KUKE: spodziewany dynamiczny wzrost sprzedaży polskich eksporterów z brytyjskimi kontrahentami

  • PAP
opublikowano: 10-07-2021, 09:26

Wymiana towarów z Wielką Brytanią wróciła do normalności po szoku, jak było opuszczenie przez nią unijnej strefy wspólnego handlu – wynika z danych KUKE.

"Nasze najnowsze dane sygnalizują, że sytuacja w handlu z Wielką Brytanią powróciła do normalności po szoku, jakim było z końcem 2020 r. opuszczenie przez ten kraj unijnej strefy wspólnego handlu. Sądzimy, że również w relacjach z kontrahentami z Wysp nasi eksporterzy będą notować dynamiczny wzrost sprzedaży" – powiedziała PAP Katarzyna Kowalska, wiceprezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Uniknięcie granicznych formalności i nowych opłat

Na początku roku wartość ubezpieczonych przez KUKE obrotów handlowych z Wielką Brytanią spadła o ponad 20 proc. Według KUKE jedną z przyczyn mogły być zwiększone dostawy towarów na Wyspy Brytyjskie pod koniec 2020 r. Polskie firmy w ten sposób chciały uniknąć spodziewanych kłopotów z formalnościami na granicach czy też konieczności dokonywania nowych opłat.

"W kwietniu sytuacja diametralnie się zmieniła, a polskie firmy ubezpieczyły w KUKE sprzedaż na rzecz brytyjskich kontrahentów o wartości o 134 proc. większej niż rok wcześniej i o 17 proc. większą niż miesiąc wcześniej. Oczywiście trzeba pamiętać, że kwiecień 2020 r. był pierwszym pełnym miesiącem, gdy Europę sparaliżowały ograniczenia związane z koronawirusem" – powiedziała Katarzyna Kowalska.

Kolejne miesiące przyniosą poprawę

Wiceprezes KUKE podkreśla, że w tym roku sytuacja jest zupełnie inna.

"W maju tego roku zanotowaliśmy wzrost wartości ubezpieczonego handlu o 28 proc. rok do roku. W sumie po pięciu miesiącach, biorąc pod uwagę skorygowane dane KUKE, zwyżka wynosi 52 proc. rok do roku. Można zakładać, że najbliższe miesiące przyniosą podtrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu eksportu, choć stopniowo skala poprawy będzie malała z powodu wygasania efektu statystycznego, gdyż drugie półrocze 2020 r. było okresem silnej ekspansji polskich producentów na światowych rynkach" – powiedziała Katarzyna Kowalska.

Jej zdaniem za wzrostem obrotów handlowych z Wielką Brytanią przemawia odnotowany w tym kraju w maju wzrost gospodarczy. Wprawdzie był on niższy od przewidywań rynkowych (wyniósł 0,8 proc.), ale był to czwarty z kolei miesiąc na plusie. Dobrze trzyma się też sprzedaż detaliczna na Wyspach. Poza tym z kolejnych obszarów gospodarki zdejmowane są ograniczenia sanitarne.

Brytyjsko-unijny spór o rozliczenie

Tymczasem w kwestii brexitu wybuchł nowy spór między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Tym razem dotyczy on kwoty, którą Londyn ma zapłacić w ramach rozliczeń powstałych w związku z wystąpieniem z UE.

Podczas negocjacji nad porozumieniem o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE uzgodniono, w jaki sposób kwota ta zostanie obliczona, ale o ile potwierdzono metodologię, to dokładnej sumy wówczas nie ustalono.

W czwartek wieczorem media podały, że w dorocznym sprawozdaniu budżetowym UE za rok 2020 znalazła się kwota 47,5 mld euro, co stanowi równowartość 40,8 mld funtów, przy czym równowartość 5,8 mld funtów Londyn powinien zapłacić jeszcze w tym roku. Całościowa kwota jest wyższa niż zakładały brytyjskie wyliczenia. W 2018 r. brytyjskie Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) oszacowało, że tzw. rachunek rozwodowy będzie kosztował Wielką Brytanię 37,1 mld funtów.

UE twierdzi, że zrewidowana kwota jest poprawna.

"Rachunek jest ostateczny, a obliczenia zostały dokonane zgodnie z umową o wyjściu z Unii. Poinformowaliśmy już rząd brytyjski o płatnościach, których musi dokonać w odniesieniu do pierwszej części tego roku. Już faktycznie zapłacił on część rzeczonej kwoty. Dlatego w tym momencie nie mamy absolutnie żadnych przesłanek, by uważać, że rachunek lub kwota, którą obliczyliśmy, zostanie zakwestionowana" - oświadczył w piątek rzecznik Komisji Europejskiej.

Niemniej jednak Wielka Brytania kwestionuje te wyliczenia.

"Nie uznajemy tej liczby, są to szacunki opracowane przez UE dla własnych wewnętrznych celów księgowych. Np. nie uwzględnia ona wszystkich pieniędzy należnych Wielkiej Brytanii, co zmniejsza kwotę, którą płacimy. Nasze szacunki mieszczą się w przedziale między 35 a 39 miliardów funtów i wkrótce przedstawimy w parlamencie szczegóły" - powiedział rzecznik brytyjskiego rządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane