Kryzys nie ominął rynku olejów

Marta Walczak
13-10-2010, 14:27

Ograniczenie transportu i sprzedaży nowych aut w 2009 r. przyczyniło się do zmniejszenia sprzedaży tzw. środków smarnych.

Kryzys gospodarczy bardzo wyraźnie odbił się na branży transportowej, która odnotowała największy od kilkudziesięciu lat spadek obrotów. Zmniejszyła się liczba zleceń i spadły stawki za przewozy towarów. Większość firm transportowych ograniczała więc wydatki, w tym zakupy sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

— Na całym świecie rynek olejów smarowych okazał się bardzo wrażliwy na doniesienia o kryzysie. W przypadku Polski na wielkość spadku sprzedaży, który na koniec 2009 r. wyniósł prawie 6 proc., znacząco wpłynęła psychologia — twierdzi Marcin Szponder z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Nie taki straszny

Z danych tej organizacji wynika, że przed rozpoczęciem kryzysu gospodarczego, w 2007 r. sprzedano w Polsce około 50 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów osobowych, blisko 38 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów ciężarowych, a także niecałe 20 tys. ton olejów jednosezonowych.

— W okresie największego spowolnienia, który przypadł na pierwszy kwartał 2009 r., spadki sprzedaży olejów sięgały 17 proc. Jednak już w drugim kwartale sytuacja znacznie się poprawiła i na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. dynamika sprzedaży zaczęła osiągać wartości dodatnie. O ile zatem rok 2009 oznaczał spadek sprzedaży olejów silnikowych o blisko 6 proc., to dotyczył on głównie segmentu olejów dla pojazdów ciężarowych oraz najgorszych jakościowo olejów jednosezonowych. Tymczasem w segmencie wyrobów dla pojazdów osobowych zanotowano minimalny wzrost, który wyniósł niecałe 3 proc. W sumie w 2009 r. sprzedano blisko 98 tys. ton olejów silnikowych, czyli o około 10 tys. ton mniej niż w okresie najlepszej koniunktury — wymienia Marcin Szponder.

Według ekspertów, kryzysowy rok 2009 nie był czasem straconym. Wiele firm wykorzystało go na działania restrukturyzacyjne.

— Orlen Oil, spółka należąca do Grupy Orlen, poświęciła ten czas na poprawę relacji z klientami. Zmieniła również zasady dystrybucji środków smarnych. Efektem było zwiększenie udziału rynkowego z 19 proc. w pierwszym kwartale 2009 r. do ponad 25 proc., w tym samym kwartale roku 2010 — opowiada Krystian Pater, członek zarządu ds. rafinerii PKN Orlen.

Coraz mniej strat

Najlepiej na rynku produktów smarnych radziła sobie jednak Grupa Lotos. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że o ile w pierwszym półroczu 2009 r. w segmencie olejów do samochodów osobowych odnotowano 3 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do tego samego okresu 2008 r., to oleje Lotos notowały wzrost na poziomie 7 proc.

— Wprowadziliśmy skuteczny plan antykryzysowy. Wymienialiśmy opakowania, wprowadzaliśmy nową rodzinę olejów Quazar. Wreszcie walczyliśmy o sprzedaż każdej tony na kurczącym się rynku — chwali się Jacek Neska, prezes spółki Lotos Oil.

Ci, którym nie udało się odnotować tak dobrych wyników w ubiegłym roku, mogą teraz odetchnąć z ulgą. Zgromadzone przez POPiHN wyniki sprzedaży po pierwszym półroczu 2010 r. wskazują, że mamy właśnie do czynienia z wyjątkowo silnym odbiciem.

— Należy się spodziewać, że pod względem dynamiki będzie to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach. Wynika to przede wszystkim z tego, że rynek nadal nadrabia zaległości po odkładanych w poprzednim okresie zakupach. Ponadto na skutek długiej i mroźnej zimy dopiero w drugim kwartale odbyły się na większą skalę tradycyjne pozimowe przeglądy samochodów łączone często z wymianą oleju. O ile skala tego wzrostu sugeruje, że rynek bardzo szybko powróci to stanu sprzed kryzysu, to należy podkreślić, że nadal jest on bardzo rozedrgany. Dlatego ocena wszystkich skutków spowolnienia będzie możliwa dopiero pod koniec 2010 roku — twierdzi Marcin Szponder. l

Kryzys po polsku

Anna Orlińska

Marketing Activation Manager PCO w Castrol Polska

Wpływ kryzysu na rynek olejowy jest różnoraki. Z jednej strony spadek sprzedaży samochodów — zarówno nowych (część wyjechała za granicę, nie jest serwisowana w Polsce), jak i importowanych spowodował zmniejszenie liczby aut trafiających do serwisów.

Z drugiej, odnotowano też spadek ogólnej produkcji aut. Firmy takie jak Castrol, które sprzedają sporo oleju na pierwsze zalanie, bezpośrednio odczuwają wahania koniunktury. Nie bez znaczenia są też zachowania samych konsumentów — rzadziej odwiedzamy serwis, wydłużamy przebiegi, część osób, czeka aż coś się zepsuje, zamiast zwrócić uwagę na prawidłową pielęgnację pojazdu. Według badania GIPA, średnia liczba wizyt w warsztacie spadła z 2,39 w 2009 do 2,15 w 2010 r. Mimo tych czynników na tle innych krajów europejskich możemy się pochwalić bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Podobnie jak cała gospodarka również branża olejowa została mniej dotknięta kryzysem niż u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Sprzedaż flagowych produktów Castrola stale rośnie, zwiększamy też udziały w rynku.

Firmy olejowe nadal sponsorują sport. Na zdjęciu fabryczny Ford Focus WRC w barwach Castrola. fot. wrcford.com
Zobacz więcej

Firmy olejowe nadal sponsorują sport. Na zdjęciu fabryczny Ford Focus WRC w barwach Castrola. fot. wrcford.com

Kryzys gospodarczy bardzo wyraźnie odbił się na branży transportowej, która odnotowała największy od kilkudziesięciu lat spadek obrotów. Zmniejszyła się liczba zleceń i spadły stawki za przewozy towarów. Większość firm transportowych ograniczała więc wydatki, w tym zakupy sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

— Na całym świecie rynek olejów smarowych okazał się bardzo wrażliwy na doniesienia o kryzysie. W przypadku Polski na wielkość spadku sprzedaży, który na koniec 2009 r. wyniósł prawie 6 proc., znacząco wpłynęła psychologia — twierdzi Marcin Szponder z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Nie taki straszny

Z danych tej organizacji wynika, że przed rozpoczęciem kryzysu gospodarczego, w 2007 r. sprzedano w Polsce około 50 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów osobowych, blisko 38 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów ciężarowych, a także niecałe 20 tys. ton olejów jednosezonowych.

— W okresie największego spowolnienia, który przypadł na pierwszy kwartał 2009 r., spadki sprzedaży olejów sięgały 17 proc. Jednak już w drugim kwartale sytuacja znacznie się poprawiła i na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. dynamika sprzedaży zaczęła osiągać wartości dodatnie. O ile zatem rok 2009 oznaczał spadek sprzedaży olejów silnikowych o blisko 6 proc., to dotyczył on głównie segmentu olejów dla pojazdów ciężarowych oraz najgorszych jakościowo olejów jednosezonowych. Tymczasem w segmencie wyrobów dla pojazdów osobowych zanotowano minimalny wzrost, który wyniósł niecałe 3 proc. W sumie w 2009 r. sprzedano blisko 98 tys. ton olejów silnikowych, czyli o około 10 tys. ton mniej niż w okresie najlepszej koniunktury — wymienia Marcin Szponder.

Według ekspertów, kryzysowy rok 2009 nie był czasem straconym. Wiele firm wykorzystało go na działania restrukturyzacyjne.

— Orlen Oil, spółka należąca do Grupy Orlen, poświęciła ten czas na poprawę relacji z klientami. Zmieniła również zasady dystrybucji środków smarnych. Efektem było zwiększenie udziału rynkowego z 19 proc. w pierwszym kwartale 2009 r. do ponad 25 proc., w tym samym kwartale roku 2010 — opowiada Krystian Pater, członek zarządu ds. rafinerii PKN Orlen.

Coraz mniej strat

Najlepiej na rynku produktów smarnych radziła sobie jednak Grupa Lotos. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że o ile w pierwszym półroczu 2009 r. w segmencie olejów do samochodów osobowych odnotowano 3 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do tego samego okresu 2008 r., to oleje Lotos notowały wzrost na poziomie 7 proc.

— Wprowadziliśmy skuteczny plan antykryzysowy. Wymienialiśmy opakowania, wprowadzaliśmy nową rodzinę olejów Quazar. Wreszcie walczyliśmy o sprzedaż każdej tony na kurczącym się rynku — chwali się Jacek Neska, prezes spółki Lotos Oil.

Ci, którym nie udało się odnotować tak dobrych wyników w ubiegłym roku, mogą teraz odetchnąć z ulgą. Zgromadzone przez POPiHN wyniki sprzedaży po pierwszym półroczu 2010 r. wskazują, że mamy właśnie do czynienia z wyjątkowo silnym odbiciem.

— Należy się spodziewać, że pod względem dynamiki będzie to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach. Wynika to przede wszystkim z tego, że rynek nadal nadrabia zaległości po odkładanych w poprzednim okresie zakupach. Ponadto na skutek długiej i mroźnej zimy dopiero w drugim kwartale odbyły się na większą skalę tradycyjne pozimowe przeglądy samochodów łączone często z wymianą oleju. O ile skala tego wzrostu sugeruje, że rynek bardzo szybko powróci to stanu sprzed kryzysu, to należy podkreślić, że nadal jest on bardzo rozedrgany. Dlatego ocena wszystkich skutków spowolnienia będzie możliwa dopiero pod koniec 2010 roku — twierdzi Marcin Szponder. l

Kryzys po polsku

Anna Orlińska

Marketing Activation Manager PCO w Castrol Polska

Wpływ kryzysu na rynek olejowy jest różnoraki. Z jednej strony spadek sprzedaży samochodów — zarówno nowych (część wyjechała za granicę, nie jest serwisowana w Polsce), jak i importowanych spowodował zmniejszenie liczby aut trafiających do serwisów.

Z drugiej, odnotowano też spadek ogólnej produkcji aut. Firmy takie jak Castrol, które sprzedają sporo oleju na pierwsze zalanie, bezpośrednio odczuwają wahania koniunktury. Nie bez znaczenia są też zachowania samych konsumentów — rzadziej odwiedzamy serwis, wydłużamy przebiegi, część osób, czeka aż coś się zepsuje, zamiast zwrócić uwagę na prawidłową pielęgnację pojazdu. Według badania GIPA, średnia liczba wizyt w warsztacie spadła z 2,39 w 2009 do 2,15 w 2010 r. Mimo tych czynników na tle innych krajów europejskich możemy się pochwalić bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Podobnie jak cała gospodarka również branża olejowa została mniej dotknięta kryzysem niż u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Sprzedaż flagowych produktów Castrola stale rośnie, zwiększamy też udziały w rynku.

Kryzys gospodarczy bardzo wyraźnie odbił się na branży transportowej, która odnotowała największy od kilkudziesięciu lat spadek obrotów. Zmniejszyła się liczba zleceń i spadły stawki za przewozy towarów. Większość firm transportowych ograniczała więc wydatki, w tym zakupy sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

— Na całym świecie rynek olejów smarowych okazał się bardzo wrażliwy na doniesienia o kryzysie. W przypadku Polski na wielkość spadku sprzedaży, który na koniec 2009 r. wyniósł prawie 6 proc., znacząco wpłynęła psychologia — twierdzi Marcin Szponder z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Nie taki straszny

Z danych tej organizacji wynika, że przed rozpoczęciem kryzysu gospodarczego, w 2007 r. sprzedano w Polsce około 50 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów osobowych, blisko 38 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów ciężarowych, a także niecałe 20 tys. ton olejów jednosezonowych.

— W okresie największego spowolnienia, który przypadł na pierwszy kwartał 2009 r., spadki sprzedaży olejów sięgały 17 proc. Jednak już w drugim kwartale sytuacja znacznie się poprawiła i na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. dynamika sprzedaży zaczęła osiągać wartości dodatnie. O ile zatem rok 2009 oznaczał spadek sprzedaży olejów silnikowych o blisko 6 proc., to dotyczył on głównie segmentu olejów dla pojazdów ciężarowych oraz najgorszych jakościowo olejów jednosezonowych. Tymczasem w segmencie wyrobów dla pojazdów osobowych zanotowano minimalny wzrost, który wyniósł niecałe 3 proc. W sumie w 2009 r. sprzedano blisko 98 tys. ton olejów silnikowych, czyli o około 10 tys. ton mniej niż w okresie najlepszej koniunktury — wymienia Marcin Szponder.

Według ekspertów, kryzysowy rok 2009 nie był czasem straconym. Wiele firm wykorzystało go na działania restrukturyzacyjne.

— Orlen Oil, spółka należąca do Grupy Orlen, poświęciła ten czas na poprawę relacji z klientami. Zmieniła również zasady dystrybucji środków smarnych. Efektem było zwiększenie udziału rynkowego z 19 proc. w pierwszym kwartale 2009 r. do ponad 25 proc., w tym samym kwartale roku 2010 — opowiada Krystian Pater, członek zarządu ds. rafinerii PKN Orlen.

Coraz mniej strat

Najlepiej na rynku produktów smarnych radziła sobie jednak Grupa Lotos. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że o ile w pierwszym półroczu 2009 r. w segmencie olejów do samochodów osobowych odnotowano 3 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do tego samego okresu 2008 r., to oleje Lotos notowały wzrost na poziomie 7 proc.

— Wprowadziliśmy skuteczny plan antykryzysowy. Wymienialiśmy opakowania, wprowadzaliśmy nową rodzinę olejów Quazar. Wreszcie walczyliśmy o sprzedaż każdej tony na kurczącym się rynku — chwali się Jacek Neska, prezes spółki Lotos Oil.

Ci, którym nie udało się odnotować tak dobrych wyników w ubiegłym roku, mogą teraz odetchnąć z ulgą. Zgromadzone przez POPiHN wyniki sprzedaży po pierwszym półroczu 2010 r. wskazują, że mamy właśnie do czynienia z wyjątkowo silnym odbiciem.

— Należy się spodziewać, że pod względem dynamiki będzie to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach. Wynika to przede wszystkim z tego, że rynek nadal nadrabia zaległości po odkładanych w poprzednim okresie zakupach. Ponadto na skutek długiej i mroźnej zimy dopiero w drugim kwartale odbyły się na większą skalę tradycyjne pozimowe przeglądy samochodów łączone często z wymianą oleju. O ile skala tego wzrostu sugeruje, że rynek bardzo szybko powróci to stanu sprzed kryzysu, to należy podkreślić, że nadal jest on bardzo rozedrgany. Dlatego ocena wszystkich skutków spowolnienia będzie możliwa dopiero pod koniec 2010 roku — twierdzi Marcin Szponder. l

Kryzys po polsku

Anna Orlińska

Marketing Activation Manager PCO w Castrol Polska

Wpływ kryzysu na rynek olejowy jest różnoraki. Z jednej strony spadek sprzedaży samochodów — zarówno nowych (część wyjechała za granicę, nie jest serwisowana w Polsce), jak i importowanych spowodował zmniejszenie liczby aut trafiających do serwisów.

Z drugiej, odnotowano też spadek ogólnej produkcji aut. Firmy takie jak Castrol, które sprzedają sporo oleju na pierwsze zalanie, bezpośrednio odczuwają wahania koniunktury. Nie bez znaczenia są też zachowania samych konsumentów — rzadziej odwiedzamy serwis, wydłużamy przebiegi, część osób, czeka aż coś się zepsuje, zamiast zwrócić uwagę na prawidłową pielęgnację pojazdu. Według badania GIPA, średnia liczba wizyt w warsztacie spadła z 2,39 w 2009 do 2,15 w 2010 r. Mimo tych czynników na tle innych krajów europejskich możemy się pochwalić bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Podobnie jak cała gospodarka również branża olejowa została mniej dotknięta kryzysem niż u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Sprzedaż flagowych produktów Castrola stale rośnie, zwiększamy też udziały w rynku.

Kryzys gospodarczy bardzo wyraźnie odbił się na branży transportowej, która odnotowała największy od kilkudziesięciu lat spadek obrotów. Zmniejszyła się liczba zleceń i spadły stawki za przewozy towarów. Większość firm transportowych ograniczała więc wydatki, w tym zakupy sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

— Na całym świecie rynek olejów smarowych okazał się bardzo wrażliwy na doniesienia o kryzysie. W przypadku Polski na wielkość spadku sprzedaży, który na koniec 2009 r. wyniósł prawie 6 proc., znacząco wpłynęła psychologia — twierdzi Marcin Szponder z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Nie taki straszny

Z danych tej organizacji wynika, że przed rozpoczęciem kryzysu gospodarczego, w 2007 r. sprzedano w Polsce około 50 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów osobowych, blisko 38 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów ciężarowych, a także niecałe 20 tys. ton olejów jednosezonowych.

— W okresie największego spowolnienia, który przypadł na pierwszy kwartał 2009 r., spadki sprzedaży olejów sięgały 17 proc. Jednak już w drugim kwartale sytuacja znacznie się poprawiła i na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. dynamika sprzedaży zaczęła osiągać wartości dodatnie. O ile zatem rok 2009 oznaczał spadek sprzedaży olejów silnikowych o blisko 6 proc., to dotyczył on głównie segmentu olejów dla pojazdów ciężarowych oraz najgorszych jakościowo olejów jednosezonowych. Tymczasem w segmencie wyrobów dla pojazdów osobowych zanotowano minimalny wzrost, który wyniósł niecałe 3 proc. W sumie w 2009 r. sprzedano blisko 98 tys. ton olejów silnikowych, czyli o około 10 tys. ton mniej niż w okresie najlepszej koniunktury — wymienia Marcin Szponder.

Według ekspertów, kryzysowy rok 2009 nie był czasem straconym. Wiele firm wykorzystało go na działania restrukturyzacyjne.

— Orlen Oil, spółka należąca do Grupy Orlen, poświęciła ten czas na poprawę relacji z klientami. Zmieniła również zasady dystrybucji środków smarnych. Efektem było zwiększenie udziału rynkowego z 19 proc. w pierwszym kwartale 2009 r. do ponad 25 proc., w tym samym kwartale roku 2010 — opowiada Krystian Pater, członek zarządu ds. rafinerii PKN Orlen.

Coraz mniej strat

Najlepiej na rynku produktów smarnych radziła sobie jednak Grupa Lotos. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że o ile w pierwszym półroczu 2009 r. w segmencie olejów do samochodów osobowych odnotowano 3 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do tego samego okresu 2008 r., to oleje Lotos notowały wzrost na poziomie 7 proc.

— Wprowadziliśmy skuteczny plan antykryzysowy. Wymienialiśmy opakowania, wprowadzaliśmy nową rodzinę olejów Quazar. Wreszcie walczyliśmy o sprzedaż każdej tony na kurczącym się rynku — chwali się Jacek Neska, prezes spółki Lotos Oil.

Ci, którym nie udało się odnotować tak dobrych wyników w ubiegłym roku, mogą teraz odetchnąć z ulgą. Zgromadzone przez POPiHN wyniki sprzedaży po pierwszym półroczu 2010 r. wskazują, że mamy właśnie do czynienia z wyjątkowo silnym odbiciem.

— Należy się spodziewać, że pod względem dynamiki będzie to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach. Wynika to przede wszystkim z tego, że rynek nadal nadrabia zaległości po odkładanych w poprzednim okresie zakupach. Ponadto na skutek długiej i mroźnej zimy dopiero w drugim kwartale odbyły się na większą skalę tradycyjne pozimowe przeglądy samochodów łączone często z wymianą oleju. O ile skala tego wzrostu sugeruje, że rynek bardzo szybko powróci to stanu sprzed kryzysu, to należy podkreślić, że nadal jest on bardzo rozedrgany. Dlatego ocena wszystkich skutków spowolnienia będzie możliwa dopiero pod koniec 2010 roku — twierdzi Marcin Szponder. l

Kryzys po polsku

Anna Orlińska

Marketing Activation Manager PCO w Castrol Polska

Wpływ kryzysu na rynek olejowy jest różnoraki. Z jednej strony spadek sprzedaży samochodów — zarówno nowych (część wyjechała za granicę, nie jest serwisowana w Polsce), jak i importowanych spowodował zmniejszenie liczby aut trafiających do serwisów.

Z drugiej, odnotowano też spadek ogólnej produkcji aut. Firmy takie jak Castrol, które sprzedają sporo oleju na pierwsze zalanie, bezpośrednio odczuwają wahania koniunktury. Nie bez znaczenia są też zachowania samych konsumentów — rzadziej odwiedzamy serwis, wydłużamy przebiegi, część osób, czeka aż coś się zepsuje, zamiast zwrócić uwagę na prawidłową pielęgnację pojazdu. Według badania GIPA, średnia liczba wizyt w warsztacie spadła z 2,39 w 2009 do 2,15 w 2010 r. Mimo tych czynników na tle innych krajów europejskich możemy się pochwalić bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Podobnie jak cała gospodarka również branża olejowa została mniej dotknięta kryzysem niż u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Sprzedaż flagowych produktów Castrola stale rośnie, zwiększamy też udziały w rynku.

Kryzys gospodarczy bardzo wyraźnie odbił się na branży transportowej, która odnotowała największy od kilkudziesięciu lat spadek obrotów. Zmniejszyła się liczba zleceń i spadły stawki za przewozy towarów. Większość firm transportowych ograniczała więc wydatki, w tym zakupy sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

— Na całym świecie rynek olejów smarowych okazał się bardzo wrażliwy na doniesienia o kryzysie. W przypadku Polski na wielkość spadku sprzedaży, który na koniec 2009 r. wyniósł prawie 6 proc., znacząco wpłynęła psychologia — twierdzi Marcin Szponder z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Nie taki straszny

Z danych tej organizacji wynika, że przed rozpoczęciem kryzysu gospodarczego, w 2007 r. sprzedano w Polsce około 50 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów osobowych, blisko 38 tys. ton olejów silnikowych do pojazdów ciężarowych, a także niecałe 20 tys. ton olejów jednosezonowych.

— W okresie największego spowolnienia, który przypadł na pierwszy kwartał 2009 r., spadki sprzedaży olejów sięgały 17 proc. Jednak już w drugim kwartale sytuacja znacznie się poprawiła i na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2009 r. dynamika sprzedaży zaczęła osiągać wartości dodatnie. O ile zatem rok 2009 oznaczał spadek sprzedaży olejów silnikowych o blisko 6 proc., to dotyczył on głównie segmentu olejów dla pojazdów ciężarowych oraz najgorszych jakościowo olejów jednosezonowych. Tymczasem w segmencie wyrobów dla pojazdów osobowych zanotowano minimalny wzrost, który wyniósł niecałe 3 proc. W sumie w 2009 r. sprzedano blisko 98 tys. ton olejów silnikowych, czyli o około 10 tys. ton mniej niż w okresie najlepszej koniunktury — wymienia Marcin Szponder.

Według ekspertów, kryzysowy rok 2009 nie był czasem straconym. Wiele firm wykorzystało go na działania restrukturyzacyjne.

— Orlen Oil, spółka należąca do Grupy Orlen, poświęciła ten czas na poprawę relacji z klientami. Zmieniła również zasady dystrybucji środków smarnych. Efektem było zwiększenie udziału rynkowego z 19 proc. w pierwszym kwartale 2009 r. do ponad 25 proc., w tym samym kwartale roku 2010 — opowiada Krystian Pater, członek zarządu ds. rafinerii PKN Orlen.

Coraz mniej strat

Najlepiej na rynku produktów smarnych radziła sobie jednak Grupa Lotos. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że o ile w pierwszym półroczu 2009 r. w segmencie olejów do samochodów osobowych odnotowano 3 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do tego samego okresu 2008 r., to oleje Lotos notowały wzrost na poziomie 7 proc.

— Wprowadziliśmy skuteczny plan antykryzysowy. Wymienialiśmy opakowania, wprowadzaliśmy nową rodzinę olejów Quazar. Wreszcie walczyliśmy o sprzedaż każdej tony na kurczącym się rynku — chwali się Jacek Neska, prezes spółki Lotos Oil.

Ci, którym nie udało się odnotować tak dobrych wyników w ubiegłym roku, mogą teraz odetchnąć z ulgą. Zgromadzone przez POPiHN wyniki sprzedaży po pierwszym półroczu 2010 r. wskazują, że mamy właśnie do czynienia z wyjątkowo silnym odbiciem.

— Należy się spodziewać, że pod względem dynamiki będzie to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach. Wynika to przede wszystkim z tego, że rynek nadal nadrabia zaległości po odkładanych w poprzednim okresie zakupach. Ponadto na skutek długiej i mroźnej zimy dopiero w drugim kwartale odbyły się na większą skalę tradycyjne pozimowe przeglądy samochodów łączone często z wymianą oleju. O ile skala tego wzrostu sugeruje, że rynek bardzo szybko powróci to stanu sprzed kryzysu, to należy podkreślić, że nadal jest on bardzo rozedrgany. Dlatego ocena wszystkich skutków spowolnienia będzie możliwa dopiero pod koniec 2010 roku — twierdzi Marcin Szponder. l

Kryzys po polsku

Anna Orlińska

Marketing Activation Manager PCO w Castrol Polska

Wpływ kryzysu na rynek olejowy jest różnoraki. Z jednej strony spadek sprzedaży samochodów — zarówno nowych (część wyjechała za granicę, nie jest serwisowana w Polsce), jak i importowanych spowodował zmniejszenie liczby aut trafiających do serwisów.

Z drugiej, odnotowano też spadek ogólnej produkcji aut. Firmy takie jak Castrol, które sprzedają sporo oleju na pierwsze zalanie, bezpośrednio odczuwają wahania koniunktury. Nie bez znaczenia są też zachowania samych konsumentów — rzadziej odwiedzamy serwis, wydłużamy przebiegi, część osób, czeka aż coś się zepsuje, zamiast zwrócić uwagę na prawidłową pielęgnację pojazdu. Według badania GIPA, średnia liczba wizyt w warsztacie spadła z 2,39 w 2009 do 2,15 w 2010 r. Mimo tych czynników na tle innych krajów europejskich możemy się pochwalić bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. Podobnie jak cała gospodarka również branża olejowa została mniej dotknięta kryzysem niż u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Sprzedaż flagowych produktów Castrola stale rośnie, zwiększamy też udziały w rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Motoryzacja / Kryzys nie ominął rynku olejów