Kup akcje po wyborach

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
opublikowano: 11-05-2015, 00:00

GIEŁDA Na Wall Street inwestują na podstawie cyklu prezydenckiego. W Polsce także opłaca się spojrzeć na kalendarz wyborczy i kupić akcje dzień po wyborze głowy państwa.

Czteroletni cykl prezydencki to jeden z najbardziej niezawodnych cykli występujących na amerykańskim rynku akcji. Na najwyższe zyski inwestorzy mogą liczyć w trzecim roku kadencji — przez ostatnich 80 lat nie zdarzyło się, aby przedostatni rok kadencji lokatora Białego Domu przyniósł spadek indeksu S&P 500.

Ale giełda przy Książęcej to nie Wall Street, a Polska to nie Stany Zjednoczone, gdzie prezydent dzierży całą władzę wykonawczą. Próba jest też rzecz jasna znacznie mniejsza: GPW doświadczyła zaledwie czterech elekcji prezydenckich. Niemniej jednak wnioski z analizy statystycznej wyglądają obiecująco.

W trzech na cztery przypadkach inwestycja w polskie akcje na pierwszej sesji po rozstrzygnięciu wyborów prezydenckich dawała dodatnie stopy zwrotu w perspektywie kolejnych 200 sesji (czyli mniej więcej roku). Średnia stopa zwrotu wyniosła 25,9 proc., z czego aż 18,5 proc. można było „wycisnąć” już po 60 sesjach. Co więcej, po 60 sesjach od prezydenckiej elekcji skuteczność strategii rośnie z 75 do 100 proc., a historyczne stopy zwrotu z indeksu WIG w tym okresie wahały się od 10,6 do 36,1 proc.

Choć wpływ polityki na GPW od wielu lat jest niewielki, to w trzech na czterech przypadkach wystarczyło kupić zdywersyfikowany portfel akcji, by po pięciu miesiącach zainkasować przynajmniej 20 proc. zysku. Jeśli nastawiamy się na krótszy termin, to po 60 sesjach do zgarnięcia był „pewny” zysk w wysokości co najmniej 10 proc. Jest dość prawdopodobne, że tajemnica prezydenckiej hossy tkwi w zwykłym przypadku.

Trzy z czterech ostatnich wyborów prezydenckich odbyły się po prostu w czasie hossy na GPW. Szczególny jest tu przypadek roku 1995, gdy wybór Aleksandra Kwaśniewskiego przypadł na początek silnego trendu wzrostowego. Ale już reelekcja odbyła się podczas bessy internetowej, więc siedzenie w akcjach przyniosło straty. Tegoroczne wybory prezydenckie wpisywałaby się zatem w scenariusz, zgodnie z którym GPW ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy — być może nawet dość dynamicznych — zwyżek, po czym wejdziemy w okres cyklicznej bessy spowodowanej pęknięciem spekulacyjnego balona dmuchanego przez banki centralne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy