. PKB. To stawiałoby całą pomoc od trojki pod znakiem zapytania. Tym bardziej, że suma 10 mld euro na banki jest podobno dość optymistyczna, ponieważ w prasie cypryjskiej pojawia się także kwota 13 mld.

Jeśli do tego dodać fakt, że już obecnie aby wypłacić swoim urzędnikom grudniową pensję, a także tzw. trzynastkę odchodzący rząd Dimitrisa Kristofiasa musiał pożyczyć 238 milionów euro z funduszy emerytalnych państwowych zarządów telekomunikacji, energetyki i portów, nic dziwnego, że Cypryjczycy często czarno patrzą w przyszłość.

"Przecież my tak naprawdę nie wiemy, czy i kiedy trojka da Cyprowi jakieś pieniądze. Najpierw mówili, że w grudniu, teraz że pod koniec stycznia. A jak Kristofias zostawi całą sprawę dla nowego rządu, to może nic się nie stanie nawet do marca. A jeśli rząd nie będzie miał kasy, żeby płacić pensje, ludzie nie będą kupować. Już teraz obroty są o wiele niższe. Słowem tragedia" - podsumowała Sulla Ekonomidu, właścicielka eleganckiego butiku w Nikozji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Kryzys na Cyprze: nikt nie wie, co przyniesie nowy rok