Kulisy odwołania prezesa PKO BP

Eugeniusz Twaróg
09-07-2009, 00:00

Sześć "za" przy jednym wstrzymującym się głosie — tak głosowała rada nadzorcza w sprawie dymisji Jerzego Pruskiego.

Jerzy Pruski stracił posadę za "całokształt". Tomasz Mirończuk za AIG Bank Polska

Sześć "za" przy jednym wstrzymującym się głosie — tak głosowała rada nadzorcza w sprawie dymisji Jerzego Pruskiego.

Tylko przedstawiciel Ministerstwa Finansów w radzie nadzorczej PKO BP wstrzymał się od głosowania nad odwołaniem Jerzego Pruskiego, prezesa banku. Resort wyraźnie spuścił z tonu na przedwczorajszym posiedzeniu. Wcześniej, człowiek Jacka Rostowskiego, ministra finansów, głośno bronił szefa banku, za każdym razem prosząc o zaprotokołowanie swojego stanowiska. Wstrzymanie się od głosu niczego nie załatwiło. Reszta rady opowiedziała się za dymisją. Dlaczego postanowiła odwołać Jerzego Pruskiego i Tomasza Mirończuka, odpowiedzialnego w banku za inwestycje?

Decyzja dawno zapadła

Na razie nie wie tego jeszcze minister skarbu. Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi Aleksandra Grada, który powiedział wczoraj, że będzie oczekiwał od rady wyjaśnień. Według naszych informacji, między bajki należy włożyć spekulacje, jakoby resort nie wiedział o wczorajszym odwołaniu prezesa.

— Decyzja zapadła już dawno, ale wśród osób w banku i w ministerstwie było pewne zaskoczenie, ponieważ wcześniej tyle razy prezes miał być odwołany, tyle było terminów dymisji, a nie dochodziły one do skutku — opowiada nasz rozmówca.

Z pogłoską, jakoby zaskoczony był również szef resortu, kłóci się to, co powiedział wczoraj. Pytany, czy konsultował odwołanie Jerzego Pruskiego z premierem Donaldem Tuskiem, odparł, że "ani premier tego sobie nie życzy, ani ja nie mam tego w praktyce, aby konsultować sprawy kadrowe w spółkach".

Personalne decyzje szefa resortu cierpko skomentował wczoraj w radiowej "Trójce" prof. Leszek Balcerowicz, z którym Jerzy Pruski jest mocno kojarzony. Razem pracowali siedem lat w NBP. Pytany o sytuację w PKO BP prof. Balcerowicz powiedział, że nie byłoby żadnego problemu z dokapitalizowaniem, gdyby ministerstwo skarbu przygotowało w 2008 r. strategię banku.

— Problemu nie byłoby, gdyby minister skarbu nie spóźnił się z bardzo ważną decyzją. Być może za bardzo był zajęty dokonywaniem zmian na stanowiskach w podległych sobie, zbyt wielu jeszcze — jak widać — organizacjach — skomentował prof. Balcerowicz.

Brakowało strategii

Z naszych informacji wynika, że to właśnie z powodu strategii (której nie przeforsował) Jerzy Pruski stracił posadę. Ale nie tylko. Rada miała do niego bardzo dużo zastrzeżeń. Sporo krwi napsuła sprawa kupna AIG Bank Polska. Za tę właśnie inwestycję odwołany został Tomasz Mirończuk. Dlaczego? Kiedy w banku powstał zamysł nabycia polskiej części grupy finansowej zarząd PKO BP wydelegował do pilotowania transakcji dwie osoby: Jerzego Pruskiego i Tomasza Mirończuka właśnie. Obu łatwo było więc obarczyć odpowiedzialnością za fiasko inwestycji. Do kupna banku nie doszło, gdyż projekt utrąciła rada nadzorcza, która uznała, że cena jest zbyt wysoka, a w ogóle całe przedsięwzięcie nie bardzo ma sens. AIG Bank Polska, owszem, jest specjalistą od szybkich kredytów, ale dzisiaj, gdy ten rodzaj kredytów psuje się najszybciej, nie atut. Bank nie posiada natomiast depozytów. Wraz z AIG trzeba byłoby przejąć również kredyty, które zaciągał na działalność w Polsce na rynkach międzybankowych. Z naszych informacji wynika, że kredytodawcom do oddania byłoby około 2 mld zł.

Taktyczny ruch

Skoro minister skarbu o wszystkim wiedział, nie do końca zrozumiała jest jego wczorajsza wypowiedź. Zapowiedział zmiany w radzie nadzorczej na najbliższym nadzwyczajnym walnym.

— Dochodziło do pewnych napięć miedzy radą nadzorczą a zarządem. W takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem jest, kiedy dokonuje się rekonstrukcji również w radzie nadzorczej — powiedział wczoraj minister skarbu.

— Trudno logicznie wytłumaczyć tę wypowiedź. Owszem, do poważnych napięć dochodziło za kadencji Jerzego Pruskiego. Miały one jednak raczej charakter ściśle personalny, ograniczony do osoby prezesa i nie był w nie zaangażowany zarząd, przynajmniej nie w całości. Wydawało się, że dymisja szefa banku napięcia usunęła — mówi anonimowo przedstawiciel ministerstwa skarbu.

Tym bardziej, że dopiero co w kwietniu resort pozbył się niepokornych członków rady, wymieniając połowę składu tego gremium. Być może jednak skarbowi chodzi o to, żeby po odwołaniu Jerzego Pruskiego, dla równowagi i oczyszczenia atmosfery wymienić też skład rady.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kulisy odwołania prezesa PKO BP