Kurs GPW wrócił do ceny z oferty

Adrian Boczkowski
opublikowano: 18-03-2011, 00:00

Instytucje są na zero, indywidualni inwestorzy jeszcze na plusie. Dokąd zmierzają?

Gdy jesienią zeszłego roku trwała oferta pierwotna GPW, pojawiały się różne wyceny przyszłego debiutanta. Akcje wyceniano poniżej 40 zł i blisko dwa razy wyższe. W większości inwestorzy uwierzyli w siłę naszego parkietu, a skarb państwa nie miał żadnych problemów ze sprzedażą części swojego pakietu w ramach prywatyzacji GPW. Zapisy złożyło aż 323 tys. drobnych graczy, a w transzy instytucjonalnej popyt wielokrotnie przeważał podaż. Inwestorzy indywidualni kupowali akcje po 43 zł (cena maksymalna), a instytucjonalni — po 46 zł. Ci pierwsi, którzy mają jeszcze akcje, są 7 proc. na plusie. Ci drudzy wychodzą na zero.

Debiut akcji GPW na GPW wypadł okazale. Kurs wystrzelił do góry, a pierwszy dzień notowań (9 listopada) notowania zakończyły przy 54 zł. Wtedy też rozpoczął się wciąż trwający trend spadkowy. Kto nie pozbył się od razu akcji, teraz ma dylemat: trzymać akcje czy dokupić? Czy słabość kursu jest przejściowa, czy może chronić kapitał przed stratami?

W ostatnich dniach kurs GPW spadał nawet poniżej ceny płaconej przez instytucje i niewiele brakowało, by przebił w dół również cenę płaconą przed drobnych graczy. Wczoraj, dzięki wzrostom na szerokim rynku, równał do 46 zł. Relatywne zachowanie notowań GPW zamknięcia z dnia debiutu jest przy tym wyraźnie gorsze niż WIG20 czy PKO BP.

Na tle największych giełd GPW jest wskaźnikowo wciąż droga. Rynkowy konsensus Bloomberga zakłada, że w oparciu o tegoroczny zysk netto wskaźnik C/Z dla GPW wynosi ponad 19. Tymczasem dla NYSE-Euronext 14, London Stock Exchange — 13, Nasdaq-OMX — 9, a dla Deutsche Boerse — zaledwie 7. Podobne dysproporcje zobaczymy także przy niektórych innych wskaźnikach. Problem polega jednak na tym, że najwięksi gracze nie są już w stanie zaoferować akcjonariuszom wysokiej dynamiki wyników. Marżowość ich biznesu jest też dużo niższa. Tymczasem spółki z GPW rosną, dynamicznie zwiększa się ich liczba, a rynki NewConnect i Catalyst okazały się sukcesem. Długoterminowo oczywiście spadek marż będzie w przypadku GPW nieunikniony. Spójrzmy jednak na wskaźniki z również rozwijającego się rynku — Meksyku. Tamtejsza giełda jest niemalże tak samo wyceniana jak GPW. Naszemu parkietowi mogą przy tym sprzyjać zmiany w otoczeniu rynkowym, o czym przekonany jest prezes Ludwik Sobolewski (czytaj wywiad obok).

Co w swych raportach wyliczyli brokerzy, którzy z założenia traktują sprawę fundamentalnie, całościowo i dogłębnie? Najnowsza wycena Andrzeja Powierży z DM Banku Handlowego (datowana na 15 marca) to docelowo 44,9 zł, czyli około 2,5 proc. poniżej obecnego kursu. Autorzy wcześniejszych rekomendacji są jednak bardziej optymistyczni, choć nie widzą wysokiego niedowartościowania akcji GPW. Zarówno średnia, jak i mediana ze wszystkich sześciu aktualnych rekomendacji (najstarsza pochodzi z 9 grudnia) wskazują na 11-12 proc. potencjału wzrostu kursu. Wszystkie rekomendacje są przy tym neutralne, oprócz jednej. Chodzi o "przeważaj" od Rae Maile z JP Morgan (1 lutego), gdzie cena docelowa została wyznaczona na 57 zł, czyli 24 proc. powyżej obecnego kursu).

Najwyższą cenę docelową trzyma jednak wciąż Chris Turner z Goldman Sachs (58 zł, 26 proc.). Nie wszyscy zagraniczni analitycy wyceniają jednak GPW na około 2,4 mld zł. Wycena Alana Webborna z Societe Generale ze stycznia to 47 zł na akcję, czyli 1,97 mld zł w przypadku całej spółki.

Ludwik Sobolewski, prezes GPW, zapewnia inwestorów, że nie muszą się martwić o przyszłość giełdy.

"PB": Czy nowa fala fuzji największych giełd jest dla GPW szansą, czy zagrożeniem?

Ludwik Sobolewski, prezes GPW: Czuliśmy już coraz bardziej konkurencję ze strony dużych giełd, szczególnie poza Polską. Po fuzjach będą one już tak duże, że ich priorytetem będą wielkie, globalne korporacje oraz handel instrumentami pochodnymi o najwyższym stopniu płynności. Dla nas będzie więc więcej przestrzeni i czasu na budowanie swojej skali biznesu w oparciu o mniejsze z natury spółki z naszego regionu.

Jakie będą wyniki finansowe ma GPW w latach 2011-12?

Jestem dobrej myśli, ale mówić mogę jedynie ogólnie. Uważam, że wyniki będą rosły.

Czy nie martwi Pana trend spadkowy kursu GPW?

Nie dzieje się nic, co mogłoby zagrozić progresji wyników GPW. Inwestorzy niekoniecznie właściwie odbierają pewne zjawiska, czy procesy zachodzące w otoczeniu GPW. Rozmawialiśmy już o fuzjach giełd, ale dochodzą do tego chociażby zmiany w systemie OFE. Udział OFE w obrotach GPW nie jest duży [6 proc. — red.], tak więc realizowana obecnie reforma systemu kapitałowego jest szansą na wzmocnienie pozycji OFE dla gospodarki. Bo udział OFE w rynku giełdowym jest wyznacznikiem tego, jak istotne są one dla gospodarki, czy też na co im pozwolono, lub też do czego je zmuszono, jeśli chodzi o wywieranie tego pozytywnego wpływu na rynek finansowy i życie gospodarcze w Polsce [GPW proponuje mocne zwiększenie limitów inwestycji OFE w akcje — red.].

Rozpoczął pan niedawno drugą kadencję na stanowisku prezesa GPW. Jaką ma pan wizję GPW i innych rynków za 10 lat?

Za 10 lat GPW będzie jedną z głównych giełd europejskich. Mamy więc teraz czas na wzrost organiczny. Ten wzrost organiczny nie dokonuje się wyłącznie na lokalnym podwórku. To jest wzrost, który opiera się i będzie się opierał w coraz większym stopniu na naszych związkach ze światem globalnego kapitału. Wiek XXI będzie należał do Azji, więc tamtejsze giełdy znajdą się w globalnych sojuszach. Nie widzę jednak możliwości, by powstała jedna, globalna giełda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu