Kudrycka chce ulg na innowacje

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 06-10-2010, 00:00

Obecne ulgi podatkowe premiują korzystanie z cudzych pomysłów. Pora to zmienić.

Deloitte podpowie ministerstwu nauki, jakie zachęty wprowadzić

Obecne ulgi podatkowe premiują korzystanie z cudzych pomysłów. Pora to zmienić.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) rozpoczęło prace nad zestawem ulg podatkowych dla tych przedsiębiorstw, które postawią na badanie i rozwój (B+R). Czas najwyższy, bo pod względem innowacyjności Polska wlecze się w ogonie Unii: w rankingu European Innovation Scoreboard zajmuje 23. miejsce na 27 państw. Polskie firmy prawie nie inwestują w B+R. W 2008 r. nakłady przedsiębiorstw na innowacje sięgnęły ledwo 0,19 proc. PKB, a poniosło je tylko 16,9 proc. firm przemysłowych i 12,6 proc. usługowych. Nic dziwnego — polski system podatkowy nie zachęca do takich inwestycji. Pora to zmienić.

— Obecnie firmy korzystają z innych przewag, np. tańszej siły roboczej czy surowców. Niebawem okaże się, że inteligentne kopiowanie gotowych rozwiązań to za mało i trzeba zainwestować w badania. Chcemy być przygotowani na ten moment — mówi Krzysztof Gulda, dyrektor w Departamencie Strategii w MNiSW.

Marne wsparcie

Ministerstwo zleciło firmie Deloitte opracowanie rozwiązań, które byłyby atrakcyjne dla polskich firm, a jednocześnie do udźwignięcia dla nadwyrężonej kasy państwa. Jest nad czym pracować.

— Stosowane obecnie ulgi na działalność badawczo-rozwojową są nieskuteczne. W latach 2007-08 skorzystało z nich jedynie 37 firm. Ich wartość sięgnęła ledwie 2 mln EUR. W tym samym okresie w Wielkiej Brytanii po podobny instrument sięgnęło 7,67 tys. przedsiębiorstw, a ulgi wyniosły 948 mln EUR — mówi Magdalena Burnat-Mikosz, partner zarządzający w Deloitte.

I nic dziwnego: polskie firmy mogą odliczyć od podstawy opodatkowania CIT do 50 proc. wydatków związanych z nabyciem nowej technologii (np. praw autorskich, majątkowych czy licencji i patentów). Tymczasem w Wielkiej Brytanii firmy małe i średnie odliczają 175 proc., a duże 130 proc kosztów B+R. W Czechach podobna ulga wynosi 200 proc.

Dlatego eksperci proponują zwiększenie zachęt w naszym kraju.

— Dodatkowo do kosztów kwalifikowanych powinny być włączone wydatki na badania własne, np. koszty wynagrodzeń, zużycia materiałów do badań — twierdzi Magdalena Burnat-Mikosz.

Takie wydatki uwzględnia system czeski. Polskie firmy, które prace badawczo-rozwojowe prowadzą samodzielnie, nie mogą odliczyć nic.

Co na to resort finansów?

— Nie pracujemy nad tego typu projektem ani nie otrzymaliśmy od innych resortów projektu zawierającego zmiany. Dlatego nie sposób określić skutki budżetowe tego przedsięwzięcia — mówi Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Finansów.

Na pewno będą większe niż obecnie. W 2009 r. ulgi z tytułu nabycia nowych technologii kosztowały państwo zaledwie 3,8 mln zł.

Od skarbówki jak najdalej

— Obecne rozwiązanie jest bardzo restrykcyjne. Z ulgi można skorzystać tylko w przypadku zakupu własności intelektualnej. W tak wąski zakres przedmiotowy trudno się wpasować — przyznaje Krzysztof Gulda.

Liczy się nie tylko wysokość ulg, ale i nastawienie fiskusa.

— Przedsiębiorcy obawiają się, że korzystanie z ulg będzie pretekstem do dodatkowych kontroli skarbowych. Nawet jeśli firma nie ma nic do ukrycia, boi się kłopotów i straty czasu. W innych państwach służby podatkowe pomagają w pełni wykorzystywać system ulg i nie utrudniają jego wykorzystywania — mówi Krzysztof Gulda.

0,61%

Taką część PKB stanowią wydatki Polski na inwestycje w B+R. Gros tego wykłada państwo,, firmy — około jednej trzeciej.

1,47%

...a taką część swojego PKB wydają na badania i rozwój Czesi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu