Kryzys zagląda w oczy hotelarzom

Marta Sieliwierstow
11-08-2009, 00:00

Ograniczenie wyjazdów służbowych, integracyjnych i konferencji sprawiło, że sieciowe olbrzymy coraz częściej świecą pustkami.

Choć ubyło gości, wciąż powstają nowe hotele

Ograniczenie wyjazdów służbowych, integracyjnych i konferencji sprawiło, że sieciowe olbrzymy coraz częściej świecą pustkami.

W Polsce mamy poważny problem z liczeniem… hoteli. Niezależne źródła: Główny Urząd Statystyczny (GUS) oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki (wraz z poszczególnymi Urzędami Marszałkowskimi) dysponują różnymi danymi na ten temat. Według danych GUS, na koniec 2008 r. mieliśmy w Polsce 1488 hoteli, według Ministerstwa Sportu i Turystyki w czerwcu 2009 r. było ich 1753. Taki przyrost liczby skategoryzowanych obiektów w ciągu sześciu miesięcy jest mało prawdopodobny.

Rynek hotelowy był przez wiele lat zaniedbywany i dopiero w perspektywie organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 zwrócono na niego uwagę.

— Organizacja przez Polskę EURO 2012 wzbudziła zainteresowanie rynkiem wśród inwestorów, władz, a także analityków. Mistrzostwa mają dużą siłę promocyjną. To nasza szansa, aby zaistnieć na hotelowej mapie Europy i pokazać obcokrajowcom, że po zakończeniu tej imprezy w Polsce jest do czego wracać — uważa Dorota Malinowska, konsultant ds. nieruchomości hotelowych w Cushman Wakefield.

Na potwierdzenie tego dodaje, że doskonałą okazją do wykorzystania rozbudowanej bazy hotelowej będą także Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn w 2014 r., których mecze zostaną rozegrane w 6-10 polskich miastach.

Otwierają się, ale…

W drugim kwartale 2009 r. liczba hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych w Polsce zwiększyła się o pięć nowych obiektów. We Wrocławiu otwarto stylowy, liczący 121 pokoi Hotel Monopol (sieć Likus). Z kolei Łódź doczekała się pierwszego obiektu czterogwiazdkowego — jest nim hotel Andel’s, położony na terenie centrum handlowego Manufaktura. Grupa Rezidor otworzyła w Polsce aż dwa nowe obiekty — pięciogwiazdkowy Radisson Blu w Gdańsku i Hotel Park Inn w Krakowie. W Gdańsku działalność rozpoczął także czterogwiazdkowy hotel Qubus ze 110 pokojami.

— Wszystkie hotele oddawane do użytku w tym roku są inwestycjami rozpoczętymi jeszcze przed światowym kryzysem. Sporo obiektów otwieranych będzie jeszcze w 2011 r. Jeżeli ktoś myśli o tym, żeby wybudować hotel i zdążyć przed EURO 2012, to teraz jest ostatni dzwonek — przestrzega Dorota Malinowska.

Największym wydarzeniem nie tylko w skali roku, ale ostatnich dwóch lat, była sprzedaż, działającego od pięciu lat, krakowskiego pięciogwiazdkowego Radisson Blu. Union Investment Real Estate kupił hotel za ok. 32 mln EUR od UBM Realitatenentwicklung.

... kryzys osłabia rynek

Jak wynika z najnowszego raportu Cushman Wakefield, podsumowującego drugi kwartał 2009 r. na rynku hotelowym, wykorzystanie pokoi hotelowych w maju i czerwcu wzrosło w porównaniu z pierwszym kwartałem. Nie jest to jednak oznaka stałego ożywienia, a jedynie sezonowa zmiana. Maj i czerwiec są tradycyjnie najlepszymi miesiącami, jeśli chodzi o zapełnienie hoteli w pierwszej połowie roku. Mimo, że licząc miesiąc do miesiąca hotele odnotowały wzrost, to przy porównaniu rok do roku widoczny jest znaczący spadek obłożenia. Od początku 2009 r. nieustannie utrzymuje się znacznie mniejsze zainteresowanie hotelami ze strony klientów z sektora MICE (meetings, incentive, conferences, events — spotkania, integracja, konferencje, imprezy).

— Ograniczane są nie tylko przyjazdy służbowe, ale i indywidualne. Nie zapominajmy, że Polska nie jest krajem bardzo atrakcyjnym turystycznie i ma raczej małe szanse na przyciągnięcie takich tłumów jak Hiszpania czy Grecja — mówi Dorota Malinowska.

Tymczasem osoby przyjeżdżające służbowo, które nie mogą zrezygnować z wizyty w naszym kraju, w tym roku odwiedzają hotele o nieco niższym standardzie lub takie, które w cenie pokoju oferują korzystanie z rozbudowanej bazy jak siłownie, salony SPA itp.

— Recepta na sukces w kryzysie jest prosta: najważniejsza jest jakość świadczonych usług. Klienta bardzo łatwo zrazić, a odzyskać już znacznie trudniej. Operatorzy powinni też mieć na uwadze odpowiednią relację ceny do jakości. Jeżeli teraz zaczną gwałtownie obniżać ceny, to kiedy kryzys na rynku minie, bardzo ciężko będzie im wrócić do stawek sprzed osłabienia rynku — ocenia Malinowska.

W tej sytuacji o wiele lepszym wyjściem jest oferowanie pakietów promocyjnych niż walka cenowa, która i tak już się rozpoczęła.

Kredyt z marzeń

Dużym problemem są także bardzo ograniczone możliwości finansowania inwestycji hotelowych. Banki stawiają coraz wyższe wymagania. Przede wszystkim kredytodawcy boją się złożoności biznesu, jakim jest budowa i prowadzenie hotelu. Od inwestorów oczekują rzetelnych i szczegółowych biznesplanów. Jeszcze zanim rynek zaczął się borykać z kryzysem, niełatwo było o finansowanie inwestycji hotelowych. Wiele banków, ze względu na brak odpowiednich informacji o tej branży, odsyłało inwestorów z kwitkiem. Z kolei teraz największą barierą do pokonania jest wymagany niebagatelny wkład własny, kształtujący się na poziomie ok. 40-50 proc. wartości inwestycji.

Mimo ograniczonych możliwości inwestowania i bardzo niewielkiej liczby dokonywanych transakcji zakupu działek pod inwestycje hotelowe, to grunty o takim przeznaczeniu nie tracą na wartości.

— Jest grupa inwestorów, którzy śledzą każdy ruch na rynku i czekają na możliwości korzystnych przejęć rozpoczętych projektów — mówi Dorota Malinowska.

Niezależnie od spowolnienia w hotelowej branży, panuje w niej przekonanie, że to podaż kreuje popyt. I o ile wcześniej Polska nie przyciągała międzynarodowych imprez, bo nie miała gdzie pomieścić odwiedzających je gości, to w momencie kiedy nasza baza hotelowa się rozrośnie, mamy szansę stać się gospodarzem wydarzeń nawet na skalę światową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Kryzys zagląda w oczy hotelarzom