Księgowa rzeczywistość zaburza obraz sytuacji

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 01-10-2009, 00:00

Rewizja danych o przepływach finansowych mogła zaniepokoić. Na szczęście firmy czują się dobrze.

Duży odpływ kapitału zamiast równie wielkiego napływu? Spokojnie, nikt z Polski nie ucieka

Rewizja danych o przepływach finansowych mogła zaniepokoić. Na szczęście firmy czują się dobrze.

Narodowy Bank Polski (NBP) zasiał wczoraj ziarno niepokoju. Opublikował dane, które sugerowały nagłą ucieczkę kapitału z Polski. Ekonomiści obstawiali, że rachunek obrotów bieżących w II kw. zamknie się nadwyżką w wysokości 830 mln EUR. A było 845 mln EUR deficytu.

Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że znacznie gorzej, niż sądzono po wstępnych danych miesięcznych, wygląda sytuacja naszych eksporterów, tzn. że eksport spada szybciej, niż myślano. Tak na szczęście się nie stało.

— Rewizja w dół rzeczywiście była, ale bardzo niewielka. Nie zmieniła oceny sytuacji w handlu, ponieważ podobne pogorszenie zanotował import, robiąc więcej miejsca rodzimej produkcji. Nadal więc relacja eksportu i importu jest korzystna, czyli wspiera nasz wzrost gospodarczy — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Zaskakujący deficyt

Niespodziewany deficyt na rachunku bieżącym to skutek uszczerbku w kategorii dochody. Dane miesięczne sugerowały, że deficyt wyniesie 1 mld zł, a był trzykrotnie wyższy. To niepokojące zjawisko, ponieważ w dochodach uwzględnione są np. dywidendy firm wypłacane zagranicznym właścicielom. Ekonomiści jednak uspokajają — to tylko księgowa fikcja.

— Metodologia naliczania bilansu płatniczego jest pogmatwana, dlatego dane mogą mylić. Uszczerbek w dochodach w bardzo dużej części jest jedynie wirtualnym zapisem. Zyski zagranicznych firm działających w Polsce są przez NBP zapisywane jako odpływ kapitału. Jeśli jednak spółka matka nie zamierza wyciągać z córki zysków i pieniądze zostaną w kraju, to bank traktuje to jako ponowne zasilenie przez inwestora swojej spółki, a więc jako bezpośrednią inwestycję zagraniczną — tłumaczy Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Ostrożnie z danymi

Stąd bardzo niespodziewany skok właśnie w tej kategorii, oddzielnej od rachunku obrotów bieżących. Według miesięcznych szacunków powinniśmy zobaczyć spadek bezpośrednich inwestycji o 0,5 mld zł, a w rzeczywistości był wzrost o 2,2 mld zł.

— Czyli formalnie kapitał odpłynął z Polski w formie dywidendy i jednocześnie został zainwestowany w firmy u nas działające. Choć tak naprawdę te pieniądze nawet na chwilę nie opuściły kraju. Czyli deficyt jest w całości finansowany bezpośrednimi inwestycjami, a więc najbezpieczniejszą formą napływu kapitału. Dlatego nie ma się o co martwić — uspokaja Aleksandra Świątkowska.

Nie zmienia to jednak faktu, że rewizja względem danych miesięcznych jest bardzo duża. To każe ekonomistom z ostrożnością podchodzić do wstępnych szacunków NBP.

— Rewizja pokazuje, jak niepewne są miesięczne dane o bilansie płatniczym. Wcześniej też zdarzały się znaczące uaktualnienia, ale tym razem zmiana jest wyjątkowo duża. Formułowanie wniosków na podstawie miesięcznych danych jest obarczone dużym ryzykiem — ostrzega Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Księgowa rzeczywistość zaburza obraz sytuacji