Kurs CCC może rosnąć, jeśli hossa się utrzyma

Robert Kurowski
opublikowano: 12-02-2007, 00:00

CCC zmienia nazwę na NG2, pozostając przy marce handlowej. Ale to niejedyna transformacja, jaka czeka dynamicznie rozwijającą się firmę. Szukając nowych źródeł przychodów, spółka zdecydowała się poszerzyć grono swoich odbiorców o klientów z Czech, a także oferować buty w dwóch nowych segmentach rynku — droższym i tańszym niż obecnie. Sądząc po zapowiedziach wyników, jakie zarząd przedstawił na rok bieżący, podstawowe parametry finansowe — dynamika sprzedaży, zysków i poziom marży — nie ulegną pogorszeniu.

W tej sytuacji należy się zastanowić, czy kolejna przedstawiona strategia przyniesie podobne rezultaty jak dotychczas. Rynek stopniowo się nasyca, a konkurencja rośnie. Przykładem jest spółka Gino Rossi, która zamierza funkcjonować w tych samych obszarach co CCC. To czynniki ryzyka, które jednak nie znajdują odzwierciedlenia w bieżącej sytuacji fundamentalnej firmy. Tym, co może powstrzymywać przed zakupem akcji spółki, jest możliwość ochłodzenia koniunktury na GPW oraz relatywnie wysokie wskaźniki wyceny (P/E, P/BV) rynkowej CCC.

Przyjmując, że ubiegłoroczne założenia sprzedaży i zysków zostaną zrealizowane, prognozę na rok bieżący i tak należy uznać za bardzo ambitną. Liczba salonów i sklepów ma zwiększyć się o dwie trzecie, natomiast sprzedaż w dotychczasowych placówkach powinna wzrosnąć o 5 proc. Siłą napędową spółki nadal będą salony CCC (40 nowych w planach), a osiągnięciu zakładanych wyników ma sprzyjać rozwój sklepów (130) pod marką BOTI, z tańszym obuwiem. Firma przewiduje wzrost marży netto przy jednoczesnym spadku operacyjnej. Zagraniczne rynki zbytu, z uwagi na małą liczbę sklepów, będą mieć w 2007 r. niewielkie znaczenie, ale mogą zaprocentować w kolejnych latach.

Oceniając perspektywy spółki, należy także zwrócić uwagę na możliwość wprowadzenia przez Komisję Europejską (KE) nawet 20-procentowego cła na obuwie importowane z Chin i Wietnamu. CCC około 35 proc. obuwia produkuje i kupuje w Polsce, resztę importuje z Chin oraz Włoch. Działania KE mają na celu zwiększenie konkurencyjności europejskich producentów butów, jednak z drugiej strony wpłyną na obniżenie opłacalności

importerów. Skutkiem ubocz-

nym może być wzrost cen obuwia, co znacznie ograniczy popyt i przychody firm.

P/E dla spółki na koniec roku przy bieżącym kursie powinno się obniżyć do około 30, natomiast uwzględniając prognozę spółki na 2007 r. wyniesie 23. Porównując spółkę do branży, a także bezpośrednich konkurentów i firm reprezentujących podobną filozofię działania (np. LPP), można stwierdzić, że kurs — teoretycznie — ma możliwości do wzrostu. Ale będzie to możliwe tylko w razie

utrzymania się hossy na GPW.

Robert Kurowski

inwestor@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Kurowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy