Kryzys ponownie uderzy za pół roku

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 03-12-2008, 00:00

Rada Ministrów postawiła pieczątkę na nowym budżecie. Wkrótce może postawić jeszcze jedną — na decyzji o podwyżce podatków.

Rada Ministrów postawiła pieczątkę na nowym budżecie. Wkrótce może postawić jeszcze jedną — na decyzji o podwyżce podatków.

Rząd zrewidował prognozę przyszłorocznego wzrostu gospodarczego. Rada Ministrów przyjęła autopoprawkę do ustawy budżetowej na 2009 r., zgodnie z którą ścięła obowiązujące dotąd założenie 4,8-procentowego wzrostu PKB do poziomu 3,7 proc. Wszystkie pozostałe wskaźniki makroekonomiczne — np. inflacja, wzrost wynagrodzeń, zatrudnienia — pozostały bez zmian.

W kasie pusto

Niższy wzrost gospodarczy oznacza niższe wpływy do budżetu — rząd zbierze mniejsze podatki, ponieważ ich wysokość zależy do aktywności przedsiębiorców i skłonności gospodarstw domowych do robienia zakupów. Według Jacka Rostowskiego, ministra finansów, ścięcie prognozy o 1,1 pkt proc. spowoduje stratę dla kasy państwa w wysokości 1,71 mld zł.

— To bardzo wątpliwe założenie. Nawet tak niewielkie spowolnienie, jakie zakład rząd, może spowodować znacznie większy ubytek kasy państwa. Zwłaszcza że w czasie kryzysu ściągalność podatków jest słabsza, a już przed rewizją plany dotyczące dochodów były bardzo optymistyczne — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Analitycy ostrzegają, że strata może być nawet kilkakrotnie wyższa. Jakub Borowski z Invest Banku mówi o kwocie 6 mld zł, niektórzy wymieniają nawet 15 mld zł. Jeśli sprawdzi się któryś z czarnych scenariuszy kreślony przez ekonomistów, dla ministra finansów będzie to oznaczało poważne kłopoty. Nie starczy mu pieniędzy na wszystkie zaplanowane działania.

— Zniknięcie 1,71 mld zł będzie można łatwo załagodzić, ograniczając wydatki ministrów. Jeśli jednak straty będą większe, wówczas rząd będzie miał dwie możliwości: zwiększyć deficyt lub przychody. Znając niechęć Jacka Rostowskiego do pierwszego scenariusza, zdecyduje się na drugi. A to oznacza wyższe podatki. W połowie roku może np. wzrosnąć akcyza na paliwo — twierdzi Piotr Kalisz.

Na marginesie

Zmiany w budżecie to nie jedyna reakcja rządu na kryzys gospodarczy. Wczoraj oficjalnie zatwierdził też program stabilizacyjny, wstępnie ogłoszony przez premiera w niedzielę. Zakłada m.in. zwiększenie gwarancji kredytów dla małych i średnich firm oraz pożyczek międzybankowych.

— Ułatwienie przedsiębiorcom dostępu do kredytów to krok w dobrą stronę. Szkoda tylko, że rząd wykluczył z grona firm objętych programem firmy duże — komentuje Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Wcześniej pozytywne stanowisko w sprawie planu publikowała też Krajowa Izba Gospodarcza oraz PKPP Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane