Kryzys nie zjadł pensji bankierów

Eugeniusz Twaróg
06-04-2010, 00:00

Zarobki naszych bankowców robią wrażenie, ale nie szokują jak pensje zachodnich bankierów.

Pierwsze miejsce na liście płac zajął szef Noble. Największą gażę dostał były prezes Pekao

Zarobki naszych bankowców robią wrażenie, ale nie szokują jak pensje zachodnich bankierów.

Na Wyspach Brytyjskich wybuchła w weekend bomba. Okazało się, że Bob Diamond, prezes Barclays Capital zarobił w 2009 r. — bagatela — 67 mln funtów. Peter Mandelson, minister ds. biznesu, powiedział dla sobotniego "Timesa", że pensum szefa tego banku to "nie dające się zaakceptować oblicze bankowości". Czymże wobec takiego pensum są wynagrodzenia naszych rodzimych bankowców?

Największą gażę w 2009 r. pobrał Jan Krzysztof Bielecki, który wreszcie zarobił więcej od swojego zastępcy Luigi Lovaglio, czyli 8,7 mln zł. Najwięcej w branży. Z tym, że na tak dużą gażę byłego prezesa uskładały się odprawy należne odchodzącemu szefowi banku. Gdyby nie to, znowu zarobiłby mniej niż I wiceprezes. Z rocznego raportu Pekao wynika, że o ile podstawowe uposażenie prezesa spadło w ubiegłym roku z 2,1 mln zł do 1,5 mln zł, to Luigi Lovaglio dostał podwyżkę — z 2,9 mln zł do 3,1 mln zł.

Łącznie, od początku swej przygody z Pekao, Jan K. Bielecki, zarobił ponad 20 mln zł. To jeszcze nie wszystko, bo Włosi pewnie zapłacą mu za okres wypowiedzenia w tym roku oraz premie za 2009 r.

Dzięki odprawom oraz zaległym bonusom w czołówce najlepiej uposażonych bankierów znalazł się Sławomir Lachowski, który czynnym menedżerem nie jest już od marca 2008 r., gdy rozstał się z Commerzbankiem. Mimo to, za ubiegły rok BRE Bank wypłacił byłemu prezesowi 1,2 mln zł.

Getin rządzi

Jeśli potraktujemy wynagrodzenie Jan K. Bieleckiego jako zdarzenie nadzwyczajne to na samym szczycie listy bankowych płac zobaczymy Jarosława Augustyniaka, do końca 2009 r. szefa Noble Banku. Z jednej strony jest to pewna niespodzianka, ponieważ w poprzednich latach to inni menedżerowie o znacznie dłuższej metryce i stażu pracy brylowali w czołówce najlepiej uposażonych menedżerów. Jarosław Augustyniak też mało nie zarabiał, bo przykładowo w 2008 r. było to 3,4 mln zł. Niemniej, mały Noble nie jest pierwszoligowym bankiem. Graczem bankowej ekstraklasy staje się natomiast Jarosław Augustyniak, który w 2009 r. zarobił 4 mln zł. Więcej niż Luigi Lovaglio (3,5 mln zł), czy nestor polskiej bankowości, najdłużej urzędujący prezes banku — Bogusław Kott.

Zanim przejdziemy do poborów szefa Millennium, warto dodać, że w ubiegłym roku znacząco poprawiły się zarobki w Getinie Leszka Czarneckiego. Jeszcze dwa lata temu, szef holdingu, Krzysztof Rosicki (od początku roku stoi na czele Getin Noble Banku) zarobił skromne 1,1 mln zł. W 2009 r. jego wynagrodzenie wzrosło do 2,8 mln zł. Do tego trzeba doliczyć ponad 1 mln zł z tytułu pełnienia funkcji w spółkach zależnych holdingu. Po zsumowaniu wychodzi, że zarobił w ubiegłym roku tylko o 100 tys. zł mniej niż kolega z grupy — Jarosław Augustyniak.

Wyniki a zarobki

W ścisłej czołówce najlepiej wynagradzanych bankowców znalazł się szef Millennium z zarobkami w wysokości 3,8 mln zł jest on jednym z kilku menedżerów, którego sytuacja materialna w kryzysowym roku poprawiła się. W 2008 r. pensja prezesa Kotta wynosiła 2,1 mln zł. Może to trochę dziwić, gdyż Millennium słabo wypadł w 2009 r., zarabiając zaledwie 1,5 mln zł wobec 413 mln zł w 2008 r. Z treści raportu wynika jednak, że bank wypłacił wszystkim menedżerom zaległe bonusy i premie. Z tego też powodu koszty zarządu Millennium są tak wysokie, najwyższe w branży — ponad 20,3 mln zł. Z tego jednak ponad 6,7 mln zł to uposażenie dla dwóch wiceprezesów, którzy odeszli z pracy na początku 2009 r. (Piotr Romanowski odebrał 3,4 mln zł, a Zbigniew Kudaś dostał 3,3 mln zł)

Nie do końca jasna jest natomiast kwestia wynagrodzeń w Banku BPH. Raport podaje tylko gołe pensje, bez premii. Chociaż bank zablokował na bonusy 4 mln zł, to rada nadzorcza nie zdecydowała jeszcze, czy je przyznać. Jeśli nie będzie premii to prezes Józef Wancer, najlepiej uposażony menedżer w 2008 r. (z pensją 5,7 mln zł), zarobi "tylko" 2,1 mln zł.

Ucieczka z kominówki

W ubiegłym roku poprawiła się natomiast gaża Mariusza Grendowicza. Prezes BRE Banku zarobił 2 mln zł, a może jeszcze liczyć na bonus wysokości 2,4 mln zł. W 2008 r. dostał z banku 1,4 mln zł, ale przepracował w nim niecały rok. O 300 tys. zł (do 3,6 mln zł) wzrosła pensja Sławomira Sikory, prezesa Citi Handlowego. Mniej niż w 2008 r. zarobił natomiast Brunon Bartkiewicz — 2,2 mln zł wobec 3 mln zł. To dziwne, po w 2009 r. ING Bank Śląski wykazał świetne wyniki. Pierś po ordery może też wypiąć Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. Chociaż bank, którym kieruje był jednym najzyskowniejszych w branży w 2009 r., to o jego zarobki znacząco odstają od pensji kolegów. Prezes Morawiecki miał 1,5 mln zł pensji wobec 1,8 mln zł w 2008 r.

Niemal tyle samo zrobił Włodzimierz Kiciński, który od dwóch lat pobiera stałą gażę 1,4 mln zł. Wzrosła za to pensja Macieja Bardana, szefa Kredyt Banku, do 2 mln zł z 1,3 mln zł. Znacząco poprawiła się sytuacja finansowa Mariusza Klimczaka, który do BOŚ Banku przyszedł z PKO BP. Tam w ramach kominówki dostawał równowartość sześciu średnich krajowych. W BOŚ wyciąga 892 tys. zł. Jego poprzednik, Jan Pietrewicz, zarobił w 2008 r. prawie 1,4 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kryzys nie zjadł pensji bankierów