Kryzys nie rozruszał koniunktury

Eugeniusz Twaróg
08-05-2009, 00:00

Kredyt czy faktoring? To nie jest dobrze postawione pytanie. O oba dzisja trudno. Chociaż pieniądze w zamian za fakturę można dostać łatwiej.

Pieniądze bardziej dostępne niż kredyt, ale i tak nie dla każdego

Kredyt czy faktoring? To nie jest dobrze postawione pytanie. O oba dzisja trudno. Chociaż pieniądze w zamian za fakturę można dostać łatwiej.

Ten rok miał należeć do faktorów. Jeszcze w 2008 r. prognozowano, że nadciągające spowolnienie gospodarcze napędzi im klientów. Bo odprawieni z kwitkiem przez banki, mieli szukać innych sposobów finansowania działaności swoich przedsiębiorstw niż kredyt. W tym właśnie upatrywano szansy dla faktoringu.

Stało się inaczej: kryzys jest znacznie poważniejszy niż się wydawało i zarówno banki, jak i faktorzy bardzo ostrożnie oceniają ryzyko współpracy z nowymi klientami. Przedsiębiorca, który nie otrzymał kredytu w banku, równie dobrze może nie mieć szansy na finansowanie w formie usługi faktoringowej.

Chociaż czasy są teraz takie, że warto zdywersyfikować źródła pozyskiwania gotówki.

— Osoby, które decydują o finansach w przedsiębiorstwach, muszą dobrze wiedzieć, jaki cel zamierzają osiągnąć. Faktoring poza finansowaniem daje o wiele większe możliwości, które bardzo często pomija się przy podejmowaniu decyzji odnośnie formy finansowania — stwierdza Jarosław Jaworski, prezes Coface Poland Factoring.

Kredyt w rachunku, z którym często faktoring jest porównywany pod względem kosztów, będzie tańszy, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie opłaty. W przypadku kredytu oprócz marży klient płaci jeszcze prowizję przygotowawczą. Z faktoringiem, poza marżą i prowizją, wiąże się jeszcze jedna opłata — jest to prowizja faktoringowa.

— Cena nie jest w zasadzie żadnym wyznacznikiem. Nie możemy porównywać kosztów kupna samochodu osobowego i ciężarówki, bo to są przecież dwa różne pojazdy. Dlatego uważam, że zestawianie kredytu i faktoringu nie jest zasadne, gdyż mówimy o dwóch różnych produktach — uważa Jarosław Jaworski.

Po pierwsze — finanse

Kredyt oferuje tylko dostępność finansowania. Jeśli komuś zależy tylko na dostępie do pieniędzy, a ma czym zabezpieczyć linię kredytową i w dodatku może zaufać bankowi, że mu jej nie cofnie — nie powinien się wahać.

Faktoring łączy natomiast wiele rozmaitych funkcji, które dla przedsiębiorcy szukającego wyłącznie finansowania mogą być zbędne, chociaż biorąc pod uwagę obecną sytuację rynkową — bardzo pomocne. Jeżeli przedsiębiorca chciałby skorzystać także z innych elementów, od monitoringu płatności po miękką windykację, jak również przejęcie ryzyka niewypłacalności kontrahenta handlowego, to powinien rozważyć faktoring. I jeszcze jedna zaleta tego rozwiązania, o której wspomniano na początku: mimo kryzysu faktoring jest mimo wszystko bardziej dostępny niż kredyt.

— Podstawowym kryterium oceny klienta jest jego sytuacja finansowa — podobnie jak przy przyznawaniu kredytu bankowego. Dla banków jednak kluczowa jest ocena wiarygodności kredytowej klienta, a oceny jego dłużników i jakości ich płatności nie biorą pod uwagę. Inaczej to wygląda w przypadku faktoringu, ponieważ faktorzy oceniają jeszcze wiele dodatkowych elementów, analizują portfel wierzytelności, ich strukturę, terminy płatności, sprawdzają jakość płatniczą, oceniają kontrahentów. Suma oceny może zaważyć in plus, nawet jeśli kondycja firmy nie jest najlepsza — mówi prezes Jaworski.

Na cenzurowanym

Natomiast przedsiębiorca o słabej kondycji finansowej, którego dłużnicy zalegają ze spłatami o faktoringu powinien zapomnieć. Czasy są takie, że ocena firmy zależy od branży, jaką reprezentuje. Na cenzurowanym są całe sektory gospodarki — np. budownictwo. Dzieje się tak z dwóch powodów. Budowlanka nawet w dobrych czasach nie miała dobrej marki u faktorów, a to ze względu na wierzytelności, które w tej branży opatrzone są takim mnóstwem zastrzeżeń, że na każdym etapie łatwo fakturę przystopować. Faktorzy tego nie lubią. Wolą wierzytelności obarczone jak najmniejszym ryzykiem.

Na to wszystko nałożył się kryzys, który jako pierwszy dotknął budowlankę. Zresztą, podobne problemy z przekonaniem faktorów do współpracy mają firmy z innych branż.

— Pogarsza się jakość płatnicza w całej gospodarce. Mamy kryzys i my też jesteśmy o wiele bardziej restrykcyjni — mówi szef Coface Poland Factoring.

Prezes Jaworski uważa, że firmy powinny zapomnieć o stereotypie, że faktoring zapewnia łatwe finansowanie, bo przecież faktor kupując wierzytelność rozkłada ryzyko na dłużników.

— To tylko częściowo prawda. Istnieją rozmaite elementy, które zakłócają obrót handlowy, a dodatkowo w czasach kryzysu się nasilają. Nie tylko wydłużają się płatności, ale rośnie też ryzyko niewypłacalności — mówi Jarosław Jaworski.

Trzeba też zapomnieć o niskich cenach faktoringu i przygotować się na dalsze podwyżki kosztów.

— Marża w faktoringu będzie taka sama jak w banku, bo koszty pozyskania finansowania są takie same. Tutaj działają normalne prawa rynku: jeśli podaż kredytów spada, a popyt na finansowanie rośnie to cena musi iść w górę. Kolejnym czynnikiem podwyższającym koszty są rosnące ceny ubezpieczeń — wyjaśnia Jarosław Jaworski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Kryzys nie rozruszał koniunktury