Kto dostaje socjal w Polsce, gospodarka się rozpędza, a firmy boją się ryzyka. PB BILANS

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2025-11-28 13:35

Wydatki na zabezpieczenie społeczne w Polsce rosną, ale trafiają do wszystkich po równo, a nie tylko do najbiedniejszych. Gospodarka z przytupem weszła w IV kwartał i są nadzieje na wzrost inwestycji – ale znów dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej. Polskie firmy boją się inwestować za granicą, a awantura o przymusowe etaty ujawnia, że zasięg zjawiska fałszywych umów B2B jest chyba większy, niż się wydawało. To najważniejsze tematy nowego odcinka PB Bilans.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rząd stoi przed dylematem: jak utrzymać rozbudowany system transferów, gdy wydatki na zabezpieczenie socjalne w Polsce szybko rosną (w 2024 roku zwiększyły się o prawie 16 procent, co stawiało nas na piątym miejscu w Unii Europejskiej pod tym względem), przy braku nowych podatków i podwyżek podatków. Wydatki na zabezpieczenie społeczne to już jedna czwarta PKB, a to najwięcej w Europie Środkowowschodniej. Niemała ich część to transfery powszechne, czyli wypłacane wszystkim: że 800+, 13. i 14.emerytura oraz dodatki pielęgnacyjne dla osób po 75. roku życia. Analiza think tanku Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA pokazuje, są źle celowane – do najbiedniejszych trafia zaledwie jedna piąta środków.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy w opinii po ostatniej wizycie w Warszawie stwierdza wprost: czas porozmawiać o podwyżce podatków, jeśli chcemy utrzymać wydatki na obecnym poziomie. Jednak w Polsce, inaczej niż np. w Wielkiej Brytanii, rząd stawia na stabilność rządzenia bardziej niż na dyscyplinę fiskalną. Co prawda pojawiają się pomysły, jak podatek od trzeciego i kolejnych mieszkań, ale przedstawiciele rządu mówią, że to nie jest dobry moment na wprowadzanie takich rozwiązań.

Jak rośnie polska gospodarka

Polska gospodarka wchodzi z przytupem w IV kwartał: produkcja przemysłowa, budowlana i sprzedaż detaliczna w październiku były lepsze od oczekiwań. Już pojawiają się prognozy wzrostu PKB na poziomie 4 procent.

Czy do wzrostu gospodarczego zaczęły dołączać inwestycje? Wyniki firm za trzeci kwartał dają podstawę, by tak sądzić. Widać nie tylko poprawę rentowności (to oznacza, że firmy mają z czego inwestować), ale też wzrost wydatków inwestycyjnych. Wyraźnie poprawił się popyt na kredyt inwestycyjny: teraz rośnie on w tempie 7-8 procent rok do roku. Równolegle hamuje tempo wzrostu płac i prawdopodobnie będzie hamować nadal, choćby dlatego, że w tak dużych firmach z branży górniczej, jak JSW, zarząd już zapowiada cięcie okolicznościowych nagród i premii. Do tego szybko spada inflacja: w listopadzie wyniosła już 2,4 proc. r/r. Tym samym Rada Polityki Pieniężnej ma poważny dylemat, czy przyspieszyć cięcie stóp procentowych, czy się z nim wstrzymać do początku przyszłego roku.

Z jednej strony jest to twardy orzech do zgryzienia dla RPP, ale z drugiej stan bliski idealnemu. Obserwujemy zjawisko "Goldilocks economy": wzrost PKB przyspiesza, a inflacja hamuje i nie widać na horyzoncie żadnych nierównowag.

Polskie firmy boją się inwestować za granicą

Z inwestycjami mamy jednak pewien problem: ich rytm zbyt mocno zależy od szerokości strumienia pieniędzy z Unii Europejskiej. A poza tym aktywność inwestycyjna firm skupia się na krajowym rynku. Przedsiębiorcy niechętnie dokonują ekspansji za granicą, co pokazuje ostatnia analiza Polskiego Instytutu Ekonomicznego Nasza pozycja inwestycyjna, rozumiana jako różnica między wartością bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce, a polskimi inwestycjami za granicą, jest ujemna i utknęła na poziomie około jednej trzeciej PKB. Jak na dwudziestą gospodarkę świata, przykładów udanych ekspansji jest wciąż za mało – być może wynika to ze struktury naszej gospodarki opartej na małych i średnich firmach, które nie mają potencjału do ekspansji innej niż prosty eksport. Widać jednak pozytywne sygnały: InPost, Wirtualna Polska, Intercars, czy mniej medialne działania wspierane przez PFR TFI. Na poziomie konkretnych firm widać ruch, choć w makroekonomicznych agregatach jeszcze tego nie widać.

Być może to kwestia naturalnej krzywej uczenia się – kompetencje menedżerskie i kapitał zdobywa się latami, a instytucje rozwojowe jak PFR czy KUKE działają coraz lepiej.

Warto też odnotować, że bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce spadły w ubiegłym roku o 55 procent przez wysokie koszty energii i pracy, ale to zjawisko cykliczne związane ze słabą koniunkturą w Europie. Gdy cykl się poprawi, apetyt na inwestowanie w Polsce prawdopodobnie wróci.

A w cotygodniowych plusach i minusach mówimy o:

- awanturze o tzw. przymusowe etaty, czyli szykowane nowe uprawnienia dla Państwowej Inspekcji Pracy i co z tej awantury wynika;

- kontrowersjach wokół wzrostu kursu Orlenu przed opublikowaniem informacji o zamiarze wykupu akcji spółki Energa przez Orlen;

- cichych obniżkach ceł w USA;

- polskich ambicjach podboju kosmosu.